Natarczywy stukot wybudzał. Trudno było spać, gdy bladym świtem ptaki dziobały parapet, żeby oznajmić nadejście wiosny.
Autor: Sokolik
ćwiczenia literackie
Natarczywy stukot wybudzał. Trudno było spać, gdy bladym świtem ptaki dziobały parapet, żeby oznajmić nadejście wiosny.
Autor: Sokolik
Szary człowiek mieszkał w szarym mieście. Jego szare dni mijały jeden po drugim, niezauważalne w swojej szarości. Jedynym kolorowym akcentem jego szarej egzystencji były wizyty w sklepie zoologicznym, gdzie mógł obserwować pływające rybki w dużych akwariach. Ten widok cieszył nie tylko jego oczy, ale też serce i duszę.
Autor: Sokolik
Mężczyzna spacerował samotnie brzegiem morza. W pewnej chwili zaszedł na uroczą, maleńką, dziką plażę. Z pewnym niedowierzaniem zobaczył Indian, którzy bawili się w kółku. Wydawali przy tym swoje charakterystyczne odgłosy. Mężczyzna położył się na piasku i wkrótce zasnął. Obudził się po dwóch godzinach. Rozejrzał się, a po Indianach nie było nawet śladu.
Autor: Sokolik
Był sobie step. Szeroki, żółtawo-zielony step. Wielka przestrzeń, która gdzieś na horyzoncie zlewała się z górami sąsiadującymi z niebem. Na środku tej przestrzeni, wśród kępek traw, widać było przemieszczającą się małą kropeczkę. To coś niezwykłego, co zwracało uwagę ludzi i zwierząt.
Autor: Sokolik
Natarczywy stukot wybudzał. Trudno było spać, gdy bladym świtem ptaki dziobały parapet, żeby ostrzec przed nadchodzącą burzą. Dzięki temu ludzie pozamykali swoje okna i drzwi balkonowe.
Autor: Sokolik
Był sobie step. Szeroki, żółtawo-zielony step. Wielka przestrzeń, która gdzieś na horyzoncie zlewała się z górami sąsiadującymi z niebem. Na środku tej przestrzeni, wśród kępek traw, widać było przemieszczającą się małą kropeczkę. To był maleńki owad, który zwiedzał teren. Bardzo mu się tu spodobało i postanowił zamieszkać pod zielonym krzaczkiem. Owad został ciepło przyjęty przez innych mieszkańców.
Autor: Sokolik
Latający dywan unosił się nad miastem. Nie był widoczny dla nikogo, gdyż otulała go ciemna noc. Jego pasażer uważnie przyglądał się miastu i oświetlonym budynkom – zarówno pałacom, jak i małym domostwom. Szukał cukierni z pysznymi lodami i ciastkami.
Autor: Sokolik
Mężczyzna spacerował samotnie brzegiem morza. W pewnej chwili zaszedł na uroczą, maleńką, dziką plażę. Z pewnym niedowierzaniem znalazł na ziemi paczkę banknotów. Były to same dwusetki. Rozejrzał się wokoło, ale nikogo nie ujrzał. Pomyślał, że to prezent od losu lub nieznanego człowieka.
Autor: Sokolik
Natarczywy stukot wybudzał. Trudno było spać, gdy bladym świtem ptaki dziobały parapet, żeby zrobić w nim dziurę, aby zobaczyć, co jest pod spodem.
Autor: Sokolik
Był sobie step. Szeroki, żółtawo-zielony step. Wielka przestrzeń, która gdzieś na horyzoncie zlewała się z górami sąsiadującymi z niebem. Na środku tej przestrzeni, wśród kępek traw, widać było przemieszczającą się małą kropeczkę. To kropelka rosy, która pomagała roślinom zakwitnąć.
Autor: Sokolik