Szary człowiek – 26

Szary człowiek mieszkał w szarym mieście. Jego szare dni mijały jeden po drugim, niezauważalne w swojej szarości. Jedynym kolorowym akcentem jego szarej egzystencji była tajemnica, magiczna tajemnica.

W swoim mieszkaniu miał portal, tajemne drzwi przez które przechodził do czarodziejskiego świata, żeby nabrać tam sił, dokształcić się i zdać relację ze swoich działań w świecie ludzi. Na szczęście zadania, jakie dotąd dostawał były bezpieczne, ale nie łudził się, że tak będzie zawsze. Dlatego uczył się pilnie nowych sztuczek i zapoznawał się z nowymi gadżetami i możliwościami jakie dają.

Ta magiczna tajemnica dawała mu się i sprawiała, że codzienna szarzyzna szarego miasta nie gniotła go tak bardzo jak innych mieszkańców.

Był ostrożny, uważał, żeby wtapiać się w tłum i nie wyróżniać wyglądem, postawą, krokiem, spojrzeniem. Nie rozglądał się zanadto i przemieszczając się środkami transportu lub idąc ulicą, patrzył pustym wzrokiem przed siebie lub w dół, pod nogi.

Szczęśliwie udawało mu się ukrywać swoją tożsamość, czego nie mógł powiedzieć o innych przedstawicielach magicznych światów, których wyłuskiwali strażnicy szarego miasta.

Szczerze mówiąc nie wiedział, czemu tylu szpiegów odwiedzało to zwyczajne szare miasto. Nie wiedzieli o tym również Babcia Jaga, Merlin i Głos. Dlatego prosili szarego człowieka, żeby uważnie obserwował, co dzieje się w szarym mieście.

Głos miał tylko podejrzenie, że w szarym mieście już nie ma zwykłych mieszkańców, bo wszyscy są szpiegami, ale informację o takiej możliwości na razie zachowywał tylko dla siebie.

Autor: Archiwista SC

Szary człowiek – 21

Szary człowiek mieszkał w szarym mieście. Jego szare dni mijały jeden po drugim, niezauważalne w swojej szarości. Jedynym kolorowym akcentem jego szarej egzystencji były kartki pocztowe, jakie dostawał od swoich uczniów. Dzięki niemu rozwijali skrzydła i wyprowadzali się z szarego miasta lub wyjeżdżali z niego bardzo często. Zwiedzali rozmaite miejsca, osiadali w nieoczekiwanych zakątkach. Świat stał przed nimi otworem, a oni przysyłali mu widokówki i zapraszali do siebie. Czekali niecierpliwie na jego emeryturę i już planowali dla niego trasę, od osoby do osoby, od ucznia do ucznia. Utworzyli komitet i stale uaktualniają listę chętnych. Szary nauczyciel nie dowierza, że ta podróż w ogóle mogłaby się udać, ale chętnie przygląda się pocztówkom. Wytapetował nimi jedną ścianę w pokoju. Zaczyna przyklejać je na drugą. Czasami staje przed nimi, przygląda się im i dziwi się, w jak niezwykłych miejscach osiedlili się jego uczniowie.

Autor: Jagoda

Syrena – 36

Syrena uważnie przyglądała się rybackiemu kutrowi tarmoszonemu przez wiatr i zalewanemu przez wodę. Zobaczyła, że z łodzi, prosto w spienione fale, wypadła jedna osoba. Spojrzała na swoje siostry. Porozumiały się bez słów i zgodnie wezwały Neptuna, by zatopił cały statek i resztę załogi. Nie lubiły, gdy intruzi przebywali w ich świecie.

Autor: Merlinek

Szary człowiek – 15

Szary człowiek mieszkał w szarym mieście. Jego szare dni mijały jeden po drugim, niezauważalne w swojej szarości. Jedynym kolorowym akcentem jego szarej egzystencji było wspomnienie dzieciństwa i wczesnej młodości, jakie spędzał na wsi. Przestrzeń, czyste powietrze i wolność, jakie kojarzyły mu się z tymi beztroskimi czasami.

Oszczędzał, inwestował i już był bliski zdobycia kwoty, jaka pozwoli mu na kupno domu na wsi, urządzenia się w tym domu i zorganizowanie życia, jakie zawsze chciał prowadzić. Życia spokojnego, prostego, kiedy może być sobą i realizować to, na czym najbardziej mu zależy.

Wiedział, że nie będzie się nudził.

W zasadzie już miał wystarczające środki, ale zdecydował, że jeszcze rok, dwa przetrwa w szarym mieście.

Jego codzienną szarą rutynę zmieniły tylko cotygodniowe wyjazdy. Objeżdżał Polskę w poszukiwaniu swojego miejsca, działki lub domu, które go zachwycą i poczuje, że właśnie tam chce się osiedlić.

Nie śpieszy się mu. Wie, że jego miejsce, jego siedlisko już na niego czeka. Na pewno je rozpozna. A gdy to już się stanie, to zorientuje się, jakie będą prawdziwe koszty przeprowadzki i wtedy zdecyduje, czy i na ile przedłuży pobyt w szarym mieście.

Autor: Borówka

Szary człowiek – 12

Szary człowiek mieszkał w szarym mieście. Jego szare dni mijały jeden po drugim, niezauważalne w swojej szarości. Jedynym kolorowym akcentem jego szarej egzystencji były wspomnienia rodzinnego domu i racuchów z jabłkami, jakie smażyła jego mama.

Dlatego przynajmniej raz w miesiącu jeździł do niej na cały weekend, grzał się jej miłością i wracał do miasta objuczony torbami z maminymi przysmakami. Nie zjadał ich szybko. Starał się rozdzielać jedzenie tak, by starczało mu na cały miesiąc.

Codziennie zjadał odrobinę i dzięki temu choć przez chwilę czuł atmosferę rodzinnego domu, a wtedy codzienna szarzyzna szarego życia stawała się mniej przytłaczająca niż zwykle.

Autor: Jadzia

Szary człowiek – 6

Szary człowiek mieszkał w szarym mieście. Jego szare dni mijały jeden po drugim, niezauważalne w swojej szarości. Jedynym kolorowym akcentem jego szarej egzystencji była jego jeździecka pasja. Kiedy tylko mógł odwiedzał podmiejską stadninę. Oporządzał konie, sprzątał stajnie, a gdy miał więcej czasu dosiadał ulubionego konia i w czasie jazdy na nim marzył o wolności, o tym, że sam jest jak koń, że płynie lekko w powietrzu, że nie obowiązują go prawa fizyki i grawitacji.

To dawało mu siłę, żeby wytrwać w szarym mieście tyle ile trzeba, żeby zdobyć tyle pieniędzy ile trzeba, żeby zapewnić sobie życie pełne wolności i pasji. Życie, które oczywiście zamierza spędzić we własnej stadninie i domu, jaki przy niej postawi. Wolności, którą będzie mógł dzielić z hodowanymi przez siebie końmi.

Swojego ulubieńca oczywiście zabierze ze sobą. Już dogadał się w tej sprawie z jego właścicielem, który kiedyś też był szarym człowiekiem z szarego miasta, a teraz trzyma kciuki za niego, żeby jemu też udało się wyrwać z codziennej szarzyzny szarego miejskiego życia.

Autor: Kasztanek

Szary człowiek – 1

Szary człowiek mieszkał w szarym mieście. Jego szare dni mijały jeden po drugim, niezauważalne w swojej szarości. Jedynym kolorowym akcentem jego szarej egzystencji była nadzieja. Nadzieja, której nie widział, nie słyszał, ale ją czuł. Dzięki niej miał błysk w oczach, uśmiech na twarzy i chodził sprężystym krokiem.

Swoją postawą sam dawał nadzieję innym mieszkańcom szarego miasta. Szarym ludziom, wiodącym szare życie, podobnie jak i on. Uważnie mu się przyglądali i starali się naśladować sprężysty krok i uśmiech na twarzy. Błysku w oku nie udawało się przywoływać na zawołanie, ale starali się jak mogli.

Pewnego dnia na głównym placu, szarym placu w szarym mieście, pojawiła się tęcza. Opadła na dół i tak sobie trwała, jakby czekała na kogoś. Wokół niej pojawiła się zielona trawa i drobne kolorowe kwiatki.

Szary człowiek z błyskiem w oku i uśmiechem na twarzy podbiegł do niej i radośnie krzyknął: „wreszcie jesteś”. Tęcza zamigotała i pod nią otworzyły się drzwi do innego świata, pełnego kolorów, dźwięków i miłych zapachów.

Mężczyzna przebiegł pod tęczą. Wziął głęboki oddech i rozglądał się radośnie. Część jego naśladowców podbiegła za nim. Wszyscy wyglądali na szczęśliwych. Tańczyli, śpiewali, rozmawiali, uśmiechali się do siebie.

Obecni na placu zobaczyli, że tęcza powoli unosi się, a drzwi do innego świata zanikają. Jeszcze kilka osób przeszło do tego świata. Inni nie mieli odwagi i bezradnie patrzyli, jak przejście zanika, a tęcza unosi się w górę i rozpływa się w powietrzu.

Zajęci swoim szarym życiem w szarym mieście szybko zapomnieli o tęczy. Ale tęcza nie zapomniała o nich.

Wybrała kolejną osobę, kolejnego szarego człowieka, któremu zsyłała kolorowe sny i nadzieję. Nadzieję, dzięki której on również miał błysk w oczach, uśmiech na twarzy i chodził sprężystym krokiem. Również jak jego poprzednik swoją postawą dawał nadzieję innym mieszkańcom szarego miasta.

Tęcza obserwowała go uważnie i wiedziała, że kiedyś on również przejdzie do jej zaczarowanego świata i pociągnie za sobą innych. Podobnie jak poprzednicy pokocha jej świat, zadomowi się w nim i będzie się opiekował jego mieszkańcami.

Wszyscy na tym zyskają i właśnie o to chodzi tęczy, która cieszy się, gdy wszyscy są szczęśliwi i zajmują się życiem a nie koniecznością rozwiązywania kłopotów, jakie przynosi im pobyt na Ziemi.

Autor: Merlin

Wilk przymrużył oczy – 72

Wilk przymrużył oczy i uważnie wpatrywał się w idącą leśną ścieżką dziewczynkę w czerwonym kapturku. Zaniepokoiło go, że mała znalazła się w jego rewirze, bo to by znaczyło, że ludzie znowu odkryli jego zaczarowany las. Wydał cały majątek na czarodziejów i jak widać, spaprali sprawę. Zaklęcie znowu nie działa.

Wyciągnął telefon komórkowy i zadzwonił do Merlina. Ten, widząc jego zmrużone oczy i zmarszczony pysk, powiedział:

– Pokaż mi nagranie tego, co cię niepokoi, potem zdążysz na mnie nakrzyczeć.

Wilk, ciężko dysząc w wściekłości, skierował telefon na dziewczynę i udostępnił ekran Merlinowi.

Merlin zaklął głośno i z cichym trzaskiem otworzył drzwi przenośnego portalu, umieszczonego w wydrążonym pniu, tuż obok wilka.

Położył palec na ustach i położył się w gęstych krzakach. Gestem dłoni nakazał, by wilk zrobił to samo.

– Co tu robi to dziecko – zapytał cicho wilk.

– To nie dziecko – odpowiedział Merlinowi.

– Przecież widzę małego człowieczka.

– Ludzie nie widzą tego świata, nie mogą wejść do twojego lasu. Mogą tu przebywać postacie z bajek, wróżki, czarodzieje i inni mieszkańcy magicznych światów.

Dziewczynka w czerwonym kapturku nadal szła w ich stronę.. Nagle potknęła się i upadła. Roztrzaskała się i wyleciało z niej kilka śrubek i kilkanaście sprężyn.

Podbiegł do niej Geppetto ze śrubokrętem i zaczął go naprawiać.

Merlin wstał, otrzepał się z trawy i podszedł do starego rzeźbiarza.

– Witaj Geppetto, co to za lalka?

– Szykuję prezent dla Pinokia. Mam nadzieję, że ucieszy się, gdy zobaczy swoją małą siostrzyczkę.

– Zanim to się stanie, ja padnę na zawał – odezwał się wilk, który też wyczołgał się z krzaków.

– Przepraszam wilku, zapomniałem cię uprzedzić…, już ją zabieram… – zreflektował się Geppetto.

– Wszystko w porządku, jak ją naprawisz, przynieś ją jeszcze raz i wszystkim wilkom pokażemy, jak wygląda jeden z naszych wrogów. Powinni wiedzieć… Jeśli kiedyś czarodziejska zapora opadnie, to będą narażone na spotkanie prawdziwych Czerwonych Kapturków. Warto, by umieli je rozpoznać i obronili się, ucinając kontakt z tymi przebrzydłymi stworzeniami.

Uspokojony Geppetto odetchnął głęboko i przytulił zepsutego Czerwonego Kapturka do piersi, a uspokojony Wilk poszedł z Merlinem na sok z leśnych jagód.

Miejsce obserwatora tej części lasu zajął zaś kolejny wilk. Miał nadzieję, że będzie to spokojny dyżur…

Autor: Archiwista SC

Skarb – 12

Skarb od wielu lat, a może nawet stuleci, leżał złożony w schowanej przed ludźmi drewnianej skrzyni obitej blachą. Marzył o tym, żeby w końcu ktoś go odnalazł i zaczął nim cieszyć swoje serce i oczy. Wreszcie udało się! Został znaleziony, odkurzony i wystawiony w muzealnej gablocie. Wielu ludzi się nim zachwycało. A on promieniał i grzał się w cieple ich akceptacji i spojrzeniach pełnych zachwytu

dla Daniela napisała Brzozowa Bajdulka