Natarczywy stukot – 3

Natarczywy stukot wybudzał. Trudno było spać, gdy bladym świtem ptaki dziobały parapet, żeby dostać pożywienie. Świt to świt. Ptasie brzuszki są głodne. Student, który od wczoraj opiekował się mieszkaniem babci, która pojechała do sanatorium, wybudził się gwałtownie. Był rozkojarzony. Co się dzieje? Czemu? Czy babcia mówiła o parapetowych bombardowaniach? Chwiejącym się krokiem podszedł do stołu i wziął do ręki gruby plik notatek, które zostawiła mu babcia. Zaczął czytać je uważnie, wczoraj tylko przeleciał je wzrokiem. Dowiedział się, gdzie babcia zostawiła mu jedzenie i poszedł spać. Teraz czytał uważniej. Przeszkadzała mu boląca głowa i łomot dolatujący z parapetu, ale próbował zrozumieć każde słowo. Było napisane o akwarium i jak ma karmić rybki, znalazł szczegółowy opis, jak ma się opiekować i kiedy podlewać każdy z kwiatków. Wreszcie na końcu, instrukcja – gdzie znajduje się karma dla ptaszków, na jak długo ma starczy, co i ma zrobić, żeby ją uzupełniać. Na koniec notatka „Jedzenie na parapet wysyp, zanim pójdziesz spać. Jeśli zabalujesz późną nocą, to może być nad ranem, ale koniecznie przez świtem. Jeśli nie dążysz lub zapomnisz, to głodne ptaki zrobią Ci taką pobudkę, że zmarłego podniosłaby z grobu. Jeśli chcesz się rano obudzić, żeby zdążyć na pociąg, czy poranny egzamin, to nie wysypuj w nocy karmy. Ptaki spełnią rolę budzika, a ty nakarm je, zanim zdążą podziurawić parapet. Daję im jeść je od ponad 40 lat, więc są przyzwyczajone i nie odlecą, dopóki nie dasz im karmy”. Dalej był jeszcze dopisek: „Dbaj o siebie, niedługo wracam. Kochająca babcia”.

Student pomyślał, że babcia ma dziwne poczucie humoru. Jednak wysypał ptakom karmę i poszedł spać. Chociaż chciał zasnąć, to mu się jednak nie udawało, przerażony nudził się co chwila, bo śniły mu się jakieś straszne łoskoty.

Nie wiem w jakiej formie były kwiaty i czy wszystkie przeżyły opiekę studenta, jednak ptaki, już ani razu nie musiały dziobać parapetu. Gdy babcia wróciła z sanatorium była szczęśliwa, że znowu jest w domu. Szczęśliwy był też jej wnuk-student, bo już nie musiał pamiętać o dokarmianiu natarczywych ptaków.

Autor: Ewa Damentka

Latający dywan – 41

Latający dywan unosił się nad miastem. Nie był widoczny dla nikogo, gdyż otulała go ciemna noc. Jego pasażer uważnie przyglądał się miastu i oświetlonym budynkom – zarówno pałacom, jak i małym domostwom. Szukał wytchnienia od codzienności i codziennych spraw. Poza tym lubił unosić się w powietrzu i oglądać świat z góry. Nie mógł tego rozbić za dnia, bo nie chciał wzbudzać sensacji. Tak więc pozostawała mu noc i przyglądanie się rozrywkom, jakie wtedy są dostępne ludziom. Czasami wylatywał dalej, na wiejskie tereny i przyglądał się spokojnym lasom, polom i łąkom. Odpoczywał, a nad ranem dywan sam zabierał go z powrotem do domu i układał się na podłodze, przy jego łóżku.

Autor: Ewa Damentka

Mężczyzna spacerował – 24

Mężczyzna spacerował samotnie brzegiem morza. W pewnej chwili zaszedł na uroczą, maleńką, dziką plażę. Z pewnym niedowierzaniem patrzył na zgromadzenie krasnoludków, które zawzięcie dyskutowały na ważny dla nich temat. Nie zdziwiły się jego widokiem i ponownie zanurzyły się w dyskusji. Dobiegały do niego strzępki argumentów. Nie chciał im przeszkadzać i choć ciekawy był ich dyskusji, to obszedł plażę i powędrował dalej. Przygoda wydawała mu się tak niedorzeczna, że następnym razem zastanawiał się, czy rzeczywiście spotkał mały ludek, czy tylko mu się to śniło.

Autor: Ewa Damentka

Szary człowiek – 54

Szary człowiek mieszkał w szarym mieście. Jego szare dni mijały jeden po drugim, niezauważalne w swojej szarości. Jedynym kolorowym akcentem jego szarej egzystencji była jego miłość do swoich dzieci. Dla nich wyczarowywał kolorowe chwile. Zabierał je do zoo, parków rozrywki, na łąki i do lasu. Wspólnie z nimi malował, lepił figurki z gliny i bawił się w teatr. Uczył ich swobodnego mówienia o swoich potrzebach i pragnieniach i starał się je realizować w miarę swoich możliwości. Stworzył dla nich wielobarwną bańkę, w której żyły, uczyły się i myślały, że świat jest piękny. Szary mężczyzna miał nadzieję, że ta bańka wytrzyma wystarczająco długo, żeby dzieci uwierzyły, że tak jest naprawdę. Wtedy ich wiara pokoloruje ich świat i wyjdą z zaklętego kręgu szarości swoich rodzin i znajomych. Jego poświęcenie przyniosło spodziewany efekt. Dzieci były barwne jak motyle, kolorowe jak tęcza. Wtedy szary człowiek odetchnął z ulgą i ze zdziwieniem odkrył, że jego szarość rozwiewa się, odsłaniając soczyste żywe barwy. Przelotnie zastanowił się – czy ucząc dzieci, że wszystko jest kolorowe i możliwe, sam też mógł w to uwierzyć? Nie wiadomo, ale dzięki temu, że nabrał kolorów, dalej mógł opiekować się swoimi dziećmi w ich radosnym wielobarwnym świecie.

Autor: Ewa Damentka

Mężczyzna spacerował – 18

Mężczyzna spacerował samotnie brzegiem morza. W pewnej chwili zaszedł na uroczą, maleńką, dziką plażę. Z pewnym niedowierzaniem zobaczył olbrzymi okręt wojenny, który właśnie wynurzał się z wody. Mężczyzna położył się na ziemi i schował za kępkami trawy. Miał nadzieję że marynarze go nie zauważą . Tak też chyba się stało, bo po dłuższej chwili statek zanurzył się ponownie. Mężczyzna leżał długo, łapiąc oddech. Nie miał ochoty na bliższe spotkanie ze statkiem i jego załogą. Wyczołgał się w tył. Gdy uznał, że perykop statku nie powinien już go zobaczyć, wstał i poszedł w przeciwnym kierunku, niż wcześniej zamierzał. Kto wie, może statek pilnował czego, co było na trasie jego planowanego spaceru? Tak sobie myślał, zastanawiając się, jaką trasę wybrać na kolejny spacer.

Autor: Ewa Damentka

Latający dywan – 34

Latający dywan unosił się nad miastem. Nie był widoczny dla nikogo, gdyż otulała go ciemna noc. Jego pasażer uważnie przyglądał się miastu i oświetlonym budynkom – zarówno pałacom, jak i małym domostwom. Szukał inspiracji. Był malarzem. Często latał na swoim dywanie nocą i potem w zaciszu domowej pracowni malował ziemię widzianą z góry, rozświetloną przez blask księżyca lub światła domów i latarni. Ostatnio zafascynowały go miasta, z ich wyrazistą siatką ulic i urokliwie oświetlonymi zakątkami. Czasem inspirowała go samotna postać widoczna w jakimś oknie lub stojąca na ulicy lub przy barierce mostu. Zapowiadała się wspaniała seria nocnych kompozycji.

Autor: Ewa Damentka

Mężczyzna spacerował – 12

Mężczyzna spacerował samotnie brzegiem morza. W pewnej chwili zaszedł na uroczą, maleńką, dziką plażę. Z pewnym niedowierzaniem zobaczył na niej swoją matkę. Siedziała przy stoliku zastawionym chlebem, serem, wędliną i innymi frykasami. Właśnie nalewała herbatę do dwóch filiżanek. Na jego widok uśmiechnęła się. Wskazała na wolne krzesełko i zapytała: „dołączysz do mnie? Nie lubię samotnych śniadań”.

Autor: Ewa Damentka

Szary człowiek – 47

Szary człowiek mieszkał w szarym mieście. Jego szare dni mijały jeden po drugim, niezauważalne w swojej szarości. Jedynym kolorowym akcentem jego szarej egzystencji była zielona sałata, którą codziennie przynosił swojemu szaremu chomikowi. Kiedyś skrawek sałaty wypadł z chomiczej klatki na szary dywan leżący na szarej podłodze. Szary człowiek zdziwiony zapatrzył na na niego. Postanowił, że przestanie kupować zapakowane w szarą folię porcje jedzenia, które odgrzewał z mikrofalówce. Poszedł na targ i szybko z niego uciekł. Wielobarwność warzyw raniła jego oczy. Po chwili wrócił i z pierwszego straganu zakupił marchewkę, pomidora, selera i paprykę. Wrócił z nimi do domu i porozkładał je na dywanie, a potem na stolikach i blatach, a nawet na łóżku. Zaniósł je do kuchni, a potem poszedł do pokoju i zdjął szare okładki ze wszystkich książek.

I tak stopniowo krok po kroku, dzień po dniu, wprowadzał kolor do swojego życia. Jadł kolorowe potrawy, czytał książki w kolorowych okładkach. Na bazarze kupił kolorowy dywan. Zaczął kupować sobie różnobarwne koszule i płaszcze. Zakochał się w kolorowych szalikach.

Dalej lubił szary kolor, ale lepiej się czuł, gdy przełamywał go innymi barwami.

Jego sąsiedzi początkowo przyglądali mu się z dezaprobatą, potem ze zdziwieniem, a następnie zaczęli go naśladować. Szare miasto zyskało wiele kolorów, szare dni też zniknęły, bo ludzie nie zwracali już na nie uwagi, łapiąc kolorowe chwile radości. Jedyne, co zostało jak dawniej to to, że szary człowiek nadal przynosił swojemu szaremu chomiczkowi zielone liście sałaty.

Autor: Ewa Damentka

Mężczyzna spacerował – 6

Mężczyzna spacerował samotnie brzegiem morza. W pewnej chwili zaszedł na uroczą, maleńką, dziką plażę. Z pewnym niedowierzaniem zobaczył Wenus, która właśnie wynurzała się z morskiej piany. Uśmiechnęła się do niego słodko i powiedziała: „witaj mój bohaterze, długo na ciebie czekałam”. Ręką wskazała łódkę. Oboje wsiedli do niej i popłynęli do Krainy Szczęśliwości.

Po dłuższej chwili na plażę wpadł lekko zdyszany młody grecki heros. Patrzył z nadzieją na morze, plażę i morską pianę, ale już nic się z niej nie wyłoniło. Tylko w oddali majaczyła wyspa, która coraz bardziej oddalała się od brzegu, aż w końcu zupełnie zniknęła mu z oczu.

dla Patrycji napisała Ewa Damentka

Mężczyzna spacerował – 3

Mężczyzna spacerował samotnie brzegiem morza. W pewnej chwili zaszedł na uroczą, maleńką, dziką plażę. Z pewnym niedowierzaniem zobaczył na niej boisko piłkarskie. W piłkę morską grały morsy. Ich przeciwniczkami były foki. Mężczyzna aż przysiadł z wrażenia na pobliskiej wydmie. Widok był niezwykły, zwłaszcza że wiele fok nie mogło powstrzymać się przed kręceniem piłką piruetów na własnych nosach. Kiedy zabawa się im nudziła, wtedy niespodziewanie, ale z wielkim wdziękiem strzelały kolejnego gola. Morsy były bardziej poważne, jednak zabawy fok ich nie nużyły i cierpliwie czekały, aż gra znowu się wznowi. Nikt nie liczył strzelanych goli, bo też nie chodziło o rywalizacje, tylko o wspólną zabawę. Mężczyzna wycofał się cichutko, bo nie chciał przeszkadzać w meczu. Spacerując dalej, pomyślał sobie, że może ludzie mogliby przejąć trochę tej atmosfery foczej zabawy wtedy, gdy rozgrywają swoje śmiertelnie poważne pojedynki na boisku piłkarskim.

Autor: Ewa Damentka