Mała śnieżynka – 85

Mała śnieżynka wolniutko opadała w dół. Towarzyszyły jej inne śnieżynki. Wszystkie tańczyły i wirowały w powietrzu, unoszone przez lekki wiatr. Śnieżynka rozglądała się uważnie, podobnie jak każda z jej sióstr. Nigdy wcześniej nie widziała zielonej krainy, pięknych łąk, liściastych lasów, kwitnących kwiatów. Czuła, że się rozpuszcza z zachwytu, ale może to jednak nie był zachwyt? Temperatura była wyższa niż zwykle, kiedy spadała na Ziemię. Może dlatego śnieżynka zaczynała się rozpuszczać? Sama nie wiedziała, co było powodem, jednak ważne było, żeby opadła na Ziemię w swojej zwykłej postaci, podobnie jak jej siostry. Ich matka Zima wybrała się na pogawędkę do Lata i po godzinie wysłała Dziadkowi Mrozowi wiadomość, że utknęła. Nie może wrócić, bo jest za gorąco. Dziadek zesłał wielki mróz, który jednak przegrywał z gorącem letniej pory. Na szczęście okazał się jednak wystarczająco silny, by śnieżynki spadły na Ziemię, otuliły Zimę i razem z nią wróciły do Krainy Zimna i Mrozu. Zima pożegnała się czule z Latem i zaprosiła go do siebie zimą, na kolejną pogaduszkę. Lato przyjęło zaproszenie, jednak kiedy widziałam, jak dygotało, żegnając się z Zimą, to nie wiem, czy rzeczywiście się do niej wybierze. Chyba sama Zima w to wątpi, bo z uśmiechem powiedziała: „Miło było wreszcie cię poznać. Żegnaj Przyjacielu”.

Autor: Ewa Damentka

Syrena – 25

Syrena uważnie przyglądała się rybackiemu kutrowi tarmoszonemu przez wiatr i zalewanemu przez wodę. Zobaczyła, że z łodzi, prosto w spienione fale, wypadła jedna osoba. Spojrzała na swoje siostry. Porozumiały się bez słów i zgodnie podpłynęły bliżej. Okazało się, że to kukiełka. Syreny zabrały ją ze sobą, aby pokazać rodzinie i przyjaciołom. Teraz miały nowego towarzysza.

Autor: Sokolik

Skarb – 40

Skarb od wielu lat, a może nawet stuleci, leżał złożony w schowanej przed ludźmi drewnianej skrzyni obitej blachą. Marzył o tym, żeby w końcu ktoś go odnalazł i zaczął nim cieszyć swoje serce i oczy. Wreszcie skarb urósł i wydostał się na powierzchnie. Tam był dobrze widoczny dla wszystkich.

Autor: Sokolik

Syrena – 24

Syrena uważnie przyglądała się rybackiemu kutrowi tarmoszonemu przez wiatr i zalewanemu przez wodę. Zobaczyła, że z łodzi, prosto w spienione fale, wypadła jedna osoba. Spojrzała na swoje siostry. Porozumiały się bez słów i zgodnie stwierdziły, że są małe szanse na jego uratowanie. Na morzu szalał sztorm. Olbrzymie fale niebezpiecznie zbliżały się do kutra. Błyskawice rozświetlały granatowe niebo. Wnet zapadła cisza. Pierwsze promienie słońca wynurzały się zza chmur. Oświetlały czystą wodę i sylwetkę człowieka, którego syreny tuliły, by ogrzać jego ciało.

Całkiem jak życiu każdego człowieka – myślimy, że przeżywamy katastrofę, z której nie ma ratunku. A tu nagle pojawia się czyjaś pomocna dłoń. Zbieg różnych przyjaznych okoliczności ratuje nas z opresji.

Autor: Danuta Majorkiewicz

Wilk przymrużył oczy – 76

Wilk przymrużył oczy i uważnie wpatrywał się w idącą leśną ścieżką dziewczynkę w czerwonym kapturku. Zaniepokoiło go, że mała znalazła się w jego rewirze, bo miał duże niestrawności po zjedzeniu poprzedniego Czerwonego Kapturka. Dziewczynka co prawda była soczysta, ale babcia…, brrrr. Stanowczo nie opłaciła mu się tamta akcja. Ale może teraz będzie inaczej? Ten Czerwony Kapturek wygląda na większego niż poprzedni…

Podszedł bliżej i zobaczył, że leśną ścieżką nie idzie dziecko, tylko drobna kobieta w czerwonym futrze. „No, no, może teraz opłaci mi się zjeść ją i jej babcię” – pomyślał wilk. Zaczął się skradać. Gdy był już blisko, bliziutko, do jego nozdrzy dotarł dziwny zapach, świdrujący, niesympatyczny. Wilk potężnie kichnął. Raz, drugi, trzeci…

Kichał tak mocno, że aż szyszki spadały z drzew. Jedna z nich uderzyła niedźwiedzia i wybudziła go ze słodkiej drzemki. Ryknął donośnie i zaczął przedzierać się przez krzaki, żeby ukarać kichającego wilka. Gdy znalazł się w pobliżu Czerwonego Kapturka, sam zaczął kichać tak, że trzęsły się drzewa.

Przerażona kobieta zawróciła i pobiegła prosto do swojego domu. Zakatarzona, z trudem łapała oddech. Wpadła przerażona do kuchni i wyjąkała:
– Kkkooooochchchany, nnnie mmmmogę zzzzaaaannnnieść tttego ffuuuutra bbbaabci, ppppprzeeestraaszyłam się.

Mąż zaczął kichać i najpierw zdjął z niej futro, schował do szafy, a potem otworzył drzwi i okna, żeby dom się przewietrzył.

– Doszłaś z tym do lasu?

– Ttttaaak…

– I nie czułaś zapachu?

– Jjjjaaakiego zzzapachu…

– Naftaliny, jest okropna.

– Mmmmaaaam kkkaattaar – wyjąkała przerażona.

Mąż objął ją, a ona, wtulona w jego ramiona, nadal się trzęsła i pociągała nosem. Mężczyzna z żalem popatrzył na nowy sweter, który właśnie usmarkała mu ukochana. Jednocześnie, nadal ją przytulając, wsłuchał się w odgłosy dobiegające z lasu. Potężne kichanie niedźwiedzia i wilka roznosiło się długo. Na szczęście po paru godzinach spadł deszcz i zmysł zapach naftaliny, a donośne kichanie ucichło.

Gdy żona trochę się uspokoiła, zrobił jej kakao, dał aspirynę i położył do łóżka. Potem pomyślał o wiekowym futerku z czerwonym kapturkiem, które wisiało w szafie. Zastanawiał się, co z nim zrobić? Może wyrzucić i będzie po kłopocie?

Autor: Ewa Damentka

Syrena – 23

Syrena uważnie przyglądała się rybackiemu kutrowi tarmoszonemu przez wiatr i zalewanemu przez wodę. Zobaczyła, że z łodzi, prosto w spienione fale, wypadła jedna osoba. Spojrzała na swoje siostry. Porozumiały się bez słów i zgodnie, wraz z wybiciem północy, odpłynęły w siną dal, wiedząc, że to wszystko jest snem.

Autor: Gwiazdeczka

Skarb – 39

Skarb od wielu lat, a może nawet stuleci, leżał złożony w schowanej przed ludźmi drewnianej skrzyni obitej blachą. Marzył o tym, żeby w końcu ktoś go odnalazł i zaczął nim cieszyć swoje serce i oczy. Wreszcie silny podmuch wiatru rzucił skrzynią niczym piłką. Uderzywszy o ziemię, otworzyła się, a skarb poszybował w powietrze niczym orzeł. O tak, to było jego miejsce. Rozpostarł skrzydła, leciał wysoko, wysoko i oddychał pełną piersią.

Autor: Gwiazdeczka

Syrena – 22

Syrena uważnie przyglądała się rybackiemu kutrowi tarmoszonemu przez wiatr i zalewanemu przez wodę. Zobaczyła, że z łodzi, prosto w spienione fale, wypadła jedna osoba. Spojrzała na swoje siostry. Porozumiały się bez słów i zgodnie wydobyły rozbitka. Zaniosły go dyskretnie do łodzi, z której wypadł. Miał wiele szczęścia.

dla Wojtka napisał AMK

Wilk przymrużył oczy – 75

Wilk przymrużył oczy i uważnie wpatrywał się w idącą leśną ścieżką dziewczynkę w czerwonym kapturku. Zaniepokoiło go, że mała znalazła się w jego rewirze, bo zapaliła mu się czerwona lampka kontrolna. Powinien sprawdzić poziom oleju. Był wilkiem mechanicznym, gdyż wszystkie wilki żyjące do tej pory w lasach zostały wytępione. Mechaniczne wilki stanowiły radosną odpowiedź ludzkości na niszczenie środowiska. Podobnie jak Czerwone Kapturki zwane sztuczną inteligencją. Po co ten Kaptur tutaj przylazł?, głowił się wilk. Kwiatów już dawno tutaj nie ma, a ostatnie źródło wody wyschło. Zresztą do czego jej potrzebna woda? Smar albo olej, to i owszem. Pewnie węszy i pisze raporty do Wielkiego Brata. Chce dostać kilka dodatkowych baterii na zapas.

Autor: Kasia Godefroy