Leżę sobie spokojnie – 21

Leżę sobie spokojnie i wolniutko otwieram oczy. Znajduję się gdzieś pomiędzy jawą a snem. Leniwie zerkam na zegarek. Jest wcześnie. Budzik zadzwoni dopiero za kwadrans, więc nie tracąc czasu wstaję, rozciągam się i robię ćwiczenia rozgrzewające. Potem idę do kuchni, aby pozmywać naczynia, które leżą w zlewie od wczoraj. Gdy ustawiam na suszarce ostatni talerz, słyszę dzwonek budzika. Pełen radości i uśmiechu, idę go wyłączyć.

Autor: Sokolik

Gromadka dzieci – 105

Gromadka dzieci siedziała na puchatym dywanie przy rozpalonym kominku. Ogień wesoło buzował, oświetlając ciepłym blaskiem ich zasłuchane twarzyczki.

Dzieci wpatrzone były w babcię, która siedziała na bujanym fotelu i opowiadała im bajkę o dwóch siostrach bliźniaczkach, które miały sprzeczne cele. Jedna chciała wybrać się w podróż dookoła świata, a druga zostać w domu i zajmować się dziećmi. Na szczęście dobrze się rozumiały, akceptowały wzajemnie i bardzo kochały.

Autor: Sokolik

Leżę sobie spokojnie – 16

Leżę sobie spokojnie i wolniutko otwieram oczy. Znajduję się gdzieś pomiędzy jawą a snem. Leniwie zerkam na zegarek. Jest wcześnie. Budzik zadzwoni dopiero za kwadrans, więc sięgam po książkę, która leży na stoliku obok łóżka. Przekładam kartka po kartce i co jakiś czas zatrzymuję wzrok na tekście. Zapominam o budziku, który właśnie zaczyna dzwonić. Wyłączam go, po czym wsta z łóżka.

Autor: Sokolik

Przy pięknej starej toaletce – 92

Przy pięknej, starej toaletce usiadła młoda dziewczyna. Z szuflady wyjęła jasny, rogowy grzebień i zaczęła rozczesywać swoje gęste, lśniące włosy. Uśmiechała się do swojego odbicia w lustrze, bo jeszcze pamiętała swój poranny sen. Śniła w nim, że unosi się nad Ziemią, ponad koronami drzew. Wokół niej wytryska źródło wody. Ona ląduje na siedzeniu w środkowej części fontanny. Woda spływa powoli i delikatnie… Czuje jej krople na swoim ciele…

Autor: Sokolik

Leżę sobie spokojnie – 11

Leżę sobie spokojnie i wolniutko otwieram oczy. Znajduję się gdzieś pomiędzy jawą a snem. Leniwie zerkam na zegarek. Jest wcześnie. Budzik zadzwoni dopiero za kwadrans, więc przykrywam się kołdrą, która zsunęła się na bok. Po chwili do pokoju wszedł chłopiec i spojrzał na mnie. Ja udawałem, że śpię. Słyszałem, jak podchodził, po czym wskoczył na łóżko. Zerwałem się gwałtownie, a chłopiec zeskoczył z łóżka.

– Pójdziesz ze mną dzisiaj na basen? – spytał.

– Tak. Tylko trochę później.

– A kiedy?

– Za godzinę, półtorej…, po śniadaniu.

– Super – rzekł uradowany malec.

Po śniadaniu, spakowaliśmy rzeczy na basen. Rodzice byli w pracy. Wziąłem odpowiednią ilość pieniędzy i wyszliśmy z domu. Poszliśmy parkiem, na skróty. Spotykaliśmy tam wielu spacerowiczów z psami. Jeden z nich nawet przez pewien czas szedł razem z nami. Odszedł dopiero wtedy, kiedy jakaś kobieta zawołała go po imieniu.

Po godzinie pływaliśmy już w basenie. Skorzystaliśmy z jacuzzi i zjeżdżalni wodnej. Tunel był kręty, długi i kończył się lądowaniem w brodziku. Radość mojego brata była ogromna. Moja zresztą też.

Autor: Sokolik

Rybak – 47

Rybak wyciągał z wody ciężką sieć. Wśród miotających się ryb zobaczył małe metalowe pudełeczko. Było szczelnie zamknięte. Otworzył je i zobaczył pierścionek wykonany ze szczerego złota. Pomyślał, że wart jest fortunę.

Po powrocie do domu, zaniósł go na policję. Okazało się, że ktoś rzeczywiście zgłosił zaginięcie pierścionka. Spotkał młodego mężczyznę, który był jego właścicielem. Za znalezisko dostał 5 tysięcy złotych.

W drodze powrotnej wstąpił do jednej z restauracji. Zjadł tam wykwintną kolację. Nie robił tego od lat, a dziś nadarzyła się ku temu okazja.

Autor: Sokolik