Był sobie step. Szeroki, żółtawo-zielony step. Wielka przestrzeń, która gdzieś na horyzoncie zlewała się z górami sąsiadującymi z niebem. Na środku tej przestrzeni, wśród kępek traw, widać było przemieszczającą się małą kropeczkę. To rączy koń, a na jego grzbiecie amazonka z wiatrem we włosach, pełna fantazji i energii. Pełna ciekawości świata, kochająca życie, doznająca swej niezależności na szerokim stepie.
dla Magdy napisało Stare Dobre Małżeństwo