Mężczyzna spacerował – 19

Mężczyzna spacerował samotnie brzegiem morza. W pewnej chwili zaszedł na uroczą, maleńką, dziką plażę. Z pewnym niedowierzaniem poczuł zapach smażonej kiełbasy. Rozejrzał się, ale nie zobaczył jego źródła.

Ponieważ był głodny, poszedł w stronę, z której ten zapach dobiegał. Zdziwił się, gdy stanął nad małym ogniskiem, ukrytym w nadmorskich szuwarach. Nikogo przy nim nie zobaczył, a kiełbaski były wyłożone na blaszanych foremkach.

– Poczęstuj się – usłyszał czyjś rozbawiony głos.

Rozejrzał się, ale nikogo nie widział.

– Patrzysz nie tam, gdzie trzeba.

Speszył go lekki chichot, który towarzyszył tym słowom. Spojrzał w stronę, z której dobiegał i zobaczył grupkę syren, które chowały się w morzu.

– Chcemy porozmawiać – powiedziała najodważniejsza.

– Nie wiedziałem, że jadacie kiełbaski.

– Nie jadamy, to dla ciebie.

– Czemu?

– Bałyśmy się, że zechcesz zjeść którąś z nas, jeśli jesteś głodny.

– Dziękuję, nie jadam syren.

– A próbowałeś?

– Nie, ale nie zamierzam…

Popatrzył na kiełbaski i poczuł, że burczy mu w brzuchu.

– Naprawdę mogę je zjeść?

– Tak…

Usiadł przy ognisku i wziął jedną z kiełbasek. Posilił się w milczeniu, po czym zapytał:

– O czym chciałyście porozmawiać.

Syreny spoważniały i powiedziały, to wielka tajemnica.

– Potrzebujemy pomocy kogoś komu możemy zaufać i kto będzie dyskretny.

– W czym mogę pomóc?

Nie zdążyły odpowiedzieć, bo nagle zerwał się wiatr. Pisnęły ze strachu, gdy tuż przed nimi pojawiła się trąba powietrzna. Wir porwał je i unosił gdzieś ze sobą, w stronę lądu. Mężczyzna zobaczył, że zostały wrzucone do wielkiego basenu, w którym były już inne syreny.

– Naprawdę chcesz im pomóc? – usłyszał pytanie w swojej głowie.

– Kim jesteś?

– Głosem.

– Głosem, czyim?

– To moje imię, Głos.

– Co mam zrobić?

– Uwierz w baśnie i zawołaj Neptuna. To ich ojciec. Zostały porwane z zaczarowanego świata i nie mogą wrócić. Są dla niego niewidoczne. Jednak jeśli ty uwierzysz i wezwiesz Neptuna, to on zjawi się i je uwolni.

– Ale ja…. – bezradnie tłumaczył się mężczyzna.

– Tylko ty możesz im pomóc – szepnął Głos.

Mężczyzna zobaczył, że do budynku z basenem podjeżdża ciężarówka, z której wysiadają rozbawieni mężczyźni. Kilku podeszło do basenu i zaczęło rechotać.

– Zobaczcie, kogo tu mamy – zawołali do pozostałych

– Neptunie, ratuj – wrzasnął nieoczekiwanie mężczyzna.

Zdziwiony zobaczył, jak morze wzbiera i zalewa całą plażę i dom z basenem. Zobaczył jeszcze jasną bramę, przez którą przepłynęły syreny, a potem chyba zemdlał. Już nic nie widział, nie słyszał, nie czuł.

Obudził się w swoim łóżku, w hotelu. Obok, na stoliku leżała taca z jeszcze gorącymi kiełbaskami oraz piękna muszla. Kiedy po nią sięgnął, usłyszał kobiece głosy, które mówiły jedno słowo: „dziękujemy”.

Autor: Archiwista SC

Szary człowiek – 51

Szary człowiek mieszkał w szarym mieście. Jego szare dni mijały jeden po drugim, niezauważalne w swojej szarości. Jedynym kolorowym akcentem jego szarej egzystencji była wielokolorowa mapa kosmosu ozdabiająca całą sufit jego pokoju. Lubił leżeć na łóżku i przyglądać się mapie. Zastanawiał się, skąd ludzie przybyli na Ziemię,z jakich zakamarków kosmosu. Chciał tam polecieć i zobaczyć jak wygląda teraz świat kosmitów, którzy przed wiekami, a może tysiącami lat przybyli na Ziemię i przyspieszyli powolnie toczącą się ewolucję. Był tak przekonany o prawdziwości swojej teorii, że nawet nie zauważał szarości otaczającego go świata. Jednego był pewien, jeśli kosmici zaproszą go na swój statek, to wsiądzie bez namysłu. Nic go z Ziemią nie łączy. Czuje, że jego miejsce jest w pierwotnej ojczyźnie, tam gdzieś między gwiazdami.

Autor: Jenczy

Mężczyzna spacerował – 13

Mężczyzna spacerował samotnie brzegiem morza. W pewnej chwili zaszedł na uroczą, maleńką, dziką plażę. Z pewnym niedowierzaniem spotkał tam samego siebie, a właściwie to nie jednego a wielu. Dwóch spacerowało, jeden opalał się, trzech zawzięcie dyskutowało, dwóch łowiło ryby, jeden pływał w morzu, a inny wysiadał z łódki. Nagle wszyscy przerwali swoje czynności i rozejrzeli się. Zobaczyli go i w ich oczach pojawiło się radosne zdumienie. „Ach wreszcie jesteś” – mężczyzna usłyszał w swojej głowie rozbawiony głos – „to możemy zaczynać”.

Na środku polanki pojawiła się brama. „Czy to baśń lub film science-fiction?” – pomyślał zaskoczony mężczyzna. „Nie, to twoje życie” – usłyszał w odpowiedzi.

Podszedł do bramy z pewną obawą. Chciał przejść przez nią, ale nie potrafił. Odwrócił się do pozostałych. „Panowie – zapraszam” – gestem ręki wskazał bramę. Z pewnym ociąganiem podeszli, a potem już bez wahania przechodzili przez bramę, jeden z drugim. On przeszedł na samym końcu.

Znalazł się na tej samej plaży, ale nie widział innych wersji siebie samego. Rozejrzał się, żeby ich odnaleźć. Nikogo nie zobaczył, zauważył tylko, że porusza się i widzi inaczej niż zwykle. Jego poczucie siebie też się zmieniło. „Witaj w nowym świecie, witaj w swoim życiu” – znowu usłyszał w swojej głowie głos. Teraz go rozpoznał i rozpłakał się ze wzruszenia. Wreszcie odnalazł to, czego szukał od dawna – odnalazł samego siebie.

dla Patrycji napisała Brzozowa Bajdulka

Szary człowiek – 48

Szary człowiek mieszkał w szarym mieście. Jego szare dni mijały jeden po drugim, niezauważalne w swojej szarości. Jedynym kolorowym akcentem jego szarej egzystencji był jasnozielony parasol stojący w rogu pokoju. Był olbrzymi i po rozłożeniu mógł ochronić kilka osób. Szary mężczyzna kupił go, żeby wychodzić z nim na miasto, kiedy będzie padał deszcz. Dotąd nie było takiej okazji, bo nastała susza, ale szary mężczyzna się tym nie przejmował. Czasami rozkładał parasol, kręcił jego rączką i wirował razem z nim, tańcząc w rytm nuconej przez siebie „Deszczowej piosenki”.

Autor: Merlinek*

Szary człowiek – 38

Szary człowiek mieszkał w szarym mieście. Jego szare dni mijały jeden po drugim, niezauważalne w swojej szarości. Jedynym kolorowym akcentem jego szarej egzystencji była złota korona leżąca na stoliku, na czerwonej pluszowej poduszce ze złotymi lamówkami. Ich wygląd w szarym mieszkaniu był tak niedorzeczny, że na ich widok szary człowiek kręcił głową ze zdziwienia. Sam nie wiedział, czemu zgodził się przyjąć ten klejnot na przechowanie i odliczał czas do ponownego przyjazdu przyjaciela, który uwolni go wreszcie od tego królewskiego kłopotu.

Autor: KaZetBe

Syrena – 51

Syrena uważnie przyglądała się rybackiemu kutrowi tarmoszonemu przez wiatr i zalewanemu przez wodę. Zobaczyła, że z łodzi, prosto w spienione fale, wypadła jedna osoba. Spojrzała na swoje siostry. Porozumiały się bez słów i zgodnie statek wraz z marynarzami i tonącym człowiekiem przerzuciły przez burzowy portal na spokojne morze w innej rzeczywistości. Tamten świat potrzebował osadników, więc syreny, trytony i inne magiczne stworzenia bacznie obserwowały wszelkie wypadki na wodzie, lądzie i w powietrzu. Kiedy wydało się, że ludzie już nie mają szans, że zginą, zostawali przenoszeni do tego nowo powstałego świata. Na Ziemi uznawano ich za zaginionych, a w rzeczywistości dostawali drugą szansę. Korzystali na tym oni i cały wszechświat.

Autor: Kokoryczka

Szary człowiek – 34

Szary człowiek mieszkał w szarym mieście. Jego szare dni mijały jeden po drugim, niezauważalne w swojej szarości. Jedynym kolorowym akcentem jego szarej egzystencji był żółty wełniany szal, którym się okrywał, gdy było mu zimno. Ogrzewał go szal i ogrzewało wspomnienie mamy, która go dla niego zrobiła. Ogrzewała go jej miłość.

Autor: Duszka

Latający dywan – 6

Latający dywan unosił się nad miastem. Nie był widoczny dla nikogo, gdyż otulała go ciemna noc. Jego pasażer uważnie przyglądał się miastu i oświetlonym budynkom – zarówno pałacom, jak i małym domostwom. Szukał swojego dziecka, które podstępem zostało uprowadzone z Zaczarowanej Krainy. Zła czarownica za dnia przemieniała go w zwierzęta i przedmioty, ale nocą jej czas słabł i dziecko powinno przybierać swoją prawdziwą postać.

Wreszcie zobaczył. Rozsypał usypiający środek, który uśpił czarownicę i spłynął dywanem przed jej dom. W środku znalazł swojego synka, a wraz z nim jeszcze kilkoro innych dzieci uprowadzonych z Zaczarowanej Krainy. Wezwał jej Strażnika, który zajmie się Czarownicą, a sam zapakował wszystkie dzieci na swój dywan i zawiózł je do Zaczarowanej Krainy, gdzie czekali na nie ich stęsknieni rodzice.

Autor: Kokoryczka

Szary człowiek – 31

Szary człowiek mieszkał w szarym mieście. Jego szare dni mijały jeden po drugim, niezauważalne w swojej szarości. Jedynym kolorowym akcentem jego szarej egzystencji był wielobarwny witraż. Przedstawiał żółte słońce, zieloną łąkę i klucz żurawi. Łąka mieniła się różnymi odcieniami zieleni i żółci, słońce było pomarańczowe, okrągłe. Kiedy szary człowiek wieczorem patrzył w okno, widział jak prawdziwe słońce ustawia się w pomarańczowym kółeczku słońca namalowanego na witrażu. Miał więc dwa słońca. A jeśli był pochmurny dzień, to zostawało przynajmniej sztuczne, namalowane na szybie. W słoneczne dni witrażowe plamy snuły się po całym mieszkaniu. Szare sprzęty było oświetlone kolorowymi plankami zielonej łąki, oraz pomarańczowym słońcem. Szary mężczyzna lubił się im przyglądać. Miał przy tym pogodną twarz, a momentami nawet się uśmiechał i wtedy już nie wyglądał tak szaro, jak zwykle.

Autor: Złota Rybka

Szary człowiek – 29

Szary człowiek mieszkał w szarym mieście. Jego szare dni mijały jeden po drugim, niezauważalne w swojej szarości. Jedynym kolorowym akcentem jego szarej egzystencji były jego marzenia, które niosły go przez życie. Marzenia tak świetliste i kolorowe, że przysłaniały szarą rzeczywistość. Mężczyzna nie zdawał sobie sprawy z własnej szarości oraz szarości swoich dni, otaczających go ludzi i całego świata. Szedł od marzenia do marzenia. Trudno powiedzieć, że szedł, właściwie to wznosił się coraz wyżej. Swoim przykładem dawał nadzieję innym ludziom i wkrótce cały świat stał się kolorowy, wypełniony cudownymi barwami, szczęściem i spełnionymi marzeniami, które generowały kolejne marzenia i kolejne…

dla Andrzeja napisała Brzozowa Bajdulka