Był sobie step – 35

Był sobie step. Szeroki, żółtawo-zielony step. Wielka przestrzeń, która gdzieś na horyzoncie zlewała się z górami sąsiadującymi z niebem. Na środku tej przestrzeni, wśród kępek traw, widać było przemieszczającą się małą kropeczkę. To była zielona kropka z GPS-u, która pokazywała, w którą stronę należy się przemieszczać, aby dotrzeć do punktu docelowego, jakim było spełnienie mojego największego marzenia. Kropeczka czasami była powolna, czasami stała w miejscu, ale tylko po to, by za chwilę bardzo przyspieszyć. Miło było obserwować to, jak się porusza i jaka jest dzielna. Nawet przez chwilę nie zwątpiła, że dotrze do celu.

dla Magdy napisała Daria

Był sobie step – 34

Był sobie step. Szeroki, żółtawo-zielony step. Wielka przestrzeń, która gdzieś na horyzoncie zlewała się z górami sąsiadującymi z niebem. Na środku tej przestrzeni, wśród kępek traw, widać było przemieszczającą się małą kropeczkę. To Nadzieja, która rozgościła się tutaj na zawsze.

Autor: Sokolik

Był sobie step – 33

Był sobie step. Szeroki, żółtawo-zielony step. Wielka przestrzeń, która gdzieś na horyzoncie zlewała się z górami sąsiadującymi z niebem. Na środku tej przestrzeni, wśród kępek traw, widać było przemieszczającą się małą kropeczkę. To coś istniało jeszcze przed powstaniem świata, który znamy. Teraz wróciło, ciekawe teraźniejszości. Sprytnie wkomponowało się w przestrzeń i uważnie przyglądało się wszystkiemu dookoła.

Autor: Gwiazdeczka

Był sobie step – 32

Był sobie step. Szeroki, żółtawo-zielony step. Wielka przestrzeń, która gdzieś na horyzoncie zlewała się z górami sąsiadującymi z niebem. Na środku tej przestrzeni, wśród kępek traw, widać było przemieszczającą się małą kropeczkę. To piłka nożna, niebiesko-czerwona, o barwach Mongolii. Grają w nią pasterze owiec, umilając sobie czas. Tworzą w historii Mongolii pierwszą drużynę piłkarską pasterzy, z nadzieją w sercu, że kiedyś wystąpią na mistrzostwach świata.

Dzięki turystom wędrujących przez szeroki step, zafascynowanym ich pasją i opowiadającym o niej w świecie, niemożliwe może stać się możliwe.

Autor: Danuta Majorkiewicz

Był sobie step – 31

Był sobie step. Szeroki, żółtawo-zielony step. Wielka przestrzeń, która gdzieś na horyzoncie zlewała się z górami sąsiadującymi z niebem. Na środku tej przestrzeni, wśród kępek traw, widać było przemieszczającą się małą kropeczkę. To podróżnik, który właśnie rozpoznał siebie na powiększonym zdjęciu satelitarnym, gdy chciał pokazać znajomym miejsca, które ostatnio zwiedzał. Myślał, że jest sam, a tu satelita uwiecznił go na fotografii.

Jego myśli powędrowały do satelity i kosmosu. Może kiedyś wybierze się w podróż statkiem kosmiczny…, może…, kiedyś… Teraz potrząsnął głową i skupił się na zdjęciu stepu. Przypomniał sobie tę podróż z najdrobniejszymi szczegółami i po godzinie zakończył prezentację. Gdy znajomi wyszli, od razu siadł do biurka i zaczął planować kolejną podróż. Jest tyle miejsc na Ziemi, które jeszcze chce poznać – zobaczyć, poczuć, usłyszeć, powąchać i posmakować….

Autor: Ewa Damentka

Był sobie step – 30

Był sobie step. Szeroki, żółtawo-zielony step. Wielka przestrzeń, która gdzieś na horyzoncie zlewała się z górami sąsiadującymi z niebem. Na środku tej przestrzeni, wśród kępek traw, widać było przemieszczającą się małą kropeczkę. To światło, które odwiedzało każdy zakamarek tej pięknej krainy.

Autor: Sokolik

Był sobie step – 29

Był sobie step. Szeroki, żółtawo-zielony step. Wielka przestrzeń, która gdzieś na horyzoncie zlewała się z górami sąsiadującymi z niebem. Na środku tej przestrzeni, wśród kępek traw, widać było przemieszczającą się małą kropeczkę. To chaos. Niepozorny w tej odsłonie czaił się dyskretnie, aby zaburzyć harmonię tego miejsca. Czujny obserwator był zdolny go zauważyć i zapobiec temu, by się rozprzestrzenił. Jedynie czujny obserwator…

Autor: Gwiazdeczka

Był sobie step – 28

Był sobie step. Szeroki, żółtawo-zielony step. Wielka przestrzeń, która gdzieś na horyzoncie zlewała się z górami sąsiadującymi z niebem. Na środku tej przestrzeni, wśród kępek traw, widać było przemieszczającą się małą kropeczkę. To pustka wędrująca po wielkich przestrzeniach stepu, która nie przeraża, a wręcz fascynuje. W krajobrazie zamieszkałym przez nielicznych pasterzy owiec, wiodących życie pełne trudu, pustka-turystka nasyca się ciekawością świata, chęcią poznawania miejsc dotąd nieznanych i odnajduje szczęście.

Autor: Danuta Majorkiewicz

Był sobie step – 27

Był sobie step. Szeroki, żółtawo-zielony step. Wielka przestrzeń, która gdzieś na horyzoncie zlewała się z górami sąsiadującymi z niebem. Na środku tej przestrzeni, wśród kępek traw, widać było przemieszczającą się małą kropeczkę. To coś było niewielkie, ale poruszało się szybko i z gracją. Kiedy się przyjrzałem, zauważyłem, że to mały zając. Miał piękne, błyszczące futro w odcieniach brązu i bieli. Skakał lekkimi i płynnymi ruchami. Wyglądał, jakby bawił się w swoim naturalnym środowisku.

Autor: Sztuczna na polecenie Kasi Godefroy

Był sobie step – 26

Był sobie step. Szeroki, żółtawo-zielony step. Wielka przestrzeń, która gdzieś na horyzoncie zlewała się z górami sąsiadującymi z niebem. Na środku tej przestrzeni, wśród kępek traw, widać było przemieszczającą się małą kropeczkę. To czarodziej, który wędrował do ukrytego zamku. Zrezygnował z konia, powozu, lektyki czy choćby latającego dywanu. Postanowił się przejść, by odnowić więź z Matką Naturą, z Ziemią i Niebem. Przejrzyste powietrze i ładne widoki nastrajały optymistycznie. Szedł dziarskim krokiem, gotowy na nową przygodę. Ciekawe, po co wezwali go do siebie mieszkańcy tego zamku?

Autor: Ewa Damentka