Leżę sobie spokojnie – 5

Leżę sobie spokojnie i wolniutko otwieram oczy. Znajduję się gdzieś pomiędzy jawą a snem. Leniwie zerkam na zegarek. Jest wcześnie. Budzik zadzwoni dopiero za kwadrans, więc cieszę się z tego, że wstałem naprawdę wcześnie. Człowiek wtedy od razu ma w głowie powiedzenie: „kto rano wstaje…” Jest jeszcze czas, by pomyśleć, co zrobić na śniadanie i gdzie pójść w pierwszej kolejności.

Autor: Adam

Rybak – 35

Rybak wyciągał z wody ciężką sieć. Wśród miotających się ryb zobaczył szczupaka. Nie byłoby w tym nic dziwnego, ale szczupak trzymał w ustach mniejszego okonia. Zatem w czasie, gdy żerował, sam stał się pokarmem złowionym do spożycia.

Autor: Adam

Drzewo Życia – 10

Drzewo Życia rosło wielkie i rozległe. Jego pień był silny i mocny, gałęzie obejmowały cały świat, a korzenie mocno kotwiczyły drzewo w gruncie. Ów obraz ugruntowuje przekonanie, że mocny i solidny fundament stanowi podstawę do trwałych zdarzeń.

dla Andrzeja napisał Adam

Rybak – 24

Rybak wyciągał z wody ciężką sieć. Wśród miotających się ryb zobaczył kilka drogocennych kamieni. Pomyślał: „z rybami zrobię to co zwykle, a kosztowności przekażę właściwej osobie i powiem jej, że jest nawet cenniejsza, niż one”.

dla Janusza napisał Adam

Rybak – 13

Rybak wyciągał z wody ciężką sieć. Wśród miotających się ryb zobaczył coś podobnego do pudełka. Jak się później okazało, była to drewniana skrzyneczka z jakimiś papierami w środku. Jako, że rybak mieszkał obok muzeum, wiedział, że po połowie ryb z owym znaleziskiem tam właśnie się uda.

Autor: Adam

Rybak – 4

Rybak wyciągał z wody ciężką sieć. Wśród miotających się ryb zobaczył również małże. Było ich akurat tyle, by starczyło na obiad dla dużej rodziny. Tak więc złowione ryby zaniósł do skupu, a małże do domu.

Autor: Adam

Latający dywan – 63

Latający dywan unosił się nad miastem. Nie był widoczny dla nikogo, gdyż otulała go ciemna noc. Jego pasażer uważnie przyglądał się miastu i oświetlonym budynkom – zarówno pałacom, jak i małym domostwom. Szukał jakiegoś szczególnego światła i znalazł. Były to światła wielkiego mostu. Świeciły, by most był widoczny i bezpieczny. Niedaleko było lotnisko, więc światła były konieczne.

Autor: Adam

Był sobie step – 7

Był sobie step. Szeroki, żółtawo-zielony step. Wielka przestrzeń, która gdzieś na horyzoncie zlewała się z górami sąsiadującymi z niebem. Na środku tej przestrzeni, wśród kępek traw, widać było przemieszczającą się małą kropeczkę. To był podróżnik. Podróżnik ów wędrował po całym świecie. W wielu miejscach był kilkanaście razy, a w niektórych tylko raz. I to wystarczało. To ciekawe, że są takie miejsca, do których chcemy wracać nieskończoną ilość razy.

dla Magdy napisał Adam

Latający dywan – 56

Latający dywan unosił się nad miastem. Nie był widoczny dla nikogo, gdyż otulała go ciemna noc. Jego pasażer uważnie przyglądał się miastu i oświetlonym budynkom – zarówno pałacom, jak i małym domostwom. Szukał natchnienia. Chciałby kogoś spotkać lub coś zobaczyć. Szukał gdzieś czegoś, ale nie było wiadomo, czego i gdzie.

Autor: Adam