Wilk przymrużył oczy i uważnie wpatrywał się w idącą leśną ścieżką dziewczynkę w czerwonym kapturku. Zaniepokoiło go, że mała znalazła się w jego rewirze, bo to by znaczyło, że ludzie znowu odkryli jego zaczarowany las. Wydał cały majątek na czarodziejów i jak widać, spaprali sprawę. Zaklęcie znowu nie działa.
Wyciągnął telefon komórkowy i zadzwonił do Merlina. Ten, widząc jego zmrużone oczy i zmarszczony pysk, powiedział:
– Pokaż mi nagranie tego, co cię niepokoi, potem zdążysz na mnie nakrzyczeć.
Wilk, ciężko dysząc w wściekłości, skierował telefon na dziewczynę i udostępnił ekran Merlinowi.
Merlin zaklął głośno i z cichym trzaskiem otworzył drzwi przenośnego portalu, umieszczonego w wydrążonym pniu, tuż obok wilka.
Położył palec na ustach i położył się w gęstych krzakach. Gestem dłoni nakazał, by wilk zrobił to samo.
– Co tu robi to dziecko – zapytał cicho wilk.
– To nie dziecko – odpowiedział Merlinowi.
– Przecież widzę małego człowieczka.
– Ludzie nie widzą tego świata, nie mogą wejść do twojego lasu. Mogą tu przebywać postacie z bajek, wróżki, czarodzieje i inni mieszkańcy magicznych światów.
Dziewczynka w czerwonym kapturku nadal szła w ich stronę.. Nagle potknęła się i upadła. Roztrzaskała się i wyleciało z niej kilka śrubek i kilkanaście sprężyn.
Podbiegł do niej Geppetto ze śrubokrętem i zaczął go naprawiać.
Merlin wstał, otrzepał się z trawy i podszedł do starego rzeźbiarza.
– Witaj Geppetto, co to za lalka?
– Szykuję prezent dla Pinokia. Mam nadzieję, że ucieszy się, gdy zobaczy swoją małą siostrzyczkę.
– Zanim to się stanie, ja padnę na zawał – odezwał się wilk, który też wyczołgał się z krzaków.
– Przepraszam wilku, zapomniałem cię uprzedzić…, już ją zabieram… – zreflektował się Geppetto.
– Wszystko w porządku, jak ją naprawisz, przynieś ją jeszcze raz i wszystkim wilkom pokażemy, jak wygląda jeden z naszych wrogów. Powinni wiedzieć… Jeśli kiedyś czarodziejska zapora opadnie, to będą narażone na spotkanie prawdziwych Czerwonych Kapturków. Warto, by umieli je rozpoznać i obronili się, ucinając kontakt z tymi przebrzydłymi stworzeniami.
Uspokojony Geppetto odetchnął głęboko i przytulił zepsutego Czerwonego Kapturka do piersi, a uspokojony Wilk poszedł z Merlinem na sok z leśnych jagód.
Miejsce obserwatora tej części lasu zajął zaś kolejny wilk. Miał nadzieję, że będzie to spokojny dyżur…
Autor: Archiwista SC