Skarb od wielu lat, a może nawet stuleci, leżał złożony w schowanej przed ludźmi drewnianej skrzyni obitej blachą. Marzył o tym, żeby w końcu ktoś go odnalazł i zaczął nim cieszyć swoje serce i oczy. Wreszcie stało się. Został wykopany i odłożony na bok. Ktoś co prawda otworzył skrzynię, ale uznał, że jest zbutwiała i nieprzydatna, a jej zawartość to jakieś stare śmiecie. Skarb zastygł z przerażenia i zdziwienia, a po chwili jego serduszko zaczęło się rozpadać na tysiące kawałeczków. Na szczęście tylko zaczęło i szybko znów się scaliło, bo ktoś inny z uwagą i zainteresowaniem wyciągnął ze skrzyni pierwszy przedmiot, odkurzył go, wytarł ściereczką i podziwiał jego piękno. Potem wyjmował pozostałe przedmioty. Skarb znalazł swojego konesera. Przez długie lata cieszył serca i oczy jego i jego rodziny.
dla Daniela napisała Ewa Damentka