Skarb od wielu lat, a może nawet stuleci, leżał złożony w schowanej przed ludźmi drewnianej skrzyni obitej blachą. Marzył o tym, żeby w końcu ktoś go odnalazł i zaczął nim cieszyć swoje serce i oczy. Wreszcie ktoś go odnalazł. Pieczołowicie odwinął stary zwój i zaczął go studiować. Pociągnął czarnym tuszem wyblakłe napisy i rysunki, podkleił spód zwoju świeżym płótnem i potem, patrząc na niego, z wielką radością i pieczołowitością ćwiczył starodawną technikę płynnych ruchów połączonych z odpowiednim oddechem, by wzmocnić i uzdrowić swoje ciało. Skarb, czyli zwój, bardzo się cieszył, bo wiedział, że zawarte w nim ćwiczenia przynoszą ludziom wielką korzyść i prawdziwe zdrowie.
Autor: Ewa Damentka