Szary człowiek – 17

Szary człowiek mieszkał w szarym mieście. Jego szare dni mijały jeden po drugim, niezauważalne w swojej szarości. Jedynym kolorowym akcentem jego szarej egzystencji były jego marzenia. Lśniące, kolorowe. Miały wielką siłę witalną i potężną moc. Marzenia dodawały mu otuchy i siłę. Pozwalały przeżyć w szarym świecie. Rozjaśniały go od wewnątrz i sprawiały, że świecił coraz mocniej. Próbował kontrolować swoje światło, by nie raniło oczu innych szarych ludzi w szarym świecie i szarych miejscowościach.

Światło jednak nie chciało się zmniejszać. Kiedy tonował je na zewnątrz, ono świeciło w nim coraz mocniej. Wkrótce zaczęło pączkować i przenosiło się na innych ludzi – rodzinę, klientów, sąsiadów, przechodniów, których mijał na ulicy.

Kiedy szary mężczyzna zrozumiał, że światło jest dobre i potrzebne ludziom, zaczął pomagać mu w mnożeniu się. Głośno mówił o marzeniach i namawiał ludzi, by zaczęli o nich myśleć i je tworzyć. Został sprzedawcą, siewcą marzeń. Uczył ludzi, jak marzyć, a jego światło rosło razem z ich światłami. Wkrótce świat dookoła przestał być szary, a wtedy mężczyzna pozwolił sobie na to, żeby bijące w jego wnętrzu światło błyszczało jak słońce.

Autor: Ewa Damentka