Latarnia morska stała na krańcu skalistego cypla wysuniętego głęboko w morze. Jej światło rozświetlało gęsty las zamieszkały przez leśne zwierzęta. Każdego popołudnia wszystkie zwierzęta zbierały się na polanie, by wysłuchać opowieści starej sowy, która siadała na najwyższej gałęzi dębu i opowiadała swym przyjaciołom historie wyczytane w pożółkłych książkach.
Pewnego razu, gdy zapadł zmierzch, zwierzęta myślały, że spotkanie skończone, lecz sowa zaprosiła je na krótką wycieczkę. Wszyscy dotarli do plaży, na której panował mrok. Sowa spytała:
– Czy widzicie światło w oddali? To światło latarni morskiej.
Młody wilczek zapytał:
– Po co ona świeci? Nikt jej światła nie widzi!
– Nic bardziej błędnego – odpowiedziała sowa, poprawiając okulary na nosie – dawno, dawno temu ludzie rozpalali na plażach ogromne ogniska. Potem je zastąpiono basztami z paleniskami, by dobrze było widać ogień z morza.
– A czy ogień widać podczas sztormu i mgły? – zapytał lisek.
– Tak, lisku, nawet w gęstej mgle i podczas sztormu, dzięki światłu latarni, marynarze potrafią odnaleźć drogę do portu.
Było już późno. Zwierzęta w szeregu ruszyły w stronę lasu i żywo dyskutowały, a drogę rozświetlał im blask księżyca.
Autor: Danuta Majorkiewicz