Rybak wyciągał z wody ciężką sieć. Wśród miotających się ryb zobaczył dziwny błyszczący przedmiot. Był to wielki klucz. Ciężki jak kotwica. Rybak użył całej siły, żeby go nieco unieść i postawić na pokładzie. Klucz był wyższy od niego.
Kiedy zafrasowany mężczyzna drapał się po głowie, żeby wymyślić, co ma z nim zrobić, klucz uniosły w górę czyjeś ledwie widzialne dłonie. Rybak zafascynowany patrzył, jak inne dłonie oczyszczały go z sieci i wodorostów i jak w miarę tego oczyszczania klucz stawał się jaśniejszy i jakby mniej materialny.
W końcu przemienił się w czyste światło i pomknął do nieba razem ze świetlistymi postaciami. Czyżby miały one skrzydła, a może tylko to mu się wydawało?
Rybak wrócił do swojej pracy, wyładował ryby, ponownie zarzucił sieci. Jednak pracował mechanicznie. Jego myśli ciągle krążyły wokół klucza, do czego służy, czemu znalazł się w wodzie, kim były te postacie? I najważniejsze, jeśli jest to klucz do skrzyni, to jaka jest jej zawartość? A jeśli klucz do drzwi, to co kryje się za tymi drzwiami? W jego sercu obudziła się tęsknota, żeby to zobaczyć, doświadczyć.
Właściciele klucza byli świadomi jego rozterek, więc zsyłali mu piękne sny, które odwracały uwagę od klucza i spowodowały, że z czasem o nim zapomniał. Jednak oni nie zapomnieli o człowieku i cały czas przesyłali mu piękne krzepiące regenerujące sny.
Autor: Ewa Damentka