Mężczyzna spacerował – 53

Mężczyzna spacerował samotnie brzegiem morza. W pewnej chwili zaszedł na uroczą, maleńką, dziką plażę. Z pewnym niedowierzaniem usłyszał głos swojej mamy, które zmarła dziesięć lat wcześniej.

– Wreszcie przyszedłeś….

– Mama?

– Czekałam tu na ciebie od dawna…

– Mamo, gdzie jesteś?

– Nie ma mnie już, to tylko moje wspomnienie…

– Czemu na mnie czekałaś?

– Żeby dać ci to, czego nigdy nie chciałeś wziąć…

– Co takiego?

– Moją miłość.

– Co?

– Kochasz siebie?

– Ja…, nie…, nie wiem….

– Proszę weź ją.

Mężczyzna poczuł lekki powiew i ciepło, które zaczęło rozlewać się w jego sercu, a następnie w całym ciele. Poczuł, jak pęka obręcz, która ściskała jego głowę. Wziął głęboki oddech i zaczął płakać.

– Mamo dziękuję…

– Teraz siebie już kochasz?

– Tak, siebie, ciebie, tatę, rodzinę, znajomych i nieznajomych

– Wreszcie – głos mamy był pełen ulgi.

– Czy jeszcze cię usłyszę?

– Jestem z twoim sercu, zawsze byłam…

– Wiem – odpowiedział machinalnie i znowu się rozpłakał.

Siedział na tej plaży bardzo długo. Potem niespiesznie wrócił do hotelu. Kiedy następnego dnia wybrał się na plażę, nie znalazł jej. Uznał, że widocznie już spełniła swoje zadanie. Dotknął ręką okolicy swojego serca i pomyślał” „Mamo, dziękuję, bardzo dziękuję”.

Autor: Brzozowa Bajdulka

Szary człowiek – 67

Szary człowiek mieszkał w szarym mieście. Jego szare dni mijały jeden po drugim, niezauważalne w swojej szarości. Jedynym kolorowym akcentem jego szarej egzystencji był zawieszony na ścianie duży planner z kolorowymi pinezkami i karteczkami. Oznaczał na nim stan zaawansowania różnych projektów i zawodowych i życiowych. Lubił oglądać, jak postępują prace. Czuł się wtedy ważny jak generał, który planuje przebieg bitwy. Bo też poważnie podchodził do swoich zadań, nawet tych najdrobniejszych.

Autor: Głos

Mężczyzna spacerował – 47

Mężczyzna spacerował samotnie brzegiem morza. W pewnej chwili zaszedł na uroczą, maleńką, dziką plażę. Z pewnym niedowierzaniem rozpoznał ją. Widywał ją w swoich snach. Śniła mu się od dawna. Tutaj odpoczywał, regenerował się. Teraz nie wiedział, czy to jego marzenia stały się rzeczywistością, czy też plaża przyciągała go od zawsze, chociaż nie wiedział wcześniej o jej istnieniu. Położył się na gorącym piasku i zasnął. Kiedy się obudził, wiedział, że plaża będzie mu odtąd towarzyszyć. Niezależnie od tego, gdzie będzie się znajdować, ona zmaterializuje się zawsze, gdy będzie jej potrzebował. Dotknął delikatnie białego piasku, na którym siedział i pomyślał: „dziękuję przyjaciółko”.

Autor: Młody Adept

Szary człowiek – 64

Szary człowiek mieszkał w szarym mieście. Jego szare dni mijały jeden po drugim, niezauważalne w swojej szarości. Jedynym kolorowym akcentem jego szarej egzystencji były refleksy kolorowego światła, które wpadały do pokoju przez zawieszony w oknie pryzmat. Szary człowiek rozjaśniał się na ich widok, a gdy się uśmiechał, to wydawał się całkiem młody i przystojny. Słońce lubiło, gdy był radosny, więc mocno świeciło, żeby jak najwięcej kolorów wpadało do jego mieszkania.

Autor: Mi

Szary człowiek – 62

Szary człowiek mieszkał w szarym mieście. Jego szare dni mijały jeden po drugim, niezauważalne w swojej szarości. Jedynym kolorowym akcentem jego szarej egzystencji był malutki braciszek, którym się opiekował pod nieobecność rodziców.

W drodze z pracy do domu zachodził do przedszkola, skąd odbierał malca. Spędzał z nim cale popołudnie, a wieczorem przychodziła po niego ciotka.

Czas spędzony z maluszkiem był niezwykły, barwny i wzruszający. Szary człowiek całkiem poważnie rozmyślał o tym, że gdy rodzice wrócą z sanatorium, to zaproponuje im, że przynajmniej raz w tygodniu zabierze braciszka do siebie, żeby oni mogli wspólnie spędzić czas.

Nie kierowały nim pobudki altruistyczne, żeby pomóc rodzicom, o nie… On po prostu bardzo polubił tego małego człowieka i cierpiał na myśl, że ich kontakt znowu się rozluźni, gdy rodzina wróci do starego, przedsanatoryjnego rytmu, do swojej szarej codzienności.

Autor: Siostrzyczka

Mężczyzna spacerował – 40

Mężczyzna spacerował samotnie brzegiem morza. W pewnej chwili zaszedł na uroczą, maleńką, dziką plażę. Z pewnym niedowierzaniem przyglądał się małej foce, która się na niej opalała. Miała błękitne futerko, turkusowy ręcznik i różowe okulary, które zdjęła leniwym ruchem. Popatrzyła na mężczyznę i zapytała, czy łaskawie mógłby się przesunąć, bo zasłania jej słońce.

Przeprosił i odsunął się parę kroków. Nie potrafił jednak odejść, patrzył na nią jak zaczarowany. Ona nie zwracała na niego uwagi, przysiadł więc na kępce rzadkich traw i rozmyślał, co tu robi niebieska foka. Przysnął.

Gdy się obudził, foki już nie było, zostało po niej wspomnienie i turkusowy ręcznik okrywający jego głowę i ramiona. Obok leżała częściowo zakopana w piasku butelka z wodą i karteczka: „Uważaj na siebie i na spacer zabieraj ze sobą kapelusz. Przy tym upale łatwo o odwodnienie, oparzenia i inne kłopoty. Ręcznik zachowaj na pamiątkę na naszego spotkania. Miło było Cię poznać”.

Sięgnął po butelkę z wodą, o dziwo była chłodna. Ręcznik, milutki w dotyku też, był chłodny mimo upalnego dnia. „Czary jakie, czy co?” pomyślał, ale uznał po chwili, że niebieska foka miała swoje sposoby na upał.

Trochę żałował, że nie zaczął z nią rozmawiać, ale sam przed sobą przyznał, że nie wiedziałby co powiedzieć. Rozłożył ręcznik i położył się na nim. Opalał się przez chwilę, potem poszedł, zabierając ze sobą turkusowy ręcznik i butelkę, która nadal była pełna, choć już dużo wody wypił.

Poszedł przed siebie i uważnie rozglądał się, bo miał nadzieję, że znowu zobaczy niebieską fokę. Nie wiedział, że ona z ukrycia też z zainteresowaniem przyglądała się jemu.

Wiedziała, że nie powinna rozmawiać z ludźmi, ale ten mężczyzna ją zainteresował. Nie zrobił jej krzywdy i wyglądał na nieśmiałego. Przyglądała mu się uważnie, żeby zapamiętać jego wygląd.

Właśnie kończy swoje wakacje na Ziemi i wraca do własnego świata, w którym foki mają kolorowe futerka: żółte, pomarańczowe, czerwone, różowe, fioletowe, niebieskie, zielone… W dodatku wiele z nich mieni się wszystkimi kolorami tęczy… Niebo zwykle ma seledynowy kolor w ciągu dnia i perłowy nocą. Piasek jest niebiesko-granatowy, a morskie fale różowe.

Niestety ludzie raczej nie przeżyliby podróży, więc nie zaproponuje sympatycznemu panu, żeby się z nią tam wybrał, ale będzie wspominać spotkanie z nim, jako miłą ziemską przygodę. Dlatego przyglądała się tak uważnie.

Jej z kolei przyglądała się jej matka, która z uśmiechem wspominała swoje spotkanie z ziemskim mężczyzną. Tym, który właśnie podszedł do bohatera naszej opowieści. Ciekawa była czy obydwaj się zaprzyjaźnią. „Może tak”, pomyślała, patrząc na córkę, która starała się przed nią ukryć swoje wakacyjne zauroczenie, tak jak ona sama kiedyś ukrywała swoje przed własną matką.

Autor: Kokoryczka

Natarczywy stukot – 12

Natarczywy stukot wybudzał. Trudno było spać, gdy bladym świtem ptaki dziobały parapet, żeby zaalarmować, że zbliża się najeźdźca. Król sąsiedniego państwa bez wypowiedzenia wojny najechał na śpiących sąsiadów. Na szczęście ptaki uratowały sytuację, Stukały w parapety na zamku, strażnicach i w każdym domostwie. Napastnicy zostali ujęci, a ich król osadzony w więzieniu. I on i jego żołnierze próbowali się dowiedzieć, kto ich wydał, szukali zdrajcy w swoich szeregach. Na szczęście nikt im nie powiedział, że królestwa, które najechali, bronią nie tylko ludzie, ale również zwierzęta i ziemia. Sama natura dba o to, by było bezpieczne.

Autor: Archiwista SC

Szary człowiek – 58

Szary człowiek mieszkał w szarym mieście. Jego szare dni mijały jeden po drugim, niezauważalne w swojej szarości. Jedynym kolorowym akcentem jego szarej egzystencji był wiszący na ścianie kostium klauna. Raz w miesiącu szary człowiek przebierał się w ten kostium, malował farbami twarz, na nos nakładał czerwoną piłeczkę i szedł do szarego szpitala, by spędzić czas z szarymi ciężko chorymi dziećmi. Bawił się z nimi, wygłupiał, wysłuchiwał ich zwierzeń, rozśmieszał i rozczulał. Chciało mu się płakać, gdy widział chore maleństwa, ale śmiał się, bo wiedział, że potrzebują zabawy, żeby oderwać myśli od własnej choroby. Niektóre dzieci odchodziły niestety, ale niektórym udawało się wyzdrowieć. One zwykle czekały na niego w parku pod szpitalem, żeby dziękować za pomoc, jaką od niego dostawały. On zaś, widząc ich rozradowane, zaróżowione twarzyczki, czuł, że jego praca ma sens, więc z dumą nosił kostium klauna i naładowany nadzieją wchodził do szpitala, żeby bawić kolejne dzieci.

Autor: Aks

Mężczyzna spacerował – 29

Mężczyzna spacerował samotnie brzegiem morza. W pewnej chwili zaszedł na uroczą, maleńką, dziką plażę. Z pewnym niedowierzaniem rozpoznał plażę, którą niedawno namalowała jego córeczka.

Wyciągnął rękę, żeby dotknąć kępki traw i zobaczył, że jego dłoń wygląda inaczej niż zwykle. Zupełnie tak, jakby była namalowana przez dziecko. Czyżby był w rysunku jego córeczki?

Z niedowierzaniem rozglądał się. Potem wykąpał się w morzu, a następnie położył się na plaży i zastanowił, jak wrócić do domu. Wreszcie zasnął.

Obudził się we własnym łóżku. Wstał, żeby zrobić sobie herbaty. W drodze do kuchni zajrzał do dziecięcego pokoiku. Mała smacznie spała, a na stole leżało kilka rysunków. Rozpoznał na nich plażę i siebie samego, jak spacerował, kąpał się, a potem zasnął.

Uśmiechnął się do córeczki i wrócił do pokoju. Już nie chciało mu się pić. Zasnął, wyobrażając sobie, że na plaży bawią się całą rodziną, a potem zawsze cali, zdrowi i bezpieczni budzą się we własnych łóżkach.

Spał bardzo długo i obudził się wypoczęty, pełen nadziei i pogody ducha, jakiej mu wcześniej brakowało. Kiedy robił sobie śniadanie myślał z uśmiechem o tym, jak niezwykłą moc mają pozornie zwyczajne dziecięce rysunki.

Autor: Kokoryczka

Szary człowiek – 55

Szary człowiek mieszkał w szarym mieście. Jego szare dni mijały jeden po drugim, niezauważalne w swojej szarości. Jedynym kolorowym akcentem jego szarej egzystencji było różowe serduszko leżące na nocnym stoliku.

Szary człowiek dostał je od swojej dziewczyny, gdy żegnał się z nią, gdy wyruszał do szarego miasta. Był bardzo oszczędny i odkładał grosz do grosza. Jeszcze rok lub dwa i wróci do niej razem z pieniędzmi, które pozwolą im na kupno ziemi i wybudowanie domu. Wtedy zapomni o szarym mieście i szarzyźnie życia w nim.

Z dziewczyną rozmawiał prawie codziennie. Ona też zebrała przyzwoitą sumę. Oboje odliczali czas. Wiedzieli, że niedługo będą razem i stworzą rodzinę taką, o jakiej zawsze marzyli.

Autor: Młody Adept