Syrena uważnie przyglądała się rybackiemu kutrowi tarmoszonemu przez wiatr i zalewanemu przez wodę. Zobaczyła, że z łodzi, prosto w spienione fale, wypadła jedna osoba. Spojrzała na swoje siostry. Porozumiały się bez słów i zgodnie stwierdziły, że są małe szanse na jego uratowanie. Na morzu szalał sztorm. Olbrzymie fale niebezpiecznie zbliżały się do kutra. Błyskawice rozświetlały granatowe niebo. Wnet zapadła cisza. Pierwsze promienie słońca wynurzały się zza chmur. Oświetlały czystą wodę i sylwetkę człowieka, którego syreny tuliły, by ogrzać jego ciało.
Całkiem jak życiu każdego człowieka – myślimy, że przeżywamy katastrofę, z której nie ma ratunku. A tu nagle pojawia się czyjaś pomocna dłoń. Zbieg różnych przyjaznych okoliczności ratuje nas z opresji.
Autor: Danuta Majorkiewicz