Wilk przymrużył oczy – 76

Wilk przymrużył oczy i uważnie wpatrywał się w idącą leśną ścieżką dziewczynkę w czerwonym kapturku. Zaniepokoiło go, że mała znalazła się w jego rewirze, bo miał duże niestrawności po zjedzeniu poprzedniego Czerwonego Kapturka. Dziewczynka co prawda była soczysta, ale babcia…, brrrr. Stanowczo nie opłaciła mu się tamta akcja. Ale może teraz będzie inaczej? Ten Czerwony Kapturek wygląda na większego niż poprzedni…

Podszedł bliżej i zobaczył, że leśną ścieżką nie idzie dziecko, tylko drobna kobieta w czerwonym futrze. „No, no, może teraz opłaci mi się zjeść ją i jej babcię” – pomyślał wilk. Zaczął się skradać. Gdy był już blisko, bliziutko, do jego nozdrzy dotarł dziwny zapach, świdrujący, niesympatyczny. Wilk potężnie kichnął. Raz, drugi, trzeci…

Kichał tak mocno, że aż szyszki spadały z drzew. Jedna z nich uderzyła niedźwiedzia i wybudziła go ze słodkiej drzemki. Ryknął donośnie i zaczął przedzierać się przez krzaki, żeby ukarać kichającego wilka. Gdy znalazł się w pobliżu Czerwonego Kapturka, sam zaczął kichać tak, że trzęsły się drzewa.

Przerażona kobieta zawróciła i pobiegła prosto do swojego domu. Zakatarzona, z trudem łapała oddech. Wpadła przerażona do kuchni i wyjąkała:
– Kkkooooochchchany, nnnie mmmmogę zzzzaaaannnnieść tttego ffuuuutra bbbaabci, ppppprzeeestraaszyłam się.

Mąż zaczął kichać i najpierw zdjął z niej futro, schował do szafy, a potem otworzył drzwi i okna, żeby dom się przewietrzył.

– Doszłaś z tym do lasu?

– Ttttaaak…

– I nie czułaś zapachu?

– Jjjjaaakiego zzzapachu…

– Naftaliny, jest okropna.

– Mmmmaaaam kkkaattaar – wyjąkała przerażona.

Mąż objął ją, a ona, wtulona w jego ramiona, nadal się trzęsła i pociągała nosem. Mężczyzna z żalem popatrzył na nowy sweter, który właśnie usmarkała mu ukochana. Jednocześnie, nadal ją przytulając, wsłuchał się w odgłosy dobiegające z lasu. Potężne kichanie niedźwiedzia i wilka roznosiło się długo. Na szczęście po paru godzinach spadł deszcz i zmysł zapach naftaliny, a donośne kichanie ucichło.

Gdy żona trochę się uspokoiła, zrobił jej kakao, dał aspirynę i położył do łóżka. Potem pomyślał o wiekowym futerku z czerwonym kapturkiem, które wisiało w szafie. Zastanawiał się, co z nim zrobić? Może wyrzucić i będzie po kłopocie?

Autor: Ewa Damentka

Wilk przymrużył oczy – 75

Wilk przymrużył oczy i uważnie wpatrywał się w idącą leśną ścieżką dziewczynkę w czerwonym kapturku. Zaniepokoiło go, że mała znalazła się w jego rewirze, bo zapaliła mu się czerwona lampka kontrolna. Powinien sprawdzić poziom oleju. Był wilkiem mechanicznym, gdyż wszystkie wilki żyjące do tej pory w lasach zostały wytępione. Mechaniczne wilki stanowiły radosną odpowiedź ludzkości na niszczenie środowiska. Podobnie jak Czerwone Kapturki zwane sztuczną inteligencją. Po co ten Kaptur tutaj przylazł?, głowił się wilk. Kwiatów już dawno tutaj nie ma, a ostatnie źródło wody wyschło. Zresztą do czego jej potrzebna woda? Smar albo olej, to i owszem. Pewnie węszy i pisze raporty do Wielkiego Brata. Chce dostać kilka dodatkowych baterii na zapas.

Autor: Kasia Godefroy

Wilk przymrużył oczy – 72

Wilk przymrużył oczy i uważnie wpatrywał się w idącą leśną ścieżką dziewczynkę w czerwonym kapturku. Zaniepokoiło go, że mała znalazła się w jego rewirze, bo to by znaczyło, że ludzie znowu odkryli jego zaczarowany las. Wydał cały majątek na czarodziejów i jak widać, spaprali sprawę. Zaklęcie znowu nie działa.

Wyciągnął telefon komórkowy i zadzwonił do Merlina. Ten, widząc jego zmrużone oczy i zmarszczony pysk, powiedział:

– Pokaż mi nagranie tego, co cię niepokoi, potem zdążysz na mnie nakrzyczeć.

Wilk, ciężko dysząc w wściekłości, skierował telefon na dziewczynę i udostępnił ekran Merlinowi.

Merlin zaklął głośno i z cichym trzaskiem otworzył drzwi przenośnego portalu, umieszczonego w wydrążonym pniu, tuż obok wilka.

Położył palec na ustach i położył się w gęstych krzakach. Gestem dłoni nakazał, by wilk zrobił to samo.

– Co tu robi to dziecko – zapytał cicho wilk.

– To nie dziecko – odpowiedział Merlinowi.

– Przecież widzę małego człowieczka.

– Ludzie nie widzą tego świata, nie mogą wejść do twojego lasu. Mogą tu przebywać postacie z bajek, wróżki, czarodzieje i inni mieszkańcy magicznych światów.

Dziewczynka w czerwonym kapturku nadal szła w ich stronę.. Nagle potknęła się i upadła. Roztrzaskała się i wyleciało z niej kilka śrubek i kilkanaście sprężyn.

Podbiegł do niej Geppetto ze śrubokrętem i zaczął go naprawiać.

Merlin wstał, otrzepał się z trawy i podszedł do starego rzeźbiarza.

– Witaj Geppetto, co to za lalka?

– Szykuję prezent dla Pinokia. Mam nadzieję, że ucieszy się, gdy zobaczy swoją małą siostrzyczkę.

– Zanim to się stanie, ja padnę na zawał – odezwał się wilk, który też wyczołgał się z krzaków.

– Przepraszam wilku, zapomniałem cię uprzedzić…, już ją zabieram… – zreflektował się Geppetto.

– Wszystko w porządku, jak ją naprawisz, przynieś ją jeszcze raz i wszystkim wilkom pokażemy, jak wygląda jeden z naszych wrogów. Powinni wiedzieć… Jeśli kiedyś czarodziejska zapora opadnie, to będą narażone na spotkanie prawdziwych Czerwonych Kapturków. Warto, by umieli je rozpoznać i obronili się, ucinając kontakt z tymi przebrzydłymi stworzeniami.

Uspokojony Geppetto odetchnął głęboko i przytulił zepsutego Czerwonego Kapturka do piersi, a uspokojony Wilk poszedł z Merlinem na sok z leśnych jagód.

Miejsce obserwatora tej części lasu zajął zaś kolejny wilk. Miał nadzieję, że będzie to spokojny dyżur…

Autor: Archiwista SC