Latający dywan – 63

Latający dywan unosił się nad miastem. Nie był widoczny dla nikogo, gdyż otulała go ciemna noc. Jego pasażer uważnie przyglądał się miastu i oświetlonym budynkom – zarówno pałacom, jak i małym domostwom. Szukał jakiegoś szczególnego światła i znalazł. Były to światła wielkiego mostu. Świeciły, by most był widoczny i bezpieczny. Niedaleko było lotnisko, więc światła były konieczne.

Autor: Adam

Kiedyś dawno dawno temu – 100

Kiedyś, dawno, dawno temu, pewnej zimowej nocy urodził się mały chłopczyk. Mama przytuliła go z miłością, a Tata patrzył na niego kochającym wzrokiem i z nadzieją w sercu…

Babcia siedząca w kącie patrzyła z troską, bo wiedziała, że niedługo skończy się drewno na opał i już nie będzie wesołego ognia w kominku, no i w spiżarce same pustki…

Nie wiedziała, jak sobie poradzą, jak zadbają o samych siebie i o maleństwo.

Jednak nie mówiła o swoich zmartwieniach, bo nie chciała psuć tej magicznej chwili pełnej miłości i nadziei, że wszystko dobrze się ułoży.

Autor: Jęczyduszka

Był sobie step – 28

Był sobie step. Szeroki, żółtawo-zielony step. Wielka przestrzeń, która gdzieś na horyzoncie zlewała się z górami sąsiadującymi z niebem. Na środku tej przestrzeni, wśród kępek traw, widać było przemieszczającą się małą kropeczkę. To pustka wędrująca po wielkich przestrzeniach stepu, która nie przeraża, a wręcz fascynuje. W krajobrazie zamieszkałym przez nielicznych pasterzy owiec, wiodących życie pełne trudu, pustka-turystka nasyca się ciekawością świata, chęcią poznawania miejsc dotąd nieznanych i odnajduje szczęście.

Autor: Danuta Majorkiewicz

Szary człowiek – 70

Szary człowiek mieszkał w szarym mieście. Jego szare dni mijały jeden po drugim, niezauważalne w swojej szarości. Jedynym kolorowym akcentem jego szarej egzystencji były wizyty w sklepie zoologicznym, gdzie mógł obserwować pływające rybki w dużych akwariach. Ten widok cieszył nie tylko jego oczy, ale też serce i duszę.

Autor: Sokolik

Był sobie step – 27

Był sobie step. Szeroki, żółtawo-zielony step. Wielka przestrzeń, która gdzieś na horyzoncie zlewała się z górami sąsiadującymi z niebem. Na środku tej przestrzeni, wśród kępek traw, widać było przemieszczającą się małą kropeczkę. To coś było niewielkie, ale poruszało się szybko i z gracją. Kiedy się przyjrzałem, zauważyłem, że to mały zając. Miał piękne, błyszczące futro w odcieniach brązu i bieli. Skakał lekkimi i płynnymi ruchami. Wyglądał, jakby bawił się w swoim naturalnym środowisku.

Autor: Sztuczna na polecenie Kasi Godefroy

Kiedyś dawno dawno temu – 99

Kiedyś, dawno, dawno temu, pewnej zimowej nocy urodził się mały chłopczyk. Mama przytuliła go z miłością, a Tata patrzył na niego kochającym wzrokiem i z nadzieją w sercu, że jego syn dorośnie w lepszych czasach, a on przekaże mu swoje wartości. Rodzice zaczęli czytać chłopcu opowiadania, wierszyki i tworzyła się między nimi więź.

Autor: Anna Olawa

Był sobie step – 26

Był sobie step. Szeroki, żółtawo-zielony step. Wielka przestrzeń, która gdzieś na horyzoncie zlewała się z górami sąsiadującymi z niebem. Na środku tej przestrzeni, wśród kępek traw, widać było przemieszczającą się małą kropeczkę. To czarodziej, który wędrował do ukrytego zamku. Zrezygnował z konia, powozu, lektyki czy choćby latającego dywanu. Postanowił się przejść, by odnowić więź z Matką Naturą, z Ziemią i Niebem. Przejrzyste powietrze i ładne widoki nastrajały optymistycznie. Szedł dziarskim krokiem, gotowy na nową przygodę. Ciekawe, po co wezwali go do siebie mieszkańcy tego zamku?

Autor: Ewa Damentka