Latający dywan – 23

Latający dywan unosił się nad miastem. Nie był widoczny dla nikogo, gdyż otulała go ciemna noc. Jego pasażer uważnie przyglądał się miastu i oświetlonym budynkom – zarówno pałacom, jak i małym domostwom. Szukał swojego portfela, który niedawno zgubił. Kiedy tracił już nadzieję, to zobaczył, że wisi przytrzymywany przez sznurki w dywanie. Mężczyzna odetchnął z ulgą.

Autor: Sokolik

Lekkie krople deszczu – 84

Lekkie krople deszczu stukały o parapet. Niektóre spływały po szybie. Przez lekko zamglone okno widać było samochody przejeżdżające pobliską uliczką. Ich wycieraczki intensywnie pracowały.

Do pokoju weszła kobieta, która przyniosła talerz ze świeżo upieczonym ciastem. Była to szarlotka z czekoladą i bitą śmietaną. Dziewczynka uśmiechnęła się do mamy. Odeszła od parapetu i obie usiadły przy stole, żeby delektować się smakiem ciasta.

Autor: Sokolik

Syrena – 52

Syrena uważnie przyglądała się rybackiemu kutrowi tarmoszonemu przez wiatr i zalewanemu przez wodę. Zobaczyła, że z łodzi, prosto w spienione fale, wypadła jedna osoba. Spojrzała na swoje siostry. Porozumiały się bez słów i zgodnie pomyślały o tym samym. Ich myśl spowodowała, że osobie tonącej wyrosły rybie płetwy i skrzela, dzięki czemu mogła oddychać pod wodą. Kobieta, która wpadła do wody, poczuła się lekko i swobodnie. Sprawnie zaczęła poruszać się. Mogła zobaczyć, jak wygląda prawdziwy kolorowy, podwodny świat. Kiedy zdecydowała się wrócić na kuter, poczuła jak rybi ogon, którego nie widziała, unosi ją na powierzchnię. Nawet nie zauważyła, kiedy znalazła się na pokładzie. Przyjrzała się swojemu ciału. Wszystkie jego elementy znowu były takie jak u każdego człowieka.

Autor: Sokolik

Polną drogą – 86

Polną drogą szedł samotny wędrowiec. Posłuchał głosu serca i opuścił rodzinny dom, by w szerokim, wielkim świecie znaleźć to, czego dotąd brakowało mu w życiu. Szedł dziarskim krokiem i rozglądał się ciekawie dookoła, ponieważ nie wiedział, co to jest, a bardzo zależało mu, żeby to odnaleźć.

W pewnej chwili zobaczył stado gęsi, które przechodziły drogą. Zatrzymał się i spokojnie je obserwował. Ptaki głośno gęgały. Kiedy ścieżka była wolna, ruszył dalej. Nagle sam zaczął gęgać. Nie wiedział czemu to robi, ale zaczęło mu się to podobać. Gęgał, śmiał się i wędrował dalej.

Autor: Sokolik

Lekkie krople deszczu – 83

Lekkie krople deszczu stukały o parapet. Niektóre spływały po szybie. Przez lekko zamglone okno widać było całe podwórko. Na ławce siedział mężczyzna i rozmawiał przez telefon. Wkrótce wstał i poszedł do domu. Po chwili wrócił i ponownie zajął tę samą ławkę.

Deszcz przestał już padać, a mężczyzna schował telefon do kieszeni i zaczął czytać książkę. Tak spędził całe popołudnie, aż do nocy.

Autor: Sokolik

Latający dywan – 18

Latający dywan unosił się nad miastem. Nie był widoczny dla nikogo, gdyż otulała go ciemna noc. Jego pasażer uważnie przyglądał się miastu i oświetlonym budynkom – zarówno pałacom, jak i małym domostwom. Szukał swoich braci i sióstr. Nad ranem wylądowali na ziemi w pobliżu sklepu. Tam mężczyzna wziął dywan i rozłożył go na podłodze przed wejściem. Poczuł głód, więc poszedł do pobliskiego baru na syty obiad.

Autor: Sokolik

Polną drogą – 85

Polną drogą szedł samotny wędrowiec. Posłuchał głosu serca i opuścił rodzinny dom, by w szerokim, wielkim świecie znaleźć to, czego dotąd brakowało mu w życiu. Szedł dziarskim krokiem i rozglądał się ciekawie dookoła, ponieważ nie wiedział, co to jest, a bardzo zależało mu, żeby to odnaleźć.

W pewnej chwili zobaczył Złote Miasto. Wszystkie jego budynki błyszczały i świeciły. Wędrowiec był pod wielkim wrażeniem. Czegoś tak pięknego nie widział nawet w filmach. Przeszedł uliczkami, na których także było mnóstwo złota. Był zachwycony.

Jednak po pewnym czasie uznał, że życie tutaj byłoby sztuczne. Zdecydowanie lepiej czuł się, żyjąc wśród natury.

Autor: Sokolik

Szary człowiek – 35

Szary człowiek mieszkał w szarym mieście. Jego szare dni mijały jeden po drugim, niezauważalne w swojej szarości. Jedynym kolorowym akcentem jego szarej egzystencji był piękny las, do którego często wybierał się na spacer. Tam mógł pooddychać świeżym powietrzem. Spędzał w nim kilka godzin dziennie i w dobrym nastroju wracał do domu.

Autor: Sokolik

Polną drogą – 84

Polną drogą szedł samotny wędrowiec. Posłuchał głosu serca i opuścił rodzinny dom, by w szerokim, wielkim świecie znaleźć to, czego dotąd brakowało mu w życiu. Szedł dziarskim krokiem i rozglądał się ciekawie dookoła, ponieważ nie wiedział, co to jest, a bardzo zależało mu, żeby to odnaleźć.

W pewnej chwili zobaczył wejście do labiryntu. Zaskoczony, zajrzał do niego. Jego ściany były lustrzane. Wszedł do środka i z wielką ciekawością przemierzał jego korytarze. Po dłuższym spacerze zatrzymał się i spojrzał w jedno z luster. Początkowo widział swoje niewyraźne odbicie, ale kiedy przyjrzał się uważnie, zobaczył, że jego odbicie stało się wyraźniejsze. Wtedy zrozumiał, że przez całe życie szukał samego siebie.

Autor: Sokolik