Szary człowiek mieszkał w szarym mieście. Jego szare dni mijały jeden po drugim, niezauważalne w swojej szarości. Jedynym kolorowym akcentem jego szarej egzystencji był wielobarwny witraż. Przedstawiał żółte słońce, zieloną łąkę i klucz żurawi. Łąka mieniła się różnymi odcieniami zieleni i żółci, słońce było pomarańczowe, okrągłe. Kiedy szary człowiek wieczorem patrzył w okno, widział jak prawdziwe słońce ustawia się w pomarańczowym kółeczku słońca namalowanego na witrażu. Miał więc dwa słońca. A jeśli był pochmurny dzień, to zostawało przynajmniej sztuczne, namalowane na szybie. W słoneczne dni witrażowe plamy snuły się po całym mieszkaniu. Szare sprzęty było oświetlone kolorowymi plankami zielonej łąki, oraz pomarańczowym słońcem. Szary mężczyzna lubił się im przyglądać. Miał przy tym pogodną twarz, a momentami nawet się uśmiechał i wtedy już nie wyglądał tak szaro, jak zwykle.
Autor: Złota Rybka