Szary człowiek – 17

Szary człowiek mieszkał w szarym mieście. Jego szare dni mijały jeden po drugim, niezauważalne w swojej szarości. Jedynym kolorowym akcentem jego szarej egzystencji były jego marzenia. Lśniące, kolorowe. Miały wielką siłę witalną i potężną moc. Marzenia dodawały mu otuchy i siłę. Pozwalały przeżyć w szarym świecie. Rozjaśniały go od wewnątrz i sprawiały, że świecił coraz mocniej. Próbował kontrolować swoje światło, by nie raniło oczu innych szarych ludzi w szarym świecie i szarych miejscowościach.

Światło jednak nie chciało się zmniejszać. Kiedy tonował je na zewnątrz, ono świeciło w nim coraz mocniej. Wkrótce zaczęło pączkować i przenosiło się na innych ludzi – rodzinę, klientów, sąsiadów, przechodniów, których mijał na ulicy.

Kiedy szary mężczyzna zrozumiał, że światło jest dobre i potrzebne ludziom, zaczął pomagać mu w mnożeniu się. Głośno mówił o marzeniach i namawiał ludzi, by zaczęli o nich myśleć i je tworzyć. Został sprzedawcą, siewcą marzeń. Uczył ludzi, jak marzyć, a jego światło rosło razem z ich światłami. Wkrótce świat dookoła przestał być szary, a wtedy mężczyzna pozwolił sobie na to, żeby bijące w jego wnętrzu światło błyszczało jak słońce.

Autor: Ewa Damentka

Szary człowiek – 13

Szary człowiek mieszkał w szarym mieście. Jego szare dni mijały jeden po drugim, niezauważalne w swojej szarości. Jedynym kolorowym akcentem jego szarej egzystencji były kolorowe szaliki, które kolekcjonował, a w jesienno-zimowym czasie fantazyjnie zawiązywał na szyi. Jego szaliki rzucały się w oczy, bo były jedynym kolorowym akcentem szarego miasta.

Autor: Ewa Damentka

Skarb – 48

Skarb od wielu lat, a może nawet stuleci, leżał złożony w schowanej przed ludźmi drewnianej skrzyni obitej blachą. Marzył o tym, żeby w końcu ktoś go odnalazł i zaczął nim cieszyć swoje serce i oczy. Wreszcie odkryły go delikatne ręce archeologa. Oczyściły, zabezpieczyły. Skarb cieszył się, bo wiele osób go oglądało i podziwiało. Potem, po wielu dyskusjach, zdecydowano się go wyeksponować w lokalnym muzeum i umieścić w osobnej gablocie. Dzięki temu mógł go podziwiać każdy, kto odwiedzał to muzeum.

Autor: Ewa Damentka

Syrena – 33

Syrena uważnie przyglądała się rybackiemu kutrowi tarmoszonemu przez wiatr i zalewanemu przez wodę. Zobaczyła, że z łodzi, prosto w spienione fale, wypadła jedna osoba. Spojrzała na swoje siostry. Porozumiały się bez słów i zgodnie przywołały starożytny rytuał, który przemienił je w powietrzne istoty, w amazonki ujeżdżające narowisty wiatr. Gdy znalazły się już w powietrzu dosiadły wiatr, jakby był koniem i poszybowały razem z nim wysoko i daleko. Odwróciły jego uwagę od morza, fal i stateczku, z którego wypadła jedna osoba. Dały szansę ludziom, a czy oni z niej skorzystali, tego syreny nie wiedzą. Przemiana była nieodwracalna i na zawsze zostały w przestworzach. Zagospodarowywały nowe przestrzenie i tylko czasami odwiedzały Neptuna i swoje siostry, żeby uciąć sobie małą pogawędkę i wymienić się codziennymi ploteczkami.

Autor: Ewa Damentka

Szary człowiek – 7

Szary człowiek mieszkał w szarym mieście. Jego szare dni mijały jeden po drugim, niezauważalne w swojej szarości. Jedynym kolorowym akcentem jego szarej egzystencji były marzenia, które nadawały sens jego szarej egzystencji. Wiedział, że kiedyś zacznie je realizować, jedno po drugim. I to pomogło mu przetrwać szarość codziennego życia.

Autor: Ewa Damentka

Skarb – 43

Skarb od wielu lat, a może nawet stuleci, leżał złożony w schowanej przed ludźmi drewnianej skrzyni obitej blachą. Marzył o tym, żeby w końcu ktoś go odnalazł i zaczął nim cieszyć swoje serce i oczy. Wreszcie się doczekał. Koparka odsłoniła go, gdy jej operator wybierał ziemię pod budowę nowego budynku. Wielką skrzynię zauważyli robotnicy i kierownik budowy zawiadomił służby konserwatorskie. Szybko przyjechali archeolodzy i dalsze prace budowlane toczyły się już przy ich udziale. Okazało się, że poza skarbem, odkryto jeszcze wiele cennych artefaktów, które po oczyszczeniu i konserwacji wzbogaciły zbiory miejscowego muzeum.

Autor: Ewa Damentka

Szary człowiek – 2

Szary człowiek mieszkał w szarym mieście. Jego szare dni mijały jeden po drugim, niezauważalne w swojej szarości. Jedynym kolorowym akcentem jego szarej egzystencji było jego hobby, któremu oddawał się całym sercem. Pielęgnował je i rozwijał w każdej wolnej chwili. Nawiązał kontakt z innymi pasjonatami z całego świata. Swoją pasją zaraził też własnego syna i wspólnie ją realizowali, pielęgnowali i spełniali swoje marzenia. Jedno po drugim. Szarość zniknęła z ich życia, bo przestała już być potrzebna.

dla Andrzeja napisała Ewa Damentka

Syrena – 27

Syrena uważnie przyglądała się rybackiemu kutrowi tarmoszonemu przez wiatr i zalewanemu przez wodę. Zobaczyła, że z łodzi, prosto w spienione fale, wypadła jedna osoba. Spojrzała na swoje siostry. Porozumiały się bez słów i zgodnie zaśpiewały pieśń, która uspokoiła wspienione morze. Wiatr przycichł na chwilę, a gdy rybacy wciągnęli swojego kolegę na pokład, znowu zadął z olbrzymią siłą, jakby chciał nadrobić chwilę wymuszonego przestoju.

Autor: Ewa Damentka

Złota Rybka wolno płynęła – 63

Złota Rybka wolno płynęła, uważnie rozglądając się. Zupełnie jakby czegoś szukała. Wreszcie dopłynęła do szkoły, która codziennie zmieniała swoją siedzibę. Akademia Złotych Rybek dbała o to, by jej uczniowie wykazywali się wieloma talentami i umieli dokonywać niemożliwego. Codzienne szukanie szkoły było jednym ze stałych zajęć rozwijających pomysłowość, kreatywność i uważność. Trzeba było mieć uszy i oczy dookoła głowy, żeby zauważyć subtelne sygnały wskazujące, gdzie szkoła będzie się mieścić następnego dnia.

Autor: Ewa Damentka

Mała śnieżynka – 85

Mała śnieżynka wolniutko opadała w dół. Towarzyszyły jej inne śnieżynki. Wszystkie tańczyły i wirowały w powietrzu, unoszone przez lekki wiatr. Śnieżynka rozglądała się uważnie, podobnie jak każda z jej sióstr. Nigdy wcześniej nie widziała zielonej krainy, pięknych łąk, liściastych lasów, kwitnących kwiatów. Czuła, że się rozpuszcza z zachwytu, ale może to jednak nie był zachwyt? Temperatura była wyższa niż zwykle, kiedy spadała na Ziemię. Może dlatego śnieżynka zaczynała się rozpuszczać? Sama nie wiedziała, co było powodem, jednak ważne było, żeby opadła na Ziemię w swojej zwykłej postaci, podobnie jak jej siostry. Ich matka Zima wybrała się na pogawędkę do Lata i po godzinie wysłała Dziadkowi Mrozowi wiadomość, że utknęła. Nie może wrócić, bo jest za gorąco. Dziadek zesłał wielki mróz, który jednak przegrywał z gorącem letniej pory. Na szczęście okazał się jednak wystarczająco silny, by śnieżynki spadły na Ziemię, otuliły Zimę i razem z nią wróciły do Krainy Zimna i Mrozu. Zima pożegnała się czule z Latem i zaprosiła go do siebie zimą, na kolejną pogaduszkę. Lato przyjęło zaproszenie, jednak kiedy widziałam, jak dygotało, żegnając się z Zimą, to nie wiem, czy rzeczywiście się do niej wybierze. Chyba sama Zima w to wątpi, bo z uśmiechem powiedziała: „Miło było wreszcie cię poznać. Żegnaj Przyjacielu”.

Autor: Ewa Damentka