Lekkie krople deszczu – 87

Lekkie krople deszczu stukały o parapet. Niektóre spływały po szybie. Przez lekko zamglone okno widać było nowo wybudowany plac zabaw. Były na nim huśtawki, zjeżdżalnie, koniki, trampolina oraz domek. Teraz stał pusty.

Po dwóch godzinach deszcz przestał padać i pokazało się słońce. Na plac zabaw zaczęło przybywać coraz więcej dzieci w różnym wieku. Rodzice siedzieli na ławeczkach i obserwowali swoje pociechy. Na wcześniej smutnym podwórku zaczęło tętnić życie. Radość bawiących się dzieci, roznosiła się wśród ludzi, którzy mieszkali na tym osiedlu.

Autor: Sokolik

Polną drogą – 89

Polną drogą szedł samotny wędrowiec. Posłuchał głosu serca i opuścił rodzinny dom, by w szerokim, wielkim świecie znaleźć to, czego dotąd brakowało mu w życiu. Szedł dziarskim krokiem i rozglądał się ciekawie dookoła, ponieważ nie wiedział, co to jest, a bardzo zależało mu, żeby to odnaleźć.

W pewnej chwili zobaczył ścieżkę wytyczoną wśród drzew. Wszedł do wielkiego lasu, oddychając świeżym powietrzem. Słuchał śpiewu ptaków i odgłosów zwierząt, które poruszały się w pobliżu. Po dłuższej wędrówce, doszedł do małego domku. Przed nim zobaczył młodą kobietę, która rozwieszała pranie na sznurkach. Podszedł do niej, a ona uśmiechnęła się.

– Dzień dobry panu – powiedziała miło.

– Dzień dobry – odpowiedział.

Kobieta zaprosiła go do stołu, który stał na tarasie przed wejściem. Weszła do domu, prosząc wędrowca, aby zaczekał na nią chwilkę. Wróciła po dziesięciu minutach. Przyniosła kosz z owocami, które postawiła na stole. Usiedli naprzeciw siebie. Patrzyli sobie głęboko w oczy.

Kobieta powiedziała, że mieszka sama w leśniczówce i jest szczęśliwa, żyjąc wśród natury.

Wędrowiec patrzył na nią z nadzieją i poczuł, że wreszcie znalazł się we właściwym miejscu.

Autor: Sokolik

Mężczyzna spacerował – 4

Mężczyzna spacerował samotnie brzegiem morza. W pewnej chwili zaszedł na uroczą, maleńką, dziką plażę. Z pewnym niedowierzaniem zobaczył, że na białym piasku leży portfel. Był brązowy i skórzany. Mężczyzna rozejrzał się wokół siebie, lecz nie widział żadnego człowieka. Plaża była w tej chwili całkowicie bezludna. Zastanawiał się, do kogo należał ten portfel. Podszedł bliżej. Podniósł go i z ciekawości zajrzał do środka. Okazało się, że nie było w nim żadnych pieniędzy, kart płatniczych, ani dokumentów. „Dziwne” – pomyślał mężczyzna. Nagle w środku portfela dostrzegł kawałek białej kartki. Wyciągnął ją delikatnie i przeczytał zawartą na niej informację. Zdanie było napisane drukowanymi literami – „weź mnie ze sobą”. Trochę to zdziwiło mężczyznę, jednak portfel był bardzo elegancki i dość nowy. Poprzedni właściciel nie nacieszył się nim zbyt długo. Mężczyzna przypomniał sobie, jak wiele lat temu zgubił portfel i bardzo przeżył jego stratę. A teraz los wynagrodził go nowym prezentem. I tak plażowicz stał się właścicielem pozostawionego tam portfela.

dla Patrycji napisał Sokolik

Lekkie krople deszczu – 86

Lekkie krople deszczu stukały o parapet. Niektóre spływały po szybie. Przez lekko zamglone okno widać było wędrujące po łące bociany, które szły w rzędzie jeden za drugim. Wszystkie rozglądały się w poszukiwaniu żab. Kiedy jedną zauważyli, chcieli ją zdobyć. Jednak niespodziewanie nadjechał mały elektryczny samochodzik, sterowany przez nastoletniego chłopca. Żabka wskoczyła do niego i odjechała.

Autor: Sokolik

Syrena – 56

Syrena uważnie przyglądała się rybackiemu kutrowi tarmoszonemu przez wiatr i zalewanemu przez wodę. Zobaczyła, że z łodzi, prosto w spienione fale, wypadła jedna osoba. Spojrzała na swoje siostry. Porozumiały się bez słów i zgodnie policzyły do dziesięciu. Kiedy skończyły, zadziałały, biorąc topielca pod oba ramiona. Jedna trzymała go z lewej strony, a druga z prawej.

Kiedy wypłynęli na powierzchnię, położyły go na pokładzie kutra i szybko zniknęły pod wodą. Wtedy chłopiec obudził się, uśmiechnięty.

Autor: Sokolik

Polną drogą – 88

Polną drogą szedł samotny wędrowiec. Posłuchał głosu serca i opuścił rodzinny dom, by w szerokim, wielkim świecie znaleźć to, czego dotąd brakowało mu w życiu. Szedł dziarskim krokiem i rozglądał się ciekawie dookoła, ponieważ nie wiedział, co to jest, a bardzo zależało mu, żeby to odnaleźć.

W pewnej chwili zobaczył mężczyznę grającego na flecie. Siedział na trawie, w cieniu pod wysokim dębem. Wędrowiec usiadł koło niego i zasłuchał się. Potem wstał, podziękował i powędrował dalej.

Autor: Sokolik

Latający dywan – 28

Latający dywan unosił się nad miastem. Nie był widoczny dla nikogo, gdyż otulała go ciemna noc. Jego pasażer uważnie przyglądał się miastu i oświetlonym budynkom – zarówno pałacom, jak i małym domostwom. Szukał pierścionka zaręczynowego. Dywan obniżył lot nad fontanną w parku. Tam w wodzie błyszczał zagubiony przedmiot.

Autor: Sokolik

Szary człowiek – 42

Szary człowiek mieszkał w szarym mieście. Jego szare dni mijały jeden po drugim, niezauważalne w swojej szarości. Jedynym kolorowym akcentem jego szarej egzystencji były kolorowe znaczki z różnych miejsc świata, które zwiedził. Miał też ponad dwieście niepowtarzających się widokówek. Każdego dnia je oglądał.

Autor: Sokolik

Lekkie krople deszczu – 85

Lekkie krople deszczu stukały o parapet. Niektóre spływały po szybie. Przez lekko zamglone okno widać było jezioro, po którym pływały kaczki i łabędzie. Przy brzegu, pod wpływem podmuchów wiatru, lekko falowała łódź. Otworzyłem duże okno na całą szerokość i poczułem przyjemny, chłodny wiaterek. Przy okazji ochłodził całe pomieszczenie, w którym spałem.

Autor: Sokolik

Polną drogą – 87

Polną drogą szedł samotny wędrowiec. Posłuchał głosu serca i opuścił rodzinny dom, by w szerokim, wielkim świecie znaleźć to, czego dotąd brakowało mu w życiu. Szedł dziarskim krokiem i rozglądał się ciekawie dookoła, ponieważ nie wiedział, co to jest, a bardzo zależało mu, żeby to odnaleźć.

W pewnej chwili zobaczył duży zamek otoczony ze wszystkich stron fosą. Obszedł go dookoła. Kiedy znalazł most, przeszedł przez niego. Przekroczył bramę zamku i znalazł się na dziedzińcu. Podszedł do starej studni. Przechylił się i zajrzał w jej głąb. Nie widział dna, więc rzucił monetę, która spadała dość długo. Wokół panowała głucha cisza.

Po chwili zamkowe drzwi otworzyły się, ukazując trzy kobiety. Wyglądały jak księżniczki. Jedna miała na sobie strój czerwony, druga biały, a trzecia niebieski. Podeszły do wędrowca i stanęły obok niego. Ten patrzył zdumiony i nic nie mówił.

– Witaj, miły gościu – odezwała się księżniczka ubrana na niebiesko.

Wkrótce kobiety zaprowadziły go do jednej z komnat. Położył się wygodnie na wielkim łóżku. Księżniczki masowały go delikatnie, a on czuł dotyk i ciepło każdej z nich. Wkrótce zasnął.

Autor: Sokolik