Rybak wyciągał z wody ciężką sieć. Wśród miotających się ryb zobaczył swoją żonę. Była przemoknięta i bardzo wystraszona.
Z płaczem rzuciła mu się na szyję i drżącym głosem powiedziała, że wielka fala porwała ją, gdy szła nadmorskim deptakiem na targ, Widziała przed sobą jeszcze kilka osób.
Rybak natychmiast zadzwonił do Straży Nadbrzeża, oni powiadomili wszystkie kutry znajdujące się na swoich łowiskach. Szybko wysypywano ryby na pokład i zarzucano sieci ponownie. Udało się jeszcze uratować klika osób. Płetwonurkowie wyciągnęli z dna kilkoro nieprzytomnych turystów. Na szczęście wszystkich udało się uratować.
Rybak z żoną szczęśliwie wrócili do domu. Od tego dnia on nazywa ją pieszczotliwie „moją syrenką”. A ona do niego mówi „mój książę wybawca”. Kobieta zaczęła czasami razem z mężem wypływać na morze, bo ciekawa jest, co tym razem, poza rybami, wyłapią ich sieci.
Autor: Ewa Damentka