Mężczyzna spacerował – 16

Mężczyzna spacerował samotnie brzegiem morza. W pewnej chwili zaszedł na uroczą, maleńką, dziką plażę. Z pewnym niedowierzaniem zobaczył na jej środku wir powietrzny, który z ogromną prędkością kręcił się wokół własnej osi, zasysając z podłoża piasek i wynosząc go wysoko w stronę błękitnego, bez jednej chmurki nieba. W jego uszy uderzył coraz bardziej wzmagający się szum, świst przenikliwy o wysokich tonach. Stanowił on jakby podkład do szeptu wypowiadającego niewyraźnie jakoweś słowa. Mężczyzna stanął jak słup soli, jak żona Lota, gdy uchodząc z rodziną z Sodomy, obejrzała się, aby nasycić wzrok zakazanym dla jej oczu widokiem. Dźwięki wydawane przez wirujące masy piachu wzmagały się, zmieniając w budzący lęk jazgot. Krył on w sobie niczym obrzydliwe wnętrzności odgłosy zderzającego się żelaza, chrapliwe dyszenia, jęki przerażenia i konania oraz dzikie wrzaski zwycięstwa. Nagle wir niczym wąż zaczął pełznąć po ziemi w stronę śmiałka wpatrującego się bezczelnie w niego, a wraz z nim do uszu wędrowca dotarły jedyne zrozumiałe słowa „Zbliża się krąg uciętych rąk”. Mężczyzna upadł na ziemię i stracił przytomność.

Autor: Elżbieta Olejnik

Szary człowiek – 50

Szary człowiek mieszkał w szarym mieście. Jego szare dni mijały jeden po drugim, niezauważalne w swojej szarości. Jedynym kolorowym akcentem jego szarej egzystencji był błękit nieba i ciepły promień słońca, które otuliły jego zmysły i bardzo wpłynęły na widzenie otaczającej go rzeczywistości. Poprawiły nastrój, dodały energii i motywacji do działania. Zaczął się uśmiechać i żyć kolorowo.

Autor: Danuta Majorkiewicz

Mężczyzna spacerował – 15

Mężczyzna spacerował samotnie brzegiem morza. W pewnej chwili zaszedł na uroczą, maleńką, dziką plażę. Z pewnym niedowierzaniem rozkoszował się urokami późnego lata nad morzem. Ciepły piasek, delikatne promienie słońca i złota opalenizna. Urokliwe wschody dodające energii i zachody otulające spokojem. Morskie ciepłe fale obmywające stopy. Chwile na plaży, gdzie, jak okiem sięgnąć, nie ma nikogo. Wymarzone warunki na samotne spacery, podczas których układają się myśli i emocje. Spacery, które hartują, dotleniają i wzmacniają mięśnie. Samo dobro.

Autor: Danuta Majorkiewicz

Latający dywan – 35

Latający dywan unosił się nad miastem. Nie był widoczny, gdyż otulała go ciemna noc. Jego pasażer uważnie przyglądał się miastu i oświetlonym budynkom – zarówno pałacom, jak i małym domostwom. Szukał plantacji najpiękniejszych kwiatów w Holandii. Chciał znaleźć tę najlepszą i podziwiać jej piękno w świetle księżyca aż do rana.

dla Jurka napisała Małgorzata

Szary człowiek – 49

Szary człowiek mieszkał w szarym mieście. Jego szare dni mijały jeden po drugim, niezauważalne w swojej szarości. Jedynym kolorowym akcentem jego szarej egzystencji była praca, jaką wykonywał. Zajmował się gotowaniem różnych potraw, które wyglądały i smakowały wyśmienicie.

Autor: Sokolik

Mężczyzna spacerował – 13

Mężczyzna spacerował samotnie brzegiem morza. W pewnej chwili zaszedł na uroczą, maleńką, dziką plażę. Z pewnym niedowierzaniem spotkał tam samego siebie, a właściwie to nie jednego a wielu. Dwóch spacerowało, jeden opalał się, trzech zawzięcie dyskutowało, dwóch łowiło ryby, jeden pływał w morzu, a inny wysiadał z łódki. Nagle wszyscy przerwali swoje czynności i rozejrzeli się. Zobaczyli go i w ich oczach pojawiło się radosne zdumienie. „Ach wreszcie jesteś” – mężczyzna usłyszał w swojej głowie rozbawiony głos – „to możemy zaczynać”.

Na środku polanki pojawiła się brama. „Czy to baśń lub film science-fiction?” – pomyślał zaskoczony mężczyzna. „Nie, to twoje życie” – usłyszał w odpowiedzi.

Podszedł do bramy z pewną obawą. Chciał przejść przez nią, ale nie potrafił. Odwrócił się do pozostałych. „Panowie – zapraszam” – gestem ręki wskazał bramę. Z pewnym ociąganiem podeszli, a potem już bez wahania przechodzili przez bramę, jeden z drugim. On przeszedł na samym końcu.

Znalazł się na tej samej plaży, ale nie widział innych wersji siebie samego. Rozejrzał się, żeby ich odnaleźć. Nikogo nie zobaczył, zauważył tylko, że porusza się i widzi inaczej niż zwykle. Jego poczucie siebie też się zmieniło. „Witaj w nowym świecie, witaj w swoim życiu” – znowu usłyszał w swojej głowie głos. Teraz go rozpoznał i rozpłakał się ze wzruszenia. Wreszcie odnalazł to, czego szukał od dawna – odnalazł samego siebie.

dla Patrycji napisała Brzozowa Bajdulka

Latający dywan – 34

Latający dywan unosił się nad miastem. Nie był widoczny dla nikogo, gdyż otulała go ciemna noc. Jego pasażer uważnie przyglądał się miastu i oświetlonym budynkom – zarówno pałacom, jak i małym domostwom. Szukał inspiracji. Był malarzem. Często latał na swoim dywanie nocą i potem w zaciszu domowej pracowni malował ziemię widzianą z góry, rozświetloną przez blask księżyca lub światła domów i latarni. Ostatnio zafascynowały go miasta, z ich wyrazistą siatką ulic i urokliwie oświetlonymi zakątkami. Czasem inspirowała go samotna postać widoczna w jakimś oknie lub stojąca na ulicy lub przy barierce mostu. Zapowiadała się wspaniała seria nocnych kompozycji.

Autor: Ewa Damentka

Polną drogą – 91

Polną drogą szedł samotny wędrowiec. Posłuchał głosu serca i opuścił rodzinny dom, by w szerokim, wielkim świecie znaleźć to, czego dotąd brakowało mu w życiu. Szedł dziarskim krokiem i rozglądał się ciekawie dookoła, ponieważ nie wiedział, co to jest, a bardzo zależało mu, żeby to odnaleźć.

W pewnej chwili zobaczył samochód stojący na parkingu. Podszedł do niego i zobaczył, jak wysiadł z niego starszy mężczyzna.

– Dzień dobry. Jak stąd dojechać do Dalmacji? – spytał.

– To bardzo daleko. Nie wiem, jak to panu wytłumaczyć – rzekł wędrowiec.

Kierowca zastanowił się przez chwilę.

– A może chce pan pojechać ze mną? – spytał nagle.

– Ja? Mam jechać z panem? – pytał z niedowierzaniem.

– Jasne. Będzie mi bardzo miło!

Wędrowiec milczał przez chwilę.

– Chętnie pojadę!

Po chwili obaj odjechali w daleką podróż.

Autor: Sokolik