Szary człowiek – 42

Szary człowiek mieszkał w szarym mieście. Jego szare dni mijały jeden po drugim, niezauważalne w swojej szarości. Jedynym kolorowym akcentem jego szarej egzystencji były kolorowe znaczki z różnych miejsc świata, które zwiedził. Miał też ponad dwieście niepowtarzających się widokówek. Każdego dnia je oglądał.

Autor: Sokolik

Latający dywan – 27

Latający dywan unosił się nad miastem. Nie był widoczny dla nikogo, gdyż otulała go ciemna noc. Jego pasażer uważnie przyglądał się miastu i oświetlonym budynkom – zarówno pałacom, jak i małym domostwom. Szukał kandydatki na żonę. Może to niezbyt ładnie i szlachetnie wygląda, jeśli mężczyzna podgląda przez okno przebierające się kobiety, on jednak nie mógł się powstrzymać. Szukał kobiety idealnej. Miał nadzieję, że ją prędzej czy później pozna. Jeszcze tylko musiał popracować nad swoją chorobliwą nieśmiałością, bo gdy stawał oko w oko z wybranką, to plątały mu się myśli i język zasychał w gardle. Na razie jednak o tym nie pamiętał. Przyglądał się pewnej piękności, która półnaga prężyła się przed lustrem. Mężczyzna patrzył na nią zafascynowany, nieświadomy faktu, że ona specjalnie go prowokuje. Po prostu, w świetle miejskich latarni, które przebijały ciemność nocy i sięgały naprawdę daleko i wysoko, kobieta doskonale widziała mężczyznę siedzącego na dywanie. Doskonale wiedziała, że to właśnie jej przygląda się z dużym zainteresowaniem i czuła, że może to przerodzić się w całkiem ciekawą znajomość

Autor: Ewa Damentka

Syrena – 55

Syrena uważnie przyglądała się rybackiemu kutrowi tarmoszonemu przez wiatr i zalewanemu przez wodę. Zobaczyła, że z łodzi, prosto w spienione fale, wypadła jedna osoba. Spojrzała na swoje siostry. Porozumiały się bez słów i zgodnie z tym, co ktoś kiedyś powiedział, zrobiły to, co zawsze chciały i sprawiło im to ogromną przyjemność, a i tonący był zadowolony.

Autor: Gwiazdeczka

Lekkie krople deszczu – 85

Lekkie krople deszczu stukały o parapet. Niektóre spływały po szybie. Przez lekko zamglone okno widać było jezioro, po którym pływały kaczki i łabędzie. Przy brzegu, pod wpływem podmuchów wiatru, lekko falowała łódź. Otworzyłem duże okno na całą szerokość i poczułem przyjemny, chłodny wiaterek. Przy okazji ochłodził całe pomieszczenie, w którym spałem.

Autor: Sokolik

Latający dywan – 26

Latający dywan unosił się nad miastem. Nie był widoczny dla nikogo, gdyż otulała go ciemna noc. Jego pasażer uważnie przyglądał się miastu i oświetlonym budynkom – zarówno pałacom, jak i małym domostwom. Szukał inspiracji na kolejny obraz. Latając nocą, zawsze przychodziły mu go głowy najlepsze pomysły, które przenosił na płótno następnego dnia.

Autor: Małgorzata

Szary człowiek – 41

Szary człowiek mieszkał w szarym mieście. Jego szare dni mijały jeden po drugim, niezauważalne w swojej szarości. Jedynym kolorowym akcentem jego szarej egzystencji był czerwony autobus przejeżdżający regularnie przez miasteczko. Autobus przyjeżdżał i odjeżdżał, jak to autobus. Po wielu latach ów mężczyzna wpadł na odkrywczy pomysł, że może wsiąść do tego autobusu i wyjechać do innego świata.

Autor: Adam

Latający dywan – 25

Latający dywan unosił się nad miastem. Nie był widoczny dla nikogo, gdyż otulała go ciemna noc. Jego pasażer uważnie przyglądał się miastu i oświetlonym budynkom – zarówno pałacom, jak i małym domostwom. Szukał w nich krainy cudów, którą każdy mieszkaniec miasta czy wsi, pałacu czy małego domostwa ma w sobie. Krainę bogatą, barwną, pełną wspaniałości, gdzie swe miejsce ma ciepły gest, dobre słowo, pomocna dłoń, zainteresowanie drugim człowiekiem, uśmiech, radość bycia razem. Wystarczy ją otworzyć i udostępnić światu.

Autor: Danuta Majorkiewicz

Syrena – 54

Syrena uważnie przyglądała się rybackiemu kutrowi tarmoszonemu przez wiatr i zalewanemu przez wodę. Zobaczyła, że z łodzi, prosto w spienione fale, wypadła jedna osoba. Spojrzała na swoje siostry. Porozumiały się bez słów i zgodnie podpłynęły do tonącego. Co zrobiły, nie wiadomo, bo młody marynarz zwykle w tym momencie się budził. Koszmar śnił mu się z taką regularnością, że zdecydował się zmienić zawód i podjąć pracę na lądzie. Żona była szczęśliwa, bo ciągle byli razem, a sen przestał się powtarzać. Syreny i Neptun, którzy przyglądali mu się w lustrze Prawdy, też byli zadowoleni, bo właśnie po to zsyłali mu ten koszmarny sen. Wiedzieli, że na morzu czeka go śmierć w odmętach, a był dobrym człowiekiem, więc chcieli go uratować. Były marynarz konsekwentnie unikał morza. Razem z żoną doczekali się gromadki dzieci. Żyli długo i szczęśliwie, a morze oglądali tylko w filmach i na pocztówkach przysyłanych przez znajomych.

Autor: Ewa Damentka

Polną drogą – 87

Polną drogą szedł samotny wędrowiec. Posłuchał głosu serca i opuścił rodzinny dom, by w szerokim, wielkim świecie znaleźć to, czego dotąd brakowało mu w życiu. Szedł dziarskim krokiem i rozglądał się ciekawie dookoła, ponieważ nie wiedział, co to jest, a bardzo zależało mu, żeby to odnaleźć.

W pewnej chwili zobaczył duży zamek otoczony ze wszystkich stron fosą. Obszedł go dookoła. Kiedy znalazł most, przeszedł przez niego. Przekroczył bramę zamku i znalazł się na dziedzińcu. Podszedł do starej studni. Przechylił się i zajrzał w jej głąb. Nie widział dna, więc rzucił monetę, która spadała dość długo. Wokół panowała głucha cisza.

Po chwili zamkowe drzwi otworzyły się, ukazując trzy kobiety. Wyglądały jak księżniczki. Jedna miała na sobie strój czerwony, druga biały, a trzecia niebieski. Podeszły do wędrowca i stanęły obok niego. Ten patrzył zdumiony i nic nie mówił.

– Witaj, miły gościu – odezwała się księżniczka ubrana na niebiesko.

Wkrótce kobiety zaprowadziły go do jednej z komnat. Położył się wygodnie na wielkim łóżku. Księżniczki masowały go delikatnie, a on czuł dotyk i ciepło każdej z nich. Wkrótce zasnął.

Autor: Sokolik

Szary człowiek – 40

Szary człowiek mieszkał w szarym mieście. Jego szare dni mijały jeden po drugim, niezauważalne w swojej szarości. Jedynym kolorowym akcentem jego szarej egzystencji była nadzieja, która nie wiadomo czemu zaczęła rosnąć w jego sercu. Może przywiał ją wiatr? A może beznadziejna szarość życia i otoczenia sprawiły, że iskierka nadziei zaczęła rosnąć? Rosła stopniowo, pomalutku. Szary człowiek początkowo nie zdawał sobie sprawy z jej istnienia. Potem przyzwyczaił się do jej rosnącego blasku, a następnie do światła, którym sam zaczął emanować. Gy nadzieja wzrosła i ugruntowała się w jego sercu i umyśle, szary człowiek zaczął widzieć barwy skryte pod otaczającą go szarością. Pozwolił, by te szare zasłony się rozchyliły, a następnie rozwiały. Zobaczył cudowny kolorowy świat, barwny w pozornie szarym mieście i przepięknych ludzi. Sam też przestał nosić się na szaro. Wprowadził kolor do swoich ubrań i własnego życia. Był szczęśliwy, wreszcie miał to, czego mu wcześniej brakowało, barwy, światło i sens życia, który zaczął być widoczny i nadawał kierunek jego myślom i działaniom.

Autor: Ewa Damentka