Mężczyzna spacerował samotnie brzegiem morza. W pewnej chwili zaszedł na uroczą, maleńką, dziką plażę. Z pewnym niedowierzaniem poczuł zapach smażonej kiełbasy. Rozejrzał się, ale nie zobaczył jego źródła.
Ponieważ był głodny, poszedł w stronę, z której ten zapach dobiegał. Zdziwił się, gdy stanął nad małym ogniskiem, ukrytym w nadmorskich szuwarach. Nikogo przy nim nie zobaczył, a kiełbaski były wyłożone na blaszanych foremkach.
– Poczęstuj się – usłyszał czyjś rozbawiony głos.
Rozejrzał się, ale nikogo nie widział.
– Patrzysz nie tam, gdzie trzeba.
Speszył go lekki chichot, który towarzyszył tym słowom. Spojrzał w stronę, z której dobiegał i zobaczył grupkę syren, które chowały się w morzu.
– Chcemy porozmawiać – powiedziała najodważniejsza.
– Nie wiedziałem, że jadacie kiełbaski.
– Nie jadamy, to dla ciebie.
– Czemu?
– Bałyśmy się, że zechcesz zjeść którąś z nas, jeśli jesteś głodny.
– Dziękuję, nie jadam syren.
– A próbowałeś?
– Nie, ale nie zamierzam…
Popatrzył na kiełbaski i poczuł, że burczy mu w brzuchu.
– Naprawdę mogę je zjeść?
– Tak…
Usiadł przy ognisku i wziął jedną z kiełbasek. Posilił się w milczeniu, po czym zapytał:
– O czym chciałyście porozmawiać.
Syreny spoważniały i powiedziały, to wielka tajemnica.
– Potrzebujemy pomocy kogoś komu możemy zaufać i kto będzie dyskretny.
– W czym mogę pomóc?
Nie zdążyły odpowiedzieć, bo nagle zerwał się wiatr. Pisnęły ze strachu, gdy tuż przed nimi pojawiła się trąba powietrzna. Wir porwał je i unosił gdzieś ze sobą, w stronę lądu. Mężczyzna zobaczył, że zostały wrzucone do wielkiego basenu, w którym były już inne syreny.
– Naprawdę chcesz im pomóc? – usłyszał pytanie w swojej głowie.
– Kim jesteś?
– Głosem.
– Głosem, czyim?
– To moje imię, Głos.
– Co mam zrobić?
– Uwierz w baśnie i zawołaj Neptuna. To ich ojciec. Zostały porwane z zaczarowanego świata i nie mogą wrócić. Są dla niego niewidoczne. Jednak jeśli ty uwierzysz i wezwiesz Neptuna, to on zjawi się i je uwolni.
– Ale ja…. – bezradnie tłumaczył się mężczyzna.
– Tylko ty możesz im pomóc – szepnął Głos.
Mężczyzna zobaczył, że do budynku z basenem podjeżdża ciężarówka, z której wysiadają rozbawieni mężczyźni. Kilku podeszło do basenu i zaczęło rechotać.
– Zobaczcie, kogo tu mamy – zawołali do pozostałych
– Neptunie, ratuj – wrzasnął nieoczekiwanie mężczyzna.
Zdziwiony zobaczył, jak morze wzbiera i zalewa całą plażę i dom z basenem. Zobaczył jeszcze jasną bramę, przez którą przepłynęły syreny, a potem chyba zemdlał. Już nic nie widział, nie słyszał, nie czuł.
Obudził się w swoim łóżku, w hotelu. Obok, na stoliku leżała taca z jeszcze gorącymi kiełbaskami oraz piękna muszla. Kiedy po nią sięgnął, usłyszał kobiece głosy, które mówiły jedno słowo: „dziękujemy”.
Autor: Archiwista SC