Był sobie step – 21

Był sobie step. Szeroki, żółtawo-zielony step. Wielka przestrzeń, która gdzieś na horyzoncie zlewała się z górami sąsiadującymi z niebem. Na środku tej przestrzeni, wśród kępek traw, widać było przemieszczającą się małą kropeczkę. To wędrowny mnich, który oddawał cześć Bogu, wędrując przez cały kraj. Docierał do każdego domu, chałupy, chatki czy szałasu, niosąc ludziom tam mieszkającym spokój i dobre słowo… Potem szedł dalej, podziwiając piękno Bożego Dzieła i docierał do kolejnych ludzi. Wędrował tak od wielu lat. Jego domem była Ziemia, a kołdrą Niebo. Zdrowie mu dopisywało, więc miał nadzieję, że będzie wędrował jeszcze przez wiele lat.

Autor: Ewa Damentka

Był sobie step – 16

Był sobie step. Szeroki, żółtawo-zielony step. Wielka przestrzeń, która gdzieś na horyzoncie zlewała się z górami sąsiadującymi z niebem. Na środku tej przestrzeni, wśród kępek traw, widać było przemieszczającą się małą kropeczkę. To samochód, którego właściciel zdecydował się na podróż dookoła świata. Wyremontował swój pojazd, zapakował go i wyruszył w drogę. Zwiedził już wiele krajów, wciąż odczuwając piękno świata i łączność z ludźmi. Teraz też poczuł wzruszenie. Zatrzymał na chwilę samochód i wysiadł z niego, by poczuć pod nogami ziemię, spokojnie przyjrzeć się pięknu i majestatowi stepu i gór oraz poczuć zapach i woń lekkiego wiatru. Każdą cząstką siebie czuł, że warto żyć i zwiedzać świat, by przeżywać tak przejmujące chwile jak ta…

Autor: Ewa Damentka

Natarczywy stukot – 35

Natarczywy stukot wybudzał. Trudno było spać, gdy bladym świtem ptaki dziobały parapet, żeby rozładować swój gniew. Najpierw nocą piorun zniszczył ich gniazdo, a teraz rankiem, gospodyni zapomniała wysypać ziarno na parapet. Łoskot zrobiły ogromny. Już nie tylko ta, ale wszystkie gospodynie otworzyły okna i na parapety wysypały smakowite okruchy. Ptaki najadły się do syta, a kobiety już zawsze pamiętały, żeby przed snem wysypać na parapety trochę karmy dla ptaków.

Autor: Ewa Damentka

Szary człowiek – 66

Szary człowiek mieszkał w szarym mieście. Jego szare dni mijały jeden po drugim, niezauważalne w swojej szarości. Jedynym kolorowym akcentem jego szarej egzystencji był on sam, jego osobowość, plany i marzenia. Wiedział, czego chce od siebie i od życia. Wiedział, że nie dostanie tego od razu, że musi to stopniowo wypracować. Więc nie zwracał uwagi na szarość swoją i otoczenia. Marzył, planował, ćwiczył, przygotowywał się. Stopniowo stawał się takim człowiekiem, jakim chciał zostać i wtedy szarość ludzi i miasta przestawały mieć znaczenie. Człowiek zmienił swoje barwy. Teraz to on kształtował siebie i swój świat. Wprowadził do niego wiele kolorów, które też udzielały się pozostałym ludziom, ulicom i miastu. Nawet drzewa i trawy miejscami przestały był szare i cieszyły oczy soczystą zielenią. A dawniej szary człowiek nie zwraca na to uwagi, bo zajęty jest robieniem tego, co uważa za słuszne.

Autor: Ewa Damentka

Był sobie step – 11

Był sobie step. Szeroki, żółtawo-zielony step. Wielka przestrzeń, która gdzieś na horyzoncie zlewała się z górami sąsiadującymi z niebem. Na środku tej przestrzeni, wśród kępek traw, widać było przemieszczającą się małą kropeczkę. To mały żuczek gnojowniczek, który pchał przed sobą swoją kulkę i szedł w sobie znanym celu. Obok widać było ślady działalności pozostałych żuczków oraz myszek, żmij, mrówek, dżdżownic i innych mieszkańców stepu. Pachniała ziemia, trawy i kwiaty. Cykały świerszcze. Step był pełen życia, barw, smaków i zapachów, a Ziemia i Niebo przyglądały się temu życzliwie.

Autor: Ewa Damentka

Mężczyzna spacerował – 48

Mężczyzna spacerował samotnie brzegiem morza. W pewnej chwili zaszedł na uroczą, maleńką, dziką plażę. Z pewnym niedowierzaniem zobaczył emocje, które zmaterializowały się na piaszczystej plaży. Miały swoje kolory i kształty. Były piękne i wszechogarniające. Mężczyzna poczuł wzruszenie, spokój, dobroć, życzliwość, miłość i olbrzymią wdzięczność do świata, ludzi, również do siebie samego.

Rozluźnił się i zaczął płakać. Po chwili poczuł się dobrze. Miał wrażenie, że te emocje zawsze z nim były, tylko ich wcześniej nie zauważał. Teraz pozwolił, by rozprzestrzeniły się w jego ciele, sercu i umyśle. Pragnął, by pozostały z nim na zawsze.

Po pewnym czasie ruszył w dalszą drogę, ale teraz nie był sam, były z nim emocje, które też dobrze czuły się w jego towarzystwie. Odtąd dbali o siebie nawzajem, mężczyzna o emocje, emocje o mężczyznę. I nie narzekają, bo żyje się im coraz lepiej, a co najważniejsze, świetnie się dogadują i znakomicie czują się w swoim towarzystwie.

Autor: Ewa Damentka

Natarczywy stukot – 31

Natarczywy stukot wybudzał. Trudno było spać, gdy bladym świtem ptaki dziobały parapet, żeby zjeść ostatnie okruszki. Kobieta, która wysypała im pokarm, zastanawiała się, jak wielka musi być porcja, żeby ptaki były najedzone i przestały szukać ostatnich okruszków i ziarenek. Po namyśle uznała jednak, że to chyba nie zależy od wielkości porcji, tylko ptaki są tak metodyczne, że dziobią, dopóki cokolwiek znajduje się na parapecie.

Autor: Ewa Damentka

Był sobie step – 6

Był sobie step. Szeroki, żółtawo-zielony step. Wielka przestrzeń, która gdzieś na horyzoncie zlewała się z górami sąsiadującymi z niebem. Na środku tej przestrzeni, wśród kępek traw, widać było przemieszczającą się małą kropeczkę. To krowa, która uciekła swojemu gospodarzowi. Zagłębiając się w step, poczuła wolność i postanowiła, że już nigdy nie da się zniewolić.

Autor: Ewa Damentka

Był sobie step – 1

Był sobie step. Szeroki, żółtawo-zielony step. Wielka przestrzeń, która gdzieś na horyzoncie zlewała się z górami sąsiadującymi z niebem. Na środku tej przestrzeni, wśród kępek traw, widać było przemieszczającą się małą kropeczkę. To Ty podróżująca gdzieś, w sobie tylko znanym celu. Z daleka wyglądasz jak mała kropeczka, ale wiem, że nie warto ulegać złudzeniom. Twoja ciekawość świata jest ogromna. Pewnie niedługo wrócisz do domu, naładowana nowymi wrażeniami, i zaczniesz opowiadać znajomym o swoich przygodach. Mam nadzieję, że też posłucham i zobaczę… Ten step jest przepiękny. Ciekawa jestem Twoich zdjęć i Twoich wrażeń.

dla Magdy napisała Ewa Damentka

Latający dywan – 55

Latający dywan unosił się nad miastem. Nie był widoczny dla nikogo, gdyż otulała go ciemna noc. Jego pasażer uważnie przyglądał się miastu i oświetlonym budynkom – zarówno pałacom, jak i małym domostwom. Szukał swojej żony, z którą pokłócił się wieczorem. Nie mógł jej znaleźć w całym pałacu, więc wyfrunął na dywanie, żeby ją odnaleźć. Bardzo się zdziwił, gdy przypadkiem podniósł wzrok i rozejrzał się dookoła. Okazało się, że żona leci tuż obok niego, na swoim własnym dywanie i przygląda mu się z uśmiechem.

Autor: Ewa Damentka