Drzewo Życia rosło wielkie i rozległe. Jego pień był silny i mocny, gałęzie obejmowały cały świat, a korzenie były jego fundamentem, jego mocą. Mocą wielu pokoleń żyjących w zdrowiu, miłości i wzajemnym szacunku.
Autor: Danuta Majorkiewicz
ćwiczenia literackie
Drzewo Życia rosło wielkie i rozległe. Jego pień był silny i mocny, gałęzie obejmowały cały świat, a korzenie były jego fundamentem, jego mocą. Mocą wielu pokoleń żyjących w zdrowiu, miłości i wzajemnym szacunku.
Autor: Danuta Majorkiewicz
Rybak wyciągał z wody ciężką sieć. Wśród miotających się ryb zobaczył coś, czego jeszcze nie widział. Przypominało to medalik w kształcie rombu.
Przedmiot był dość ciężki i miał srebrny kolor. Popatrzył na niego przez chwilkę i odłożył na bok. Zajął się złowionymi rybami. Kiedy chciał znowu przyjrzeć się medalikowi, nie mógł go znaleźć. Na jego kutrze go nie było.
Spojrzał w górę. Zobaczył, że medalik trzymał w swoim dziobie bocian. Zdziwiony rybak przyglądał się, jak bocian odfrunął razem ze swoją zdobyczą. Po chwili zniknął mu z oczu, a rybak ponownie zarzucił swoją sieć.
Autor: Sokolik
Przy pięknej, starej toaletce usiadła młoda dziewczyna. Z szuflady wyjęła jasny, rogowy grzebień i zaczęła rozczesywać swoje gęste, lśniące włosy. Uśmiechała się do swojego odbicia w lustrze, bo jeszcze pamiętała swój poranny sen. Śniła w nim, że stoi nad brzegiem morza i oddycha świeżym powietrzem, czując powiew wiatru na sobie. Potem wskakuje do wody i zaczyna płynąć. Robi to spokojnie, pomału i cierpliwie. Co jakiś czas widzi wynurzające się na powierzchnię delfiny. Jeden podpływa blisko niej i niesie ją na swoim grzbiecie w głąb morza.
Autor: Sokolik
Drzewo Życia rosło wielkie i rozległe. Jego pień był silny i mocny, gałęzie obejmowały cały świat, a korzenie stanowiły jego wytrzymałość. Drzewo było atrakcją turystyczną dla ludzi z całego świata, Każdy pragnął go dotknąć choćby na chwilę.
Autor: Sokolik
Był sobie step. Szeroki, żółtawo-zielony step. Wielka przestrzeń, która gdzieś na horyzoncie zlewała się z górami sąsiadującymi z niebem. Na środku tej przestrzeni, wśród kępek traw, widać było przemieszczającą się małą kropeczkę. To znak zapytania, który przestał się dziwić i postanowił zwiedzić świat. Naiwnie przypuszczał, że w czasie swojej wędrówki będzie spotykał jedynie pozostałe znaki przestankowe i literki z innych alfabetów, czasami samotne, a czasami zebrane w zwojach czy książkach. Zdziwił się, gdy zobaczył miasta, wioski, mosty i drogi, ludzi i zwierzęta, rośliny, drzewa, słońce… Teraz, gdy szedł przez step, podziwiał morze traw, bezkresną przestrzeń stepu i delikatny wiatr. Tańczył z radości i krzyczał, by wyrazić swój zachwyt. Właśnie tu i teraz zdecydował, że zmieni tożsamość. Już nie będzie znakiem zapytania. Zostanie dumnym wyprostowanym wykrzyknikiem, który donośnie oznajmia, że świat jest wspaniały.
Autor: Ewa Damentka
Drzewo Życia rosło wielkie i rozległe. Jego pień był silny i mocny, gałęzie obejmowały cały świat, a korzenie sięgały w głąb, przebijając się przez ziemię i omijając kamienie oraz skrzynie za skarbami, które kiedyś powierzyli ziemi zapobiegliwi ludzie. Drzewo Życia opiekowało się tymi skrzyniami, bo uznało, że kiedyś na pewno komuś się przydadzą.
Autor: Ewa Damentka
Rybak wyciągał z wody ciężką sieć. Wśród miotających się ryb zobaczył kombinezon płetwonurka, maskę i płetwy. Zdziwiony wyciągnął je i zaniósł do pobliskiej szkółki nurkowania, z pytaniem, czy nie należą do pracowników lub klientów. Wzbudził swoim odkryciem zdziwienie i zainteresowanie.
Co ciekawsze, podobne znaleziska zaczęli przynosić inni rybacy. Cała osada huczała od plotek i domysłów. Ludzie zastanawiali się, co takiego mogło stać się z ludźmi, że razem z rybami rybacy wyławiają całe kombinezony, maski i płetwy.
Przysłuchiwał się tym rozmowom i zapisywał je w notesie turysta, który w tym roku pierwszy raz odwiedził to miasteczko. Był to poczytny autor kryminałów. Ponieważ zabrakło mu pomysłu na kolejną powieść, zakupił kilka kompletów – kombinezony i wyposażenie dla płetwonurków i dyskretnie podrzucał je w okolicach łowisk.
Teraz, spisując te domysły, był zadowolony, bo przekonał się, że ludzka wyobraźnia naprawdę nie zna granic. Po miesięcznym pobycie miał już materiały nie na jedną, a na kilka niesamowitych powieści kryminalnych. Może nawet napisze całą serię, kto wie…
Autor: Ewa Damentka
Gromadka dzieci siedziała na puchatym dywanie przy rozpalonym kominku. Ogień wesoło buzował, oświetlając ciepłym blaskiem ich zasłuchane twarzyczki.
Dzieci wpatrzone były w babcię, która siedziała na bujanym fotelu i opowiadała im bajkę o zwierzętach. Najwięcej mówiła o mieszkańcach dżungli. Każdy słuchacz miał wrażenie, że przeniósł się w ten niezwykły, tajemniczy świat.
Ciekawe byłoby, gdyby istniał wspólny język, dzięki któremu dzieci mogłyby porozumieć się ze wszystkimi istotami zamieszkującymi Ziemię.
Autor: Sokolik
Drzewo Życia rosło wielkie i rozległe. Jego pień był silny i mocny, gałęzie obejmowały cały świat, a korzenie, głęboko zakorzenione w Matce Ziemi, Gai, dotykały jej serca. Wszystko co z niej wychodziło, było źródłem wszelkiej miłości, przejawem największej doskonałości, początkiem życia. Zawsze jest gdzieś początek.
dla Andrzeja napisał Patisonek
Był sobie step. Szeroki, żółtawo-zielony step. Wielka przestrzeń, która gdzieś na horyzoncie zlewała się z górami sąsiadującymi z niebem. Na środku tej przestrzeni, wśród kępek traw, widać było przemieszczającą się małą kropeczkę. To jeszcze nie było wiadome, kto to jest. Kropeczka stawała się coraz większą, a po pewnym czasie okazało się, że była to postać. Wędrownik. Na plecach miał plecak, w ręku kijek, a na głowie chustę. Jaki był cel tej wędrówki? Oto pytanie…
Autor: Anna Olawa