Był sobie step – 46

Był sobie step. Szeroki, żółtawo-zielony step. Wielka przestrzeń, która gdzieś na horyzoncie zlewała się z górami sąsiadującymi z niebem. Na środku tej przestrzeni, wśród kępek traw, widać było przemieszczającą się małą kropeczkę. To byłam ja. Podziwiałam świat, cieszyłam się, że step jest taki olbrzymi. Czułam przestrzeń i woń wiatru. Byłam w pełni sobą i wreszcie miałam tyle miejsca, ile potrzebowałam.

Taka wizja często towarzyszy mi, gdy jadę zatłoczonym pociągiem, metrem, autobusem lub tramwajem. Gdy mijam ludzi na zatłoczonym chodniku i gdy z tłumami ludzi przechodzę na drugą stronę ulicy, na zielonym świetle. Gdy wracam do domu, gdzie za ścianą słuchać głośniejsze rozmowy sąsiadów.

Wtedy wyobrażam sobie ten step i mnie, malutką kropkę, w tej olbrzymiej przestrzeni. Wydaje mi się wtedy, że mogę lepiej oddychać, a ścisk wokół mnie się rozluźnia. Więc wyobrażam sobie dalej. Kiedyś pewnie narysuję tę wizję, żebym często mogła ją sobie przypominać.

Mieszkanka zatłoczonej stolicy

Autor: Ewa Damentka

Mężczyzna spacerował – 60

Mężczyzna spacerował samotnie brzegiem morza. W pewnej chwili zaszedł na uroczą, maleńką, dziką plażę. Z pewnym niedowierzaniem patrzył na zacumowaną na niej niedużą łódkę z wiosłem. Do burty miała przyczepioną kartkę z napisem: „wsiądź do mnie”. Zafascynowany możliwą przygodą wsiadł do łódki, obiecując sobie, że tylko w niej posiedzi i nie zamierza nigdzie płynąć. Łódka jednak miała inne plany. Skorzystała z delikatnego przypływu i wraz z nim zabrała się na morze. Pływała to tu, to tam, pokazując mężczyźnie różne wyspy i różne światy. I pływają razem do dziś, bo spodobała mu się ta podróż i zamierza jeszcze sporo świata zwiedzić, zanim wróci do domu.

Autor: Ewa Damentka

Drzewo Życia – 6

Drzewo Życia rosło wielkie i rozległe. Jego pień był silny i mocny, gałęzie obejmowały cały świat, a korzenie sięgały głęboko w ziemię. Właśnie w tych korzeniach uwiła sobie gniazdko pewna istota, która bała się słońca, światła i przestrzeni. Znalazła miejsce, gdzie rozwidlające się korzenie utworzyły przytulną niszę. Postawiła tam łóżeczko, stolik, trochę książek i komputer. Żywiła się owocami i orzechami, które wpadały do jej norki i żyła bardzo wygodnie. Z pewnym przerażeniem słuchała opowieści kretów, myszy, nornic i dżdżownic, które mówiły jej o trawie i o tym, jak miło przycupnąć na ziemi, oprzeć się o pień drzewa i popatrzeć na świat, ba, nawet pójść na spacer. Istocie nie mieściło się to w głowie i po każdej takiej opowieści zasłaniała szczelnie kotarę nad łóżeczkiem, żeby przypadkiem nie zobaczyło jej słońce. Mieszkało się jej całkiem wygodnie i była zadowolona. Wygoda była tym, czego potrzebowała. Nie chciała zmian. Była szczęśliwa i zadowolona ze swojego życia.

dla Korfantego napisała Ewa Damentka

Rybak – 31

Rybak wyciągał z wody ciężką sieć. Wśród miotających się ryb zobaczył glinianą tabliczkę z wypalonymi dziwnymi znakami, za chwilę ujrzał następną. Ponieważ fascynował się archeologią, zaniósł tabliczkę do muzeum.

Archeolodzy wraz z nurkami zaczęli badać morskie dno w okolicach jego łowiska i odkryli, że jest tam zatopione miasto, ze świetnie zachowaną biblioteką, budynkami i ich wyposażeniem.

Rybak odwiedzał ich i oglądał ich pracę. Był dumny, że przyczynił się do odkrycia tego wspaniałego miasta.

Autor: Ewa Damentka

Drzewo Życia – 1

Drzewo Życia rosło wielkie i rozległe. Jego pień był silny i mocny, gałęzie obejmowały cały świat, a korzenie śpiewały pieśń życia, miłości i pokoju. Pieśń przenosiła się wraz z korzeniami coraz dalej i dalej. Wkrótce korzenie Drzewa Życia obejmowały całą planetę. Ludzie oprzytomnieli. Wojny skończyły się i wszyscy wreszcie zaczęli żyć spokojnie. Równie spokojnie zaczęli rozwiązywać swoje problemy i konflikty wartości oraz interesów. Okazało się, że jest to łatwiejsze, niż wcześniej się im wydawało.

dla Andrzeja napisała Ewa Damentka

Był sobie step – 41

Był sobie step. Szeroki, żółtawo-zielony step. Wielka przestrzeń, która gdzieś na horyzoncie zlewała się z górami sąsiadującymi z niebem. Na środku tej przestrzeni, wśród kępek traw, widać było przemieszczającą się małą kropeczkę. To… ja…

Wreszcie wyruszyłam w podróż, o której marzyłam od dawna. Rzeczywistość przerosła moje oczekiwania. Ziemia, trawy, góry, niebo…, wielka przestrzeń. Jednocześnie czułam się malutka i bezpieczna. Świat pulsował w swoim rytmie, a ja czułam się jego częścią.

To wrażenie towarzyszy mi i teraz, gdy przeglądam zdjęcia.

Autor: Ewa Damentka

Rybak – 26

Rybak wyciągał z wody ciężką sieć. Wśród miotających się ryb zobaczył nieprzytomnego sąsiada Józka. Wyciągnął go z sieci i zaczął reanimować. Kątem oka zobaczył podpływający kuter. Drugi sąsiad, Staszek, krzyczał, że potrzebuje pomocy, bo Józek zasłabł i przed chwilą wpadł do wody. Rybak krzyknął, że już go wyłowił i trzeba dzwonić po pogotowie. Pomoc nadeszła bardzo szybko. Tydzień później Józka wypisano ze szpitala i wszyscy sąsiedzi spotkali, żeby świętować cudowne ocalenie kolegi.

Autor: Ewa Damentka

Latający dywan – 69

Latający dywan unosił się nad miastem. Nie był widoczny dla nikogo, gdyż otulała go ciemna noc. Jego pasażer uważnie przyglądał się miastu i oświetlonym budynkom – zarówno pałacom, jak i małym domostwom. Szukał okazji do zabawy. Obserwował, gdzie można dyskretnie wylądować, wtopić się w tłum gości w pałacu lub ludzi na ulicach i poczuć się chwilę tak, jakby był jednym z nich. Nie znalazł tego, czego szukał, bo poczuł delikatne stuknięcie w krawędź dywanu. Obok niego znajdowało się kilka innych latających dywanów i ciągle dołączały kolejne. Na każdym z nich siedziała jedna lub kilka osób. Wszyscy przyglądali się sobie z zainteresowaniem. Okazało się, że każde z nich myślało, że ma jedyny latający dywan na świecie. Gdy nocą zobaczyli cień dywanu mężczyzny, odważyli się do niego połączyć.

Na znak dany przez mężczyznę, zdecydowali się za nim podążyć. Opuścili przestrzeń nad miastem i polecieli na środek wielkiej pustyni. Tam długo rozmawiali o swoich dywanach i swoich przygodach. Przed świtem wrócili do swoich domów. Wymienili się adresami i obiecali sobie solennie, że będą utrzymywać ze sobą stały kontakt, a od czasu do czasu zrobią wielką imprezę za miastem.

Autor: Ewa Damentka

Rybak – 21

Rybak wyciągał z wody ciężką sieć. Wśród miotających się ryb zobaczył małego rekina. Mimo protestów wnuka wypuścił rekina z powrotem do wody. Po wyciągnięciu całej sieci z rybami, wziął malca na kolana i mocno go przytulił. Wytłumaczył mu, że nie mają w domu tak dużego akwarium, żeby rekin się w nim zmieścił. Nawet przydomowy sad im nie wystarczy. Poza tym każdemu stworzeniu lepiej na wolności. Dziadek zapytał wnuka, czy chciałby być przywiązany do jakiegoś miejsca, jak podwórkowy pies. Byłby karmiony, ale nie mógłby się bawić tam, gdzie chce i z kim chce? Zapłakany malec pociągnął noskiem i uspokoił się. Z zapałem zaczął przyglądać się wyciągniętym rybom, bo miał nadzieję, że znajdzie tam coś ciekawego. Rzeczywiście, wypatrzył małego żółwia. Razem z dziadkiem ostrożnie wyjęli go z sieci i malec sam wpuścił go do wody. Rozradowany patrzył, jak żółw odpłynął, a potem zniknął pod wodą.

Autor: Ewa Damentka

Był sobie step – 36

Był sobie step. Szeroki, żółtawo-zielony step. Wielka przestrzeń, która gdzieś na horyzoncie zlewała się z górami sąsiadującymi z niebem. Na środku tej przestrzeni, wśród kępek traw, widać było przemieszczającą się małą kropeczkę. To samochód dostawczy wiozący prowiant grupie etnoarcheologów, którzy pracowali, wydobywając i badając ślady starożytnych kultur.

Ziemia, step, niebo i góry trwały. Wydawały się wieczne i nieprzemijające, w przeciwieństwie do ludzkiego osadnictwa i jego śladów. Naukowcy, oderwani od swojego zwykłego świata, czuli tu potęgę gór i ziemi. Było to mistyczne doznanie. Stanowiło ono dodatkową nagrodę za ich pasję badawczą i trudy, jakie w związku z nią ponosili.

Autor: Ewa Damentka