Skarb od wielu lat, a może nawet stuleci, leżał złożony w schowanej przed ludźmi drewnianej skrzyni obitej blachą. Marzył o tym, żeby w końcu ktoś go odnalazł i zaczął nim cieszyć swoje serce i oczy. Wreszcie ktoś podniósł ciężkie drewniane wieko, które głośno zaskrzypiało. Przecież od lat nikt go nie otwierał. Oczom skarbu ukazała się uśmiechnięta twarz młodego mężczyzny. Na dnie skrzyni leżała sobie cichutko sprawiedliwość. Ucieszyli się na swój widok, bo jedną z wartości młodego mężczyzny była właśnie sprawiedliwość, która sprawiła, że wybrał zawód prawnika.
dla Daniela napisała Danuta Majorkiewicz