Był sobie step – 27

Był sobie step. Szeroki, żółtawo-zielony step. Wielka przestrzeń, która gdzieś na horyzoncie zlewała się z górami sąsiadującymi z niebem. Na środku tej przestrzeni, wśród kępek traw, widać było przemieszczającą się małą kropeczkę. To coś było niewielkie, ale poruszało się szybko i z gracją. Kiedy się przyjrzałem, zauważyłem, że to mały zając. Miał piękne, błyszczące futro w odcieniach brązu i bieli. Skakał lekkimi i płynnymi ruchami. Wyglądał, jakby bawił się w swoim naturalnym środowisku.

Autor: Sztuczna na polecenie Kasi Godefroy

Wilk przymrużył oczy – 75

Wilk przymrużył oczy i uważnie wpatrywał się w idącą leśną ścieżką dziewczynkę w czerwonym kapturku. Zaniepokoiło go, że mała znalazła się w jego rewirze, bo zapaliła mu się czerwona lampka kontrolna. Powinien sprawdzić poziom oleju. Był wilkiem mechanicznym, gdyż wszystkie wilki żyjące do tej pory w lasach zostały wytępione. Mechaniczne wilki stanowiły radosną odpowiedź ludzkości na niszczenie środowiska. Podobnie jak Czerwone Kapturki zwane sztuczną inteligencją. Po co ten Kaptur tutaj przylazł?, głowił się wilk. Kwiatów już dawno tutaj nie ma, a ostatnie źródło wody wyschło. Zresztą do czego jej potrzebna woda? Smar albo olej, to i owszem. Pewnie węszy i pisze raporty do Wielkiego Brata. Chce dostać kilka dodatkowych baterii na zapas.

Autor: Kasia Godefroy