Leżę sobie spokojnie – 3

Leżę sobie spokojnie i wolniutko otwieram oczy. Znajduję się gdzieś pomiędzy jawą a snem. Leniwie zerkam na zegarek. Jest wcześnie. Budzik zadzwoni dopiero za kwadrans, więc odwracam się na drugi bok i śpię dalej. Może jeszcze zdążę zobaczyć szczęśliwe zakończenie tej pięknej historii, która mi się śniła. Bardzo chciałabym być tam, w sennym baśniowym świecie. Niestety, poczucie obowiązku powoli, ale nieubłaganie budzi mnie i mówi – „najpierw obowiązki, a potem przyjemność. Wieczorem znowu pójdziesz spać”. Próbuję z nim dyskutować, ale nie jestem zbyt przekonująca. Sama to widzę. Wreszcie dzwoni budzik i teraz to już naprawdę muszę wstać. Zastanawiam się przelotnie, czy można zaprogramować sen, żeby w nocy wrócić do tej pięknej opowieści, i wyskakuję z łóżka. Szybko wykonuję rutynowe czynności – łazienka, mycie, ubieranie się, śniadanie… Zanim wyjdę do pracy, jestem jak zwykle przytomna i uśmiechnięta. Nowy dzień, nowy wir działań. Wieczorem zapominam, co chciałam rano. Kładę się spać i szepczę: „nieważne co będzie się śniło, ważne żebym była wypoczęta”.

dla Patrycji napisała Brzozowa Bajdulka

Leżę sobie spokojnie – 2

Leżę sobie spokojnie i wolniutko otwieram oczy. Znajduję się gdzieś pomiędzy jawą a snem. Leniwie zerkam na zegarek. Jest wcześnie. Budzik zadzwoni dopiero za kwadrans, więc mam jeszcze chwilę, by zanurzyć się w falach miłego, sennego rozleniwienia.

Wiem, że nie powinnam się w nie za bardzo zagłębiać, bo nie usłyszę budzika i zaśpię. Mogę tylko zanurzyć się płyciutko, żeby utrzymać ten stan, gdzieś na granicy między jawą a snem. To czas na rozluźnienie, regenerację, naładowanie baterii, by z uśmiechem wstać z łóżka pięć minut przed dzwonkiem budzika i radośnie, lekko rozpocząć nowy dzień.

dla Patrycji napisała Ewa Damentka

Leżę sobie spokojnie – 1

Leżę sobie spokojnie i wolniutko otwieram oczy. Znajduję się gdzieś pomiędzy jawą a snem. Leniwie zerkam na zegarek. Jest wcześnie. Budzik zadzwoni dopiero za kwadrans, więc nadal leżę w ciepłym łożu. Patrzę w okno, za którym stoi duży zielony dąb. Dzisiejszego ranka przybyło tam wiele ptaków. Słyszałem ich radosny i pełen nadziei śpiew. Słuchając go, przeniosłem się do pięknej krainy snów.

dla Patrycji napisał Sokolik