Szary człowiek – 64

Szary człowiek mieszkał w szarym mieście. Jego szare dni mijały jeden po drugim, niezauważalne w swojej szarości. Jedynym kolorowym akcentem jego szarej egzystencji były refleksy kolorowego światła, które wpadały do pokoju przez zawieszony w oknie pryzmat. Szary człowiek rozjaśniał się na ich widok, a gdy się uśmiechał, to wydawał się całkiem młody i przystojny. Słońce lubiło, gdy był radosny, więc mocno świeciło, żeby jak najwięcej kolorów wpadało do jego mieszkania.

Autor: Mi

Szary człowiek – 63

Szary człowiek mieszkał w szarym mieście. Jego szare dni mijały jeden po drugim, niezauważalne w swojej szarości. Jedynym kolorowym akcentem jego szarej egzystencji był duży obraz wiszący na ścianie w pokoju. Dostał go w prezencie wiele lat temu od przyjaciela. Przedstawiał on młodego chłopaka, który jechał na białym koniu przez malowniczy obszar sawanny.

Autor: Sokolik

Szary człowiek – 62

Szary człowiek mieszkał w szarym mieście. Jego szare dni mijały jeden po drugim, niezauważalne w swojej szarości. Jedynym kolorowym akcentem jego szarej egzystencji był malutki braciszek, którym się opiekował pod nieobecność rodziców.

W drodze z pracy do domu zachodził do przedszkola, skąd odbierał malca. Spędzał z nim cale popołudnie, a wieczorem przychodziła po niego ciotka.

Czas spędzony z maluszkiem był niezwykły, barwny i wzruszający. Szary człowiek całkiem poważnie rozmyślał o tym, że gdy rodzice wrócą z sanatorium, to zaproponuje im, że przynajmniej raz w tygodniu zabierze braciszka do siebie, żeby oni mogli wspólnie spędzić czas.

Nie kierowały nim pobudki altruistyczne, żeby pomóc rodzicom, o nie… On po prostu bardzo polubił tego małego człowieka i cierpiał na myśl, że ich kontakt znowu się rozluźni, gdy rodzina wróci do starego, przedsanatoryjnego rytmu, do swojej szarej codzienności.

Autor: Siostrzyczka

Szary człowiek – 61

Szary człowiek mieszkał w szarym mieście. Jego szare dni mijały jeden po drugim, niezauważalne w swojej szarości. Jedynym kolorowym akcentem jego szarej egzystencji były delikatne akcenty jego wiary, które zapowiadały ostateczną przemianę i zgodę na siebie i na to, by usłyszeć to, co dotąd było niesłyszalne. By dać dojść do głosu uroczemu językowi serca.

Autor: Danuta Majorkiewicz

Szary człowiek – 60

Szary człowiek mieszkał w szarym mieście. Jego szare dni mijały jeden po drugim, niezauważalne w swojej szarości. Jedynym kolorowym akcentem jego szarej egzystencji był czerwony golf, który wkładał pod szary sweter lub szarą marynarkę. Lubił zestawienie szarości i czerwieni, więc korzystał z niego z umiarem. Na tyle rzadko, by nie przełamywać doskonalej szarości swojego życia, swoich dni i całego miasta, a jednocześnie na tyle często, żeby się cieszyć czerwono-szarym zestawieniem. Czasami, żeby nie ranić innych ludzi, zasłaniał szare zasłony, otwierał szarą szafę, wyciągał z niej czerwony golf i zakładał na siebie, żeby cieszyć się jego widokiem na tle szarych ubrań i ścian. Potem zdejmował go i chował do szafy, żeby był gotowy na kolejną przymiarkę. Dzięki temu szary człowiek był mniej szary niż jego znajomi. Tajemnica czerwonego golfa dawała mu pewien luz, którego nie mieli pozostali ludzie. On to zauważył, ale się nie przejmował. Godzinami uwielbiał przyglądać się swojemu odbiciu w czerwonym golfie włożonym pod szarą marynarkę.

Autor: Ewa Damentka

Szary człowiek – 59

Szary człowiek mieszkał w szarym mieście. Jego szare dni mijały jeden po drugim, niezauważalne w swojej szarości. Jedynym kolorowym akcentem jego szarej egzystencji było czytanie pasjonujących książek. Były to najczęściej powieści przygodowo-fantastyczne. Tam świat i życie było zupełnie inne, niż jego na Ziemi.

Autor: Sokolik

Szary człowiek – 58

Szary człowiek mieszkał w szarym mieście. Jego szare dni mijały jeden po drugim, niezauważalne w swojej szarości. Jedynym kolorowym akcentem jego szarej egzystencji był wiszący na ścianie kostium klauna. Raz w miesiącu szary człowiek przebierał się w ten kostium, malował farbami twarz, na nos nakładał czerwoną piłeczkę i szedł do szarego szpitala, by spędzić czas z szarymi ciężko chorymi dziećmi. Bawił się z nimi, wygłupiał, wysłuchiwał ich zwierzeń, rozśmieszał i rozczulał. Chciało mu się płakać, gdy widział chore maleństwa, ale śmiał się, bo wiedział, że potrzebują zabawy, żeby oderwać myśli od własnej choroby. Niektóre dzieci odchodziły niestety, ale niektórym udawało się wyzdrowieć. One zwykle czekały na niego w parku pod szpitalem, żeby dziękować za pomoc, jaką od niego dostawały. On zaś, widząc ich rozradowane, zaróżowione twarzyczki, czuł, że jego praca ma sens, więc z dumą nosił kostium klauna i naładowany nadzieją wchodził do szpitala, żeby bawić kolejne dzieci.

Autor: Aks

Szary człowiek – 57

Szary człowiek mieszkał w szarym mieście. Jego szare dni mijały jeden po drugim, niezauważalne w swojej szarości. Jedynym kolorowym akcentem jego szarej egzystencji okazało się był ogromne drzewo, które pięknie się starzało. Nabrało z wiekiem szlachetności. Jego piękno skupiało uwagę. Szary człowiek przestał się bać starości. Nabrał lekkości i odtąd żył barwnie i radośnie.

Autor: Danuta Majorkiewicz

Szary człowiek – 56

Szary człowiek mieszkał w szarym mieście. Jego szare dni mijały jeden po drugim, niezauważalne w swojej szarości. Jedynym kolorowym akcentem jego szarej egzystencji było ukryte przed światem, w jego przydomowym ogródku, drzewko, które rodziło różnokolorowe owoce. Cieszyły one oczy i były tak smaczne, że po ich zjedzeniu cały świat piękniał.

Autor: Gwiazdeczka

Szary człowiek – 55

Szary człowiek mieszkał w szarym mieście. Jego szare dni mijały jeden po drugim, niezauważalne w swojej szarości. Jedynym kolorowym akcentem jego szarej egzystencji było różowe serduszko leżące na nocnym stoliku.

Szary człowiek dostał je od swojej dziewczyny, gdy żegnał się z nią, gdy wyruszał do szarego miasta. Był bardzo oszczędny i odkładał grosz do grosza. Jeszcze rok lub dwa i wróci do niej razem z pieniędzmi, które pozwolą im na kupno ziemi i wybudowanie domu. Wtedy zapomni o szarym mieście i szarzyźnie życia w nim.

Z dziewczyną rozmawiał prawie codziennie. Ona też zebrała przyzwoitą sumę. Oboje odliczali czas. Wiedzieli, że niedługo będą razem i stworzą rodzinę taką, o jakiej zawsze marzyli.

Autor: Młody Adept