Przez kawiarniane okno widać było chodnik, ulicę, kawałek placu i ludzi, idących chodnikiem lub przechodzących przez ulicę i plac. Było późne popołudnie, przechodniów było wielu – cały tłum. Szli duzi i mali, starzy i młodzi, a wśród nich cyrkowy klaun, który zabawnie podskakiwał i przyciągał uwagę przechodniów. Miał ze sobą koszyk, w którym trzymał słodycze. Podchodził do każdego dziecka i częstował cukierkami. Nawet jeden dorosły mężczyzna skusił się na poczęstunek.
Autor: Sokolik