Był sobie step – 8

Był sobie step. Szeroki, żółtawo-zielony step. Wielka przestrzeń, która gdzieś na horyzoncie zlewała się z górami sąsiadującymi z niebem. Na środku tej przestrzeni, wśród kępek traw, widać było przemieszczającą się małą kropeczkę. To mała dziewczynka, która wracała ze szkoły do domu. Szła z tornistrem na plecach i radośnie podśpiewywała. Obserwowały ją różne zwierzęta, ukryte w trawach i zaroślach. Czuły od niej dobroć, radość i niewinność. Te emocje udzieliły się im.

Autor: Sokolik

Mężczyzna spacerował – 46

Mężczyzna spacerował samotnie brzegiem morza. W pewnej chwili zaszedł na uroczą, maleńką, dziką plażę. Z pewnym niedowierzaniem zobaczył swego syna, którego nie widział od roku. Przez chwilę zastanawiał się, nie wierząc, czy to naprawdę on.

– Miło cię znowu widzieć ojcze Henryku – rzekł syn.

Mężczyzna uradowany podskoczył z radości.

Autor: Sokolik

Był sobie step – 4

Był sobie step. Szeroki, żółtawo-zielony step. Wielka przestrzeń, która gdzieś na horyzoncie zlewała się z górami sąsiadującymi z niebem. Na środku tej przestrzeni, wśród kępek traw, widać było przemieszczającą się małą kropeczkę. To był świetlik, który podróżował po okolicy. Szukał domku, który gdzieś wśród mgieł został ukryty. Po wielu godzinach, mgła się rozeszła, ukazując mały, okrągły drewniany, wysoki na metr domek, Były w nim dwa okna przez które świetlik mógł wlecieć. Tam na kanapie, zastał innego świetlika, który czytał książkę.

Autor: Sokolik

Szary człowiek – 63

Szary człowiek mieszkał w szarym mieście. Jego szare dni mijały jeden po drugim, niezauważalne w swojej szarości. Jedynym kolorowym akcentem jego szarej egzystencji był duży obraz wiszący na ścianie w pokoju. Dostał go w prezencie wiele lat temu od przyjaciela. Przedstawiał on młodego chłopaka, który jechał na białym koniu przez malowniczy obszar sawanny.

Autor: Sokolik

Czerwcowa noc – 98

Czerwcowa noc pachniała liliami. Rozjaśniały ją pływające światełka, doczepione do wianków spuszczanych na wodę przez roześmianych ludzi. Sobótka, najkrótsza noc roku. Wiele osób wybrało się na nowo wybudowany parkiet taneczny. Tam przy delikatnej muzyce, tańczyli do wschodu słońca, czyli do godziny trzeciej.

Autor: Sokolik

Latający dywan – 52

Latający dywan unosił się nad miastem. Nie był widoczny dla nikogo, gdyż otulała go ciemna noc. Jego pasażer uważnie przyglądał się miastu i oświetlonym budynkom – zarówno pałacom, jak i małym domostwom. Szukał przygód, które chciał spędzić w towarzystwie ludzi i poznać ich bliżej.

Autor: Sokolik