Skarb – 17

Skarb od wielu lat, a może nawet stuleci, leżał złożony w schowanej przed ludźmi drewnianej skrzyni obitej blachą. Marzył o tym, żeby w końcu ktoś go odnalazł i zaczął nim cieszyć swoje serce i oczy. Wreszcie zrezygnował z tych marzeń, Uznał, że może czas zająć się sobą. Cieszyć się chwilą. Po prostu być tu i teraz. Tak sobie myślę, że może miał rację. Po co czekać aż ktoś nas doceni? Może po prostu warto docenić siebie i zająć się swoimi sprawami? Zrezygnować z zależności od innych? Odnaleźć i docenić siebie?

Autor: Ewa Damentka

Złota Rybka wolno płynęła – 49

Złota Rybka wolno płynęła, uważnie rozglądając się. Zupełnie jakby czegoś szukała. Wreszcie znalazła swoją przyjaciółkę, która ukryła się w roślinach na dnie akwarium zajmującego całą ścianę restauracji. Była zamyślona i patrzyła na wielkie okno, pokazujące świat na zewnątrz lokalu. Złota Rybka zapytała, co ją tak absorbuje. Przyjaciółka odpowiedziała, że jest ciekawa, jakby to było, gdyby mogła wyjść na zewnątrz i pooglądać świat z innej perspektywy.

Ku zdziwieniu obydwu Złotych Rybek, jej marzenie się spełniło, bo wkrótce obie zostały wyłowione i wrzucone wraz z wodą do plastikowego woreczka. Ten woreczek wziął delikatnie starszy mężczyzna i, troskliwie trzymając w ręku, powędrował z nim do swojego mieszkania. Więc, zanim zostały umieszczone w nowym akwarium, mogły sobie dokładnie obejrzeć ulice, przechodniów, wysokie budynki, a nawet przejechać się tramwajem.

Autor: Ewa Damentka

Skarb – 11

Skarb od wielu lat, a może nawet stuleci, leżał złożony w schowanej przed ludźmi drewnianej skrzyni obitej blachą. Marzył o tym, żeby w końcu ktoś go odnalazł i zaczął nim cieszyć swoje serce i oczy. Wreszcie ktoś go odnalazł. Jednak nie spodobał się skarbowi, który zaczął przed nim uciekać. Gonili się tak przez pół świata, aż znalazca zrezygnował. Biegnąć za skarbem, odzyskał zdrowie, więc uznał, że ma to czego potrzebuje. Z kolei skarb znowu zaczął marzyć, żeby ktoś go odkrył, ale tym razem dokładnie precyzuje, jaka to ma być osoba.

Autor: Ewa Damentka

Latarnia morska – 33

Latarnia morska stała na krańcu skalistego cypla wysuniętego głęboko w morze. Jej światło inspirowało malarza mieszkającego w nadmorskim miasteczku. Tworzył urokliwe obrazki z latarnią w roli głównej. Jego prace trafiały do muzeów i domowych galerii na całym świecie. Były często publikowane w rozmaitych pismach i przyciągały rzesze ludzi do nadmorskiego miasteczka. Każdy turysta chciał kupić obraz tego właśnie malarza oraz na własne oczy zobaczyć słynną latarnię.

Autor: Ewa Damentka

Skarb – 7

Skarb od wielu lat, a może nawet stuleci, leżał złożony w schowanej przed ludźmi drewnianej skrzyni obitej blachą. Marzył o tym, żeby w końcu ktoś go odnalazł i zaczął nim cieszyć swoje serce i oczy. Wreszcie ktoś go odnalazł. Pieczołowicie odwinął stary zwój i zaczął go studiować. Pociągnął czarnym tuszem wyblakłe napisy i rysunki, podkleił spód zwoju świeżym płótnem i potem, patrząc na niego, z wielką radością i pieczołowitością ćwiczył starodawną technikę płynnych ruchów połączonych z odpowiednim oddechem, by wzmocnić i uzdrowić swoje ciało. Skarb, czyli zwój, bardzo się cieszył, bo wiedział, że zawarte w nim ćwiczenia przynoszą ludziom wielką korzyść i prawdziwe zdrowie.

Autor: Ewa Damentka

Skarb – 3

Skarb od wielu lat, a może nawet stuleci, leżał złożony w schowanej przed ludźmi drewnianej skrzyni obitej blachą. Marzył o tym, żeby w końcu ktoś go odnalazł i zaczął nim cieszyć swoje serce i oczy. Wreszcie stało się. Został wykopany i odłożony na bok. Ktoś co prawda otworzył skrzynię, ale uznał, że jest zbutwiała i nieprzydatna, a jej zawartość to jakieś stare śmiecie. Skarb zastygł z przerażenia i zdziwienia, a po chwili jego serduszko zaczęło się rozpadać na tysiące kawałeczków. Na szczęście tylko zaczęło i szybko znów się scaliło, bo ktoś inny z uwagą i zainteresowaniem wyciągnął ze skrzyni pierwszy przedmiot, odkurzył go, wytarł ściereczką i podziwiał jego piękno. Potem wyjmował pozostałe przedmioty. Skarb znalazł swojego konesera. Przez długie lata cieszył serca i oczy jego i jego rodziny.

dla Daniela napisała Ewa Damentka

Złota Rybka wolno płynęła – 43

Złota Rybka wolno płynęła, uważnie rozglądając się. Zupełnie jakby czegoś szukała. Wreszcie znalazła swoje koleżanki. Dopłynęła do nich i włączyła się do dyskusji. Rybkom zaproponowano rozpoczęcie nauki w prestiżowej Akademii Złotych Rybek i dołączenie do elitarnego klubu jej absolwentów. Ze zwyczajnych Złotych Rybek przeistoczyłyby się w ważne Złote Rybki. Propozycja wydawała się kusząca, jednak Złote Rybki, pragmatyczne z natury, zastanawiały się, czy to się im rzeczywiście opłaca. W przyszłym tygodniu zaczynały się zajęcia w Akademii, więc miały jeszcze kilka dni, żeby starannie rozważyć za i przeciw i podjąć odpowiednie decyzje.

Autor: Ewa Damentka

Latarnia morska – 28

Latarnia morska stała na krańcu skalistego cypla wysuniętego głęboko w morze. Jej światło przyciągało moją uwagę. Stałam w oknie hotelowego pokoju. Miałam widok na całe miasteczko i olbrzymią taflę morza. Dziś, w pochmurną, bezksiężycową noc widziałam tylko ledwo migocące światła ulicznych latarni oraz światełka w domach mieszkańców miasteczka. Tworzyły one leciutką łunę, która słabła wraz z gaszeniem świateł w domach. Było coraz później, więc ludzie szli spać.

Morze było ledwo widoczne, wydawało się, że nie ma w nim wody, że jest to bezkresna pustka. Tym, co przyciągało, było właśnie światło latarni. Stała daleko od miasteczka i świeciła mocniej niż jego latarnie. Dawała nową nadzieję i budziła nadzieje dawno uśpione. Przypominała, że światło zawsze da sobie radę, że zawsze znajdzie się jakaś wskazówka, w którą stronę pójść; ostrzeżenie, czego unikać, lub po prostu punkt orientacyjny, który pomoże zorientować się, gdzie jestem.

Autor: Ewa Damentka

Latarnia morska – 24

Latarnia morska stała na krańcu skalistego cypla wysuniętego głęboko w morze. Jej światło widoczne było z daleka. Żeglarzom wydawało się, że to dodatkowa gwiazda świeci tuż nad horyzontem.

Gwiazdom na niebie z kolei wydawało się, że to ich mała, samotna siostrzyczka pozdrawia ich z dołu. Wysyłały więc w jej kierunku ciepłe myśli i życzenia.

A latarnia? Stała na cyplu od bardzo dawna. Przyzwyczaiła się już do swoich zmieniających się opiekunów i do tego, że świeci. Raz, gdy latarnik poczuł się źle, latarnia zapaliła się sama i zaczęła mrugać. Jej zachowanie zwróciło uwagę mieszkańców portowej wioski. Przyszli więc do niej, weszli na górę i znaleźli latarnika leżącego bezwładnie na podłodze. Zanieśli go do szpitala, a inny latarnik zajął miejsce chorego. Natomiast latarnia świeci dalej…

Autor: Ewa Damentka