Był sobie step – 10

Był sobie step. Szeroki, żółtawo-zielony step. Wielka przestrzeń, która gdzieś na horyzoncie zlewała się z górami sąsiadującymi z niebem. Na środku tej przestrzeni, wśród kępek traw, widać było przemieszczającą się małą kropeczkę. To była inspiracja. Tak bardzo pożądana przez twórców, artystów wszelkiej maści. Tutaj jako mało widzialna kropeczka snuła się nad tym zjawiskowym krajobrazem. Ach, gdyby tak ją spotkać i przytulić…

Autor: Gwiazdeczka

Natarczywy stukot – 32

Natarczywy stukot wybudzał. Trudno było spać, gdy bladym świtem ptaki dziobały parapet, żeby dodziobać się do jądra Ziemi, a potem dalej przedziobać się na drugą stronę kuli ziemskiej, na inny parapet. Wydawać by się mogło to niedorzeczne, one jednak dobrze wiedziały, co robią. Przeanalizowały dokładnie sytuację i uznały, że łatwiej im będzie w ten sposób dostać się na drugą stronę, niż lecąc. Bardzo chciały zobaczyć jak tam wygląda świat. Dziobały więc zaciekle i wreszcie im się udało, bo naprawdę znalazły się na parapecie po drugiej stronie Ziemi.

Autor: Gwiazdeczka

Szary człowiek – 65

Szary człowiek mieszkał w szarym mieście. Jego szare dni mijały jeden po drugim, niezauważalne w swojej szarości. Jedynym kolorowym akcentem jego szarej egzystencji były spotkania z królem odbywające się co kwartał. Król miał wspaniały zamek i bardzo lubił gościć w nim szarego mężczyznę. Dzięki temu obaj nabierali dystansu do życia.

Autor: Gwiazdeczka

Był sobie step – 3

Był sobie step. Szeroki, żółtawo-zielony step. Wielka przestrzeń, która gdzieś na horyzoncie zlewała się z górami sąsiadującymi z niebem. Na środku tej przestrzeni, wśród kępek traw, widać było przemieszczającą się małą kropeczkę. To mały, biały duszek szukający szczęścia na Ziemi, sunął nieco ponad nią, dokładnie penetrując każdy centymetr obszaru, nad którym frunął. Jakiego rodzaju szczęścia szukał i czy duszki mogą być szczęśliwe, trudno powiedzieć. Tak czy inaczej, wyglądał zjawiskowo na tle tak nieziemskiej przyrody.

Autor: Gwiazdeczka

Natarczywy stukot – 28

Natarczywy stukot wybudzał. Trudno było spać, gdy bladym świtem ptaki dziobały parapet, żeby sprawdzić, co jest pod spodem. Trudno powiedzieć dlaczego wpadły na ten pomysł i co spodziewały się tam znaleźć. Dość, że waliły mocno i zdawały się być pewne, że warto to robić.

Autor: Gwiazdeczka

Natarczywy stukot – 24

Natarczywy stukot wybudzał. Trudno było spać, gdy bladym świtem ptaki dziobały parapet, żeby narobić jak najwięcej hałasu. Przez okno zauważyły palący się czajnik, a obok, na krześle przy stole, śpiącą babinkę. Bardzo ją lubiły i zawsze mogły liczyć na posiłek, który chętnie wystawiała dla nich na parapet. Teraz wiedziały, że jest w potrzebie i robiły, co mogły, żeby obudzić ją z drzemki.

Autor: Gwiazdeczka

Latający dywan – 53

Latający dywan unosił się nad miastem. Nie był widoczny dla nikogo, gdyż otulała go ciemna noc. Jego pasażer uważnie przyglądał się miastu i oświetlonym budynkom – zarówno pałacom, jak i małym domostwom. Szukał guzika od koszuli, który, mógłby przysiąc, oderwał mu się nad tym miastem poprzedniej nocy, kiedy jak zwykle udał się na swoje latanie przed pójściem spać.

Autor: Gwiazdeczka

Natarczywy stukot – 20

Natarczywy stukot wybudzał. Trudno było spać, gdy bladym świtem ptaki dziobały parapet, żeby naostrzyć sobie dzioby. Parapet nadawał się do tego najlepiej. Był twardy, miedziany, a po około 15 minutach walenia w niego dziobem, ten był naostrzony jak brzytwa i lśniący niczym rycerska zbroja.

Autor: Gwiazdeczka