Latający dywan – 18

Latający dywan unosił się nad miastem. Nie był widoczny dla nikogo, gdyż otulała go ciemna noc. Jego pasażer uważnie przyglądał się miastu i oświetlonym budynkom – zarówno pałacom, jak i małym domostwom. Szukał swoich braci i sióstr. Nad ranem wylądowali na ziemi w pobliżu sklepu. Tam mężczyzna wziął dywan i rozłożył go na podłodze przed wejściem. Poczuł głód, więc poszedł do pobliskiego baru na syty obiad.

Autor: Sokolik

Latający dywan – 17

Latający dywan unosił się nad miastem. Nie był widoczny dla nikogo, gdyż otulała go ciemna noc. Jego pasażer uważnie przyglądał się miastu i oświetlonym budynkom – zarówno pałacom, jak i małym domostwom. Szukał w nich perskich dywanów oraz chodników szmaciaków wyrabianych na własne potrzeby ze ścinków i fragmentów zużytej odzieży. Nie można im było odmówić wyjątkowego uroku. Początkowo dekorowały wiejskie domy, a potem podbiły także serca mieszkańców miast.

Autor: Danuta Majorkiewicz

Latający dywan – 15

Latający dywan unosił się nad miastem. Nie był widoczny dla nikogo, gdyż otulała go ciemna noc. Jego pasażer uważnie przyglądał się miastu i oświetlonym budynkom – zarówno pałacom, jak i małym domostwom. Szukał kolegi, z którym urwał się kontakt. Dowiedział się, że zatrzymał się w tym mieście i jest szewcem.

W ciemności dojrzał jego szyld. Nad pracownią było mieszkanie. Wylądował. Z nutą niepewności zastukał. W drzwiach pojawił się znajoma postać.

– Witaj, poznajesz mnie? Jestem Tomek, kolega z ławki szkolnej.

Na twarzy szewca pojawił się uśmiech.

– Wchodź.

Zasiedli przy stole, tyle mieli do powiedzenia. Tomek zaczął opowiadać, jak się zaczęła jego przygoda z lataniem.

– W trakcie studiów poznałem starszego pana, który tkał dywany. Powiedział mi, że one są wyjątkowe i nie dla wszystkich.

Grzegorz dopytuje się z ciekawością:

– A dla kogo?

– Dla dobrych i wrażliwych ludzi, którzy doceniają życie. Staruszek właśnie kończył tkać dywan i zwrócił się do mnie ze słowami: „to dla ciebie niech ci służy”.

Autor:  Anna Olawa

Latający dywan – 14

Latający dywan unosił się nad miastem. Nie był widoczny dla nikogo, gdyż otulała go ciemna noc. Jego pasażer uważnie przyglądał się miastu i oświetlonym budynkom – zarówno pałacom, jak i małym domostwom. Szukał miejsca, w którym mógłby zamieszkać. Nie potrafił go nazwać, narysować, czy określić w jakikolwiek sposób. Jednak wiedział, że rozpozna go, kiedy tylko go zobaczy. Latał więc po całym świecie. Oglądał wioski i miasta. Przyglądał im się uważnie, tak jak teraz. Miał nadzieję, że już lada moment zobaczy ten dom lub miejsce, w którym go postawi. Znużyło go ciągłe podróżowanie. Chciałby się osiedlić, ale wiedział, że to musi być jego miejsce, to którego właśnie szukał.

Autor: Ewa Damentka

Latający dywan – 13

Latający dywan unosił się nad miastem. Nie był widoczny, gdyż otulała go ciemna noc. Jego pasażer uważnie przyglądał się miastu i oświetlonym budynkom – zarówno pałacom, jak i małym domostwom. Szukał interesującej niewiasty, która swoją osobą wzbogaciłaby jego życie. Kobiety, która będzie go wspierała, będzie mu gotowała, będzie o niego dbać oraz będzie pamiętać o jego wszelkich potrzebach.

dla Jurka napisał AMK

Latający dywan – 12

Latający dywan unosił się nad miastem. Nie był widoczny dla nikogo, gdyż otulała go ciemna noc. Jego pasażer uważnie przyglądał się miastu i oświetlonym budynkom – zarówno pałacom, jak i małym domostwom. Szukał swojej rodziny od wielu lat. Dostał wskazówkę, że znajdzie ich w jednym z hoteli. Wkrótce zobaczył kobietę, która stała przy otwartym oknie. Mężczyzna zawołał ją po imieniu. Ona zdumiona spojrzała w górę i uśmiechnęła się. Mężczyzna wszedł na balkon, na który wkrótce weszła małżonka. Potem dywan odleciał sam na poszukiwanie kolejnych przygód.

Autor: Sokolik

Latający dywan – 11

Latający dywan unosił się nad miastem. Nie był widoczny dla nikogo, gdyż otulała go ciemna noc. Jego pasażer uważnie przyglądał się miastu i oświetlonym budynkom – zarówno pałacom, jak i małym domostwom. Szukał miejsca, gdzie mógłby się rozgościć i być szczęśliwy.

Ujrzał pałac. W nim mnóstwo pokoi pełnych przepychu. Wokół pałacu uporządkowane alejki królewskich ogrodów. Z owego przepychu wymykał się królewski syn. Chodził na długie spacery. Podczas jednego z nich zawędrował do nieznanego zakątka lasu, przez który płynęła rzeka. Siadł na jej brzegu i wsłuchiwał się w szum wody. Szelest liści na drzewach. Śpiew sosnowego lasu i muzykę wiatru. Cieszył go każdy jego podmuch i promień słońca. Śpiew ptaków. Dzięki samotnym chwilom, w kontakcie z przyrodą, zaszła w nim zmiana. Wydoroślał. Dojrzał. I zaczął podejmować się obowiązków księcia.

W czasie owych rozmyślań czuł się podobnie jak pasażer latającego dywanu, który go obserwował. Budziły się w nim pragnienia i marzenia o dalekich podróżach i zwiedzaniu nieznanych zakątków świata.

Autor: Danuta Majorkiewicz

Latający dywan – 9

Latający dywan unosił się nad miastem. Nie był widoczny dla nikogo, gdyż otulała go ciemna noc. Jego pasażer uważnie przyglądał się miastu i oświetlonym budynkom – zarówno pałacom, jak i małym domostwom. Szukał odpowiedzi na pytanie, czy lepiej się żyje ludziom w luksusie, czy w skromnych warunkach, Po jakimś czasie uznał, że to zależny od danego przypadku, niezależnie od warunków, w jakich ludzie się znajdują.

Autor: Gwiazdeczka

Latający dywan – 8

Latający dywan unosił się nad miastem. Nie był widoczny, gdyż otulała go ciemna noc. Jego pasażer uważnie przyglądał się miastu i oświetlonym budynkom – zarówno pałacom, jak i małym domostwom. Szukał samochodu, o którym marzył. Wyprodukowano ich niedużo i wiele lat temu. Jednak mężczyzna nigdy nie tracił nadziei, że jednak kiedyś go znajdzie.

Wreszcie wypatrzył go. Cudo stojące przy rozwalającej się szopie. Wylądował w pobliżu. Rozejrzał się dookoła, zapisał adres. Na aucie z radością zobaczył kartkę „na sprzedaż”. Jutro z rana zjawi się, żeby dobić targu.

dla Jurka napisała Ewa Damentka

Latający dywan – 7

Latający dywan unosił się nad miastem. Nie był widoczny, gdyż otulała go ciemna noc. Jego pasażer uważnie przyglądał się miastu i oświetlonym budynkom – zarówno pałacom, jak i małym domostwom. Szukał miejsca, w którym chciałby zamieszkać.

Jak dotąd nic takiego nie znalazł. Teraz, pod oświetloną latarnią widział kilkoro młodych ludzi, którzy pili alkohol i palili papierosy. Słyszał ich wulgarne słownictwo, z którego rechotali się jak błazny. Wiedział, że żyjąc wśród nich, nie czułby się dobrze.

Wkrótce leciał nad dużym jeziorem. Tutaj lepiej mu się oddychało. Zanim przeleciał na drugą stronę jeziora, zaczęło świtać. Spostrzegł niewielki drewniany domek, który stał na skraju lasu. Mężczyzna postanowił tam wylądować. Dywan usłuchał jego komendy, a on po chwili stanął na wilgotnej trawie, podczas gdy dywan zwinął się i położył na ziemi.

Nagle duże drewniane drzwi otworzyły się na całą szerokość. Ukazała w nich starsza, siwa kobieta w wieku pasażera dywanu. Miała siedemdziesiąt lat. Była ubrana w białą, długą koszulę nocną.

– Witam pana serdecznie – powiedziała.

– Dzień dobry – odparł.

– Zapraszam na gorącą herbatę i pyszne racuchy – powiedziała życzliwie, wskazując mężczyźnie wejście do środka.

Od tego dnia życie pary staruszków zmieniło się całkowicie, a latający dywan uniósł się, rozwinął i sam wyruszył w świat.

dla Jurka napisał Sokolik