Cichutek, Milutek i Malutek – 3

Cichutek, Milutek i Malutek postanowili wybrać się w podróż dookoła świata. Przygotowywali się do tego bardzo starannie. Trwało to dość długo, bo wszystko robili pomalutku i powolutku. Wreszcie cała trójka ruszyła. Na koniec każdego dnia zatrzymywali się na parkingach i biwakach. Rozpakowywali się wieczorami i każdego ranka pakowali znowu. Każdy robił co do niego należy, według planu. W czasie podróży dotarło do nich, że dzięki temu, że przygotowywali się pomalutku i powolutku, to zabrali ze sobą wszystko, co było im w podróży potrzebne.

Autor: Danuta Majorkiewicz

Leżę sobie spokojnie – 29

Leżę sobie spokojnie i wolniutko otwieram oczy. Znajduję się gdzieś pomiędzy jawą a snem. Leniwie zerkam na zegarek. Jest wcześnie. Budzik zadzwoni dopiero za kwadrans, więc delektuję się promieniem słońca, który zagląda przez szybę i jest moim pierwszym gościem. Miłym i ciepłym. Otulającym z zewnątrz i od wewnątrz.

Autor: Danuta Majorkiewicz

Rybak – 56

Rybak wyciągał z wody ciężką sieć. Wśród miotających się ryb zobaczył pokaźnych rozmiarów tuńczyka. „To dobry znak” – pomyślał – „tuńczyk, to oznaka dobrobytu i zdrowia. To ryba żyjąca w czystych wodach. Trudna do złowienia. Drogocenny skarb mórz i oceanów”.

Autor: Danuta Majorkiewicz

Rybak – 51

Rybak wyciągał z wody ciężką sieć. Wśród miotających się ryb zobaczył syrenę. Przemówiła do niego: „Wypuść mnie z sieci, a ofiaruję ci zaczarowany ołówek”. Rybak uwolnił syrenę i czym prędzej wrócił do domu, żeby sprawdzić moc ołówka. Nakreślił w powietrzu duże drzewo i po chwili w jego mieszkaniu wyrosło gigantyczne drzewo, które zniszczyło jego mały domek. Narysował więc dom, piękną willę, o jakiej zawsze marzył i w niej zamieszkał. Coraz rzadziej wypływał na ryby, a samotność coraz bardziej mu doskwierała. Przestała też go bawić zabawa z zaczarowanym ołówkiem. Była bardzo trudna, bo z zaczarowanym ołówkiem jest jak z życzeniami do Złotej Rybki. Trzeba uważać, o co się prosi.

Autor: Danuta Majorkiewicz

Leżę sobie spokojnie – 17

Leżę sobie spokojnie i wolniutko otwieram oczy. Znajduję się gdzieś pomiędzy jawą a snem. Leniwie zerkam na zegarek. Jest wcześnie. Budzik zadzwoni dopiero za kwadrans, więc wyłączam budzenie, by rozbudzić się do końca sama, we własnym tempie, aby w rytmie zgodnym z moim przebiegł cały dzień.

Autor: Danuta Majorkiewicz