Mężczyzna spacerował samotnie brzegiem morza. W pewnej chwili zaszedł na uroczą, maleńką, dziką plażę. Z pewnym niedowierzaniem zobaczył na niej boisko piłkarskie. W piłkę morską grały morsy. Ich przeciwniczkami były foki. Mężczyzna aż przysiadł z wrażenia na pobliskiej wydmie. Widok był niezwykły, zwłaszcza że wiele fok nie mogło powstrzymać się przed kręceniem piłką piruetów na własnych nosach. Kiedy zabawa się im nudziła, wtedy niespodziewanie, ale z wielkim wdziękiem strzelały kolejnego gola. Morsy były bardziej poważne, jednak zabawy fok ich nie nużyły i cierpliwie czekały, aż gra znowu się wznowi. Nikt nie liczył strzelanych goli, bo też nie chodziło o rywalizacje, tylko o wspólną zabawę. Mężczyzna wycofał się cichutko, bo nie chciał przeszkadzać w meczu. Spacerując dalej, pomyślał sobie, że może ludzie mogliby przejąć trochę tej atmosfery foczej zabawy wtedy, gdy rozgrywają swoje śmiertelnie poważne pojedynki na boisku piłkarskim.
Autor: Ewa Damentka