Mężczyzna spacerował samotnie brzegiem morza. W pewnej chwili zaszedł na uroczą, maleńką, dziką plażę. Z pewnym niedowierzaniem rozpoznał plażę, którą niedawno namalowała jego córeczka.
Wyciągnął rękę, żeby dotknąć kępki traw i zobaczył, że jego dłoń wygląda inaczej niż zwykle. Zupełnie tak, jakby była namalowana przez dziecko. Czyżby był w rysunku jego córeczki?
Z niedowierzaniem rozglądał się. Potem wykąpał się w morzu, a następnie położył się na plaży i zastanowił, jak wrócić do domu. Wreszcie zasnął.
Obudził się we własnym łóżku. Wstał, żeby zrobić sobie herbaty. W drodze do kuchni zajrzał do dziecięcego pokoiku. Mała smacznie spała, a na stole leżało kilka rysunków. Rozpoznał na nich plażę i siebie samego, jak spacerował, kąpał się, a potem zasnął.
Uśmiechnął się do córeczki i wrócił do pokoju. Już nie chciało mu się pić. Zasnął, wyobrażając sobie, że na plaży bawią się całą rodziną, a potem zawsze cali, zdrowi i bezpieczni budzą się we własnych łóżkach.
Spał bardzo długo i obudził się wypoczęty, pełen nadziei i pogody ducha, jakiej mu wcześniej brakowało. Kiedy robił sobie śniadanie myślał z uśmiechem o tym, jak niezwykłą moc mają pozornie zwyczajne dziecięce rysunki.
Autor: Kokoryczka