Był sobie step – 45

Był sobie step. Szeroki, żółtawo-zielony step. Wielka przestrzeń, która gdzieś na horyzoncie zlewała się z górami sąsiadującymi z niebem. Na środku tej przestrzeni, wśród kępek traw, widać było przemieszczającą się małą kropeczkę. To karawana zdążająca do odległego celu. Na jej czele podążał dowódca, potem poszczególne wozy, a na koniec garkuchnia…

Członkowie tejże karawany mimo świadomości celu swej wędrówki cały czas nie mogli się nadziwić pięknu otaczającego ich stepu.

Autor: Jan Smuga

Rybak – 20

Rybak wyciągał z wody ciężką sieć. Wśród miotających się ryb zobaczył złotą rybkę, która patrzyła na niego pięknymi oczami. Jakież było jego zdziwienie, gdy usłyszał, jak powiedziała: „wypuść mnie, a spełnię twoje przeznaczenie”.

Nie namyślając się zbytnio, rybak zrobił to, o co prosiła, a rybka zrobiła to, co obiecała. Ale to już zupełnie inna historia…

Autor: Jan Smuga

Latający dywan – 40

Latający dywan unosił się nad miastem. Nie był widoczny dla nikogo, gdyż otulała go ciemna noc. Jego pasażer uważnie przyglądał się miastu i oświetlonym budynkom – zarówno pałacom, jak i małym domostwom. Szukał dawno zaginionego domu, w którym spędził młodość i który dał mu tyle radości. Wtem zadął potężny wicher, który załopotał dywanem i jego pasażerem, rzucając go w odległy i nikomu nieznany, zapomniany zakątek miasta.

Dywan, chcąc, nie chcąc, musiał wylądować, a jego pasażer dzięki temu „przypadkowi” w końcu odnalazł swa zgubę.

Morał z tego taki: czasem największe „przypadki” są w gruncie rzeczy wynikiem przeznaczenia. Albo inaczej: nie ma „przypadków”.

Autor: Jan Smuga

Syrena – 26

Syrena uważnie przyglądała się rybackiemu kutrowi tarmoszonemu przez wiatr i zalewanemu przez wodę. Zobaczyła, że z łodzi, prosto w spienione fale, wypadła jedna osoba. Spojrzała na swoje siostry. Porozumiały się bez słów i zgodnie popłynęły, aby ją ratować.

Postać ta, miotana przez fale, poczuła nagle na sobie setki rąk, które wynurzały ją ku górze, a kiedy obejrzała się w dół, zobaczyła mrowie syren, z szaleńczą prędkością bijących wodę ogonami… Ich silne ręce wyrzuciły go na pokład. Później mężczyzna powiedział towarzyszom, kto go wyratował, ale to już zupełnie inna historia…

Autor: Jan Smuga

Latarnia morska – 36

Latarnia morska stała na krańcu skalistego cypla wysuniętego głęboko w morze. Jej światło widziane z oddali dawało strudzonym wędrowcom nadzieję na szybkie dobicie do brzegu, aczkolwiek jednocześnie ostrzegało przed niebezpieczeństwem. A latarnia stała dalej wyniosła i nieporuszona, czyniąc swoją powinność.

Autor: Jan Smuga