Szary człowiek mieszkał w szarym mieście. Jego szare dni mijały jeden po drugim, niezauważalne w swojej szarości. Jedynym kolorowym akcentem jego szarej egzystencji były wspomnienia rodzinnego domu i racuchów z jabłkami, jakie smażyła jego mama.
Dlatego przynajmniej raz w miesiącu jeździł do niej na cały weekend, grzał się jej miłością i wracał do miasta objuczony torbami z maminymi przysmakami. Nie zjadał ich szybko. Starał się rozdzielać jedzenie tak, by starczało mu na cały miesiąc.
Codziennie zjadał odrobinę i dzięki temu choć przez chwilę czuł atmosferę rodzinnego domu, a wtedy codzienna szarzyzna szarego życia stawała się mniej przytłaczająca niż zwykle.
Autor: Jadzia