Natarczywy stukot – 44

Natarczywy stukot wybudzał. Trudno było spać, gdy bladym świtem ptaki dziobały parapet, żeby robić, to co lubiły. Uwielbiały dziobać i nie zważały na śpiących w pokoju Leszka i Grażynę. Tym razem źle trafiły, bo Leszek był porywczym mężczyzną. Zerwał się na równe nogi i przepędziła ptaki, które po jakim czasie, kiedy ten znów zasnął, wróciły, żeby znów dziobać parapet.

Autor: Gwiazdeczka

Był sobie step – 29

Był sobie step. Szeroki, żółtawo-zielony step. Wielka przestrzeń, która gdzieś na horyzoncie zlewała się z górami sąsiadującymi z niebem. Na środku tej przestrzeni, wśród kępek traw, widać było przemieszczającą się małą kropeczkę. To chaos. Niepozorny w tej odsłonie czaił się dyskretnie, aby zaburzyć harmonię tego miejsca. Czujny obserwator był zdolny go zauważyć i zapobiec temu, by się rozprzestrzenił. Jedynie czujny obserwator…

Autor: Gwiazdeczka

Natarczywy stukot – 40

Natarczywy stukot wybudzał. Trudno było spać, gdy bladym świtem ptaki dziobały parapet, żeby dostroić się do siebie i wystukać rytm ich ulubionego utworu. Zadanie było trudne, gołębi spora grupa i za każdym razem, kiedy wydawało się, że są blisko ideału, któryś z nich stukał w nieodpowiednim momencie.

Autor: Gwiazdeczka

Szary człowiek – 69

Szary człowiek mieszkał w szarym mieście. Jego szare dni mijały jeden po drugim, niezauważalne w swojej szarości. Jedynym kolorowym akcentem jego szarej egzystencji był świecący gwizdek, który mężczyzna nosił w kieszeni spodni. Kiedy szarość stawała się nieznośna, wyjmował go i gwizdał. Wtedy przez szarość przebijała smuga światła i dobrej energii, a mężczyzna mruczał z zadowolenia.

Autor: Gwiazdeczka

Był sobie step – 23

Był sobie step. Szeroki, żółtawo-zielony step. Wielka przestrzeń, która gdzieś na horyzoncie zlewała się z górami sąsiadującymi z niebem. Na środku tej przestrzeni, wśród kępek traw, widać było przemieszczającą się małą kropeczkę. To biały punkt na płótnie, troszkę zapomniany, prawie niezauważalny, a jednak istniejący. Obraz był imponujący, prawie w pełni zagospodarowany. Ta mała biała kropeczka była jedynym dziewiczym jego elementem. W doskonałości dzieła była niezwykła i intrygująca.

Autor: Gwiazdeczka

Natarczywy stukot – 36

Natarczywy stukot wybudzał. Trudno było spać, gdy bladym świtem ptaki dziobały parapet, żeby wybudzić siostrę i braciszka śpiących smacznie w swoich łóżeczkach. Lubiły się z nimi bawić o świcie, zanim dzieci wychodziły do szkoły. Dzisiaj były widocznie zmęczone, bo nie reagowały na hałas i przewracały się z boku na bok, ani myśląc o pobudce.

Autor: Gwiazdeczka

Był sobie step – 17

Był sobie step. Szeroki, żółtawo-zielony step. Wielka przestrzeń, która gdzieś na horyzoncie zlewała się z górami sąsiadującymi z niebem. Na środku tej przestrzeni, wśród kępek traw, widać było przemieszczającą się małą kropeczkę. To pewnie złudzenie, które chciało odwrócić naszą uwagę od tych zapierających dech w piersiach widoków. Uważało, że jest bardziej godne, by podziwiać właśnie je. Było zazdrosne i zaborcze. A jednak czasem dawało nadzieję.

Autor: Gwiazdeczka

Był sobie step – 14

Był sobie step. Szeroki, żółtawo-zielony step. Wielka przestrzeń, która gdzieś na horyzoncie zlewała się z górami sąsiadującymi z niebem. Na środku tej przestrzeni, wśród kępek traw, widać było przemieszczającą się małą kropeczkę. To śliczny koralik, który w jakiś niewytłumaczalny sposób odczepił się od bransoletki i powędrował swoją drogą. Malutki, kruchy, delikatny, w tak wielkim świecie mógł się gdzieś zawieruszyć. On jednak dokładnie wiedział co robi i dokąd zmierza.

Autor: Gwiazdeczka

Latający dywan – 59

Latający dywan unosił się nad miastem. Nie był widoczny dla nikogo, gdyż otulała go ciemna noc. Jego pasażer uważnie przyglądał się miastu i oświetlonym budynkom – zarówno pałacom, jak i małym domostwom. Szukał po omacku, ale znalazł. Był szczęśliwy, gdyż znajdował się w powietrzu od dawna. Teraz mógł spokojnie osiąść na ziemi i cieszyć się swym znaleziskiem.

Autor: Gwiazdeczka